> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 14 listopada 2012

302 - Diabeł wśród piasków i amerykańskie wampiry dwa

Półtora roku po wydaniu tomu pierwszego w serii „Obrazy Grozy” ukazuje się kontynuacja opowieści o amerykańskich wampirach. Główni bohaterowie poprzedniej części – Skinner Sweet i Pearl Jones – schodzą tu na dalszy plan. Dzięki temu możemy oglądać pierwszą połowę XX wieku z nieco innej perspektywy. Również miejsce akcji się zmienia – z Los Angeles przenosimy się do Las Vegas, które w roku 1936 było istnym „Miastem Grzechu”.


Drugi tom „Amerykańskiego Wampira” to dwie historie. W pierwszej z nich, zatytułowanej „Diabeł wśród piasków”, opowieść skręca w stronę kryminału. Głównym bohaterem jest prawdziwy twardziel w płaszczu i kapeluszu – szef policji Cash McCogan. Gdy jego miastem wstrząsa seria zabójstw biznesmenów powiązanych z budową nowej tamy, McCogan rusza do akcji i zrobi wszystko, by odnaleźć mordercę. Czymkolwiek by nie był. Scott Snyder buduje świetny, duszny klimat małego – acz pełnego brudów – miasta. Tworzy wyraziste postaci i pakuje je w nie lada kłopoty. Dobrze snuje opowieść, odsłaniając karty stopniowo, by w końcówce zaskoczyć czytelnika i zmusić go do smutnego uśmiechu. Również wplątanie wątków wampirów w historię kryminalną wyszło mu całkiem nieźle. Może przy lekturze tego komiksu nie będziemy piali z zachwytu, a niespodzianki przygotowane przez autora nie sprawią, że stanie nam serce, ale trzeba powiedzieć, że to bardzo porządna historia kryminalna, a wątki paranormalne dodają jej tylko smaku.

Z kolei kończące tom „Wyjście” wypada gorzej. Mamy tu trzy równoległe wątki, jakby scenarzysta nie mógł się zdecydować, który wyszczególnić. Jest to opowieść o zemście kobiety, która została niedawno przemieniona w wampira, a następnie poddana długim i męczącym eksperymentom. Równoległe wracamy do znanej z pierwszego tomu Pearl Jones – widzimy, jak próbuje ułożyć sobie życie wraz z mężem i jak jej wampirzą duszę targa wiele wątpliwości. W końcu trzeci wątek opowiada o zdradzonej przyjaźni, kiedy mąż Pearl spotyka starego znajomego, a ten okazuje się być całkiem innym człowiekiem. Historia jest niespójna i często zmienia rytm – od pięknych i romantycznych obrazków przeskakujemy nagle do pełnych akcji pościgów samochodowych bądź scen pełnych krwi i przemocy. Zniknął gdzieś duszny klimat, a cała historia zamknięta w dwóch zeszytach wydała mi się zapychaczem. Całkiem niezłym co prawda, ale jednak zapychaczem.

Rysunkowo „Amerykański Wampir” prezentuje świetny poziom. Pierwszą historię rysuje (prawie w całości, bez kilku stron poświęconych retrospekcjom) doskonale znany fanom serii Rafael Albuquerque. Jego kreska jest dynamiczna i klimatyczna, doskonale sprawdza się w mrocznych historiach pisanych przez Snydera. Do ekipy w drugim tomie dołącza Mateus Santolouco, który zajął się rysowaniem wspomnianych retrospekcji i całego „Wyjścia”. Jego styl jest bardzo podobny do tego, co prezentują prace Albuquerque'a, jednak widać, że ten artysta przywiązuje większą wagę do szczegółów. Całości składu dopełnia kolorysta Dave McCaig, którego prace może nie są szczególnie oryginalne i zbytnio się nie wyróżniają, ale dobrze pasują do stylu obu rysowników i klimatu przedstawianych opowieści.

Drugi tom „Amerykańskiego Wampira” nie powinien nikogo rozczarować. To bardzo porządnie napisana historia, z dobrymi dialogami (które chyba nieco tracą w przekładzie, bo niektóre kwestie brzmią bądź co bądź dziwacznie) i gęsta od klimatu. Historia, trzeba dodać, wyśmienicie zilustrowana. Na deser dostajemy sporo okładek (zarówno tych użytych, jak i niewykorzystanych), garść szkiców i projektów postaci, a także – co niecodzienne – swoistą, czterostronicową zajawkę trzeciego tomu. Cytaty na ostatniej stronie okładki jak zwykle trochę przesadzają, jednak jest to komiks, który powinien się spodobać każdemu miłośnikowi wampirów oraz wymagającemu czytelnikowi komiksów spod szyldu Vertigo.


Recenzja pierwotnie została opublikowana na Alei Komiksu.
Pierwszy tom "Amerykańskiego wampira" trafił do mojego zestawienia najlepszych komiksów z 2011 roku.

3 komentarze:

kendo pisze...

No fajnie fajnie. Vertigo i w ogóle. Ale kurcze ja bym wolał kontynuację Potwora z bagien.
Zaskakujące, że to się sprzedaje, a Alan Moore nie.

(W ogóle co ja pierdolę. Przecież tam jest na okładce Stephen King i słowo wampir)

DL3 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
GiP pisze...

@kendo
Na drugim tomie nie ma wzmianki o panu Kingu.