> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wesley Craig. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wesley Craig. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 marca 2023

Deadly Class, tom 10: Ratujcie swoje pokolenie - recenzja

Siląc się na pseudozabawne metafory, Zabójcza Klasa powoli zbliża się do końca szkoły. Nic dziwnego, że twórcy zawiązują niektóre wątki i ustawiają pozostałych przy życiu bohaterów pod emocjonujący finał. Od początku miałem trudną relację z serią Ricka Remendera i Wesa Craiga. Z jednej strony zachwycała mnie ona stroną artystyczną i prowadzeniem akcji przez rysownika. Z drugiej scenariusze pozostawiały wiele do życzenia. Remender często pozwalał swoim bohaterom na nastoletnie dywagacje o życiu, po których człowiekowi zaczynała niebezpiecznie pulsować żyłka. Autor lubował się także w klozetowym humorze rodem z najgorszych części „American Pie”, tzn. „puszczę ci bąka w twarz – o nie, poszło z gruzem”.



Tom dziesiąty jest swoistym „best of the best, worst of the worst” serii. Craig znów zachwycił prowadzeniem akcji i kadrowaniem. Jego rysunki wydają mi się nieco bardziej niechlujne, ale pasują do opowieści o nastolatkach ze szkoły dla zabójców. Narkotyczne tripy i samotne snucie się po parku wychodzi mu równie sprawnie, jak pełne akcji krwawe walki na korytarzach z dziesiątkami postaci w tle. „Deadly Class” jest wciąż serią, która znakomicie wygląda.

wtorek, 14 czerwca 2022

Deadly Class, tom 8: Nigdy nie wracaj - recenzja

Ósmy tom „Deadly Class” to powrót Marcusa, nastoletniego protagonisty serii o szkole dla młodocianych zabójców, do bycia największym edgelordem w okolicy. Na świecie jest niewiele rzeczy, których brakowało mi mniej od jego niekończących się wewnętrznych monologów, przepełnionych teen-agnstem i rozdrapywaniem dawnych ran. Mimo to kolejna odsłona Zabójczej Klasy wciąż trzyma zadowalający poziom.


środa, 15 grudnia 2021

Deadly Class, tom 7. Miłość jak krew - recenzja

„Deadly Class” sprawiło mi ogromny problem już podczas lektury pierwszego tomu. Seria zachwycała dynamiką rysunków Wesa Craiga, ale też prowokowała do kolejnych facepalmów weltschmerzem głównego bohatera. Scenarzysta Rick Remender umiejętnie ładował młodocianych zabójców w kolejne kłopoty, by zaraz uraczyć czytelnika toaletowym humorem z dna szamba. Uczucie rozdźwięku pogłębiało się wraz z kolejnymi historiami. Raz było „wow”, raz było „fuj”, raz „awesomeee”, raz „ja p******ę”. Nie przedłużając: siódmy tom „Deadly Class” jest przeważnie „wow” i „awesomeee” – a przynajmniej stara się taki być. Remender nieustannie dorzuca zajebistości do pieca, bo reaktor na pewno wytrzyma (spoiler: czasem nie wytrzymuje).

 

środa, 20 listopada 2019

Deadly Class, tomy 1-3 - recenzja

Osadzona w końcówce lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku fabuła „Deadly Class” skupia się na losach nastoletniego Marcusa. Życie go nie oszczędzało, a za wszystkie swoje bóle i porażki wini jedną osobę – prezydenta Ronalda Reagana. Ambitny plan zabicia głowy państwa nagle przestaje być nastoletnim marzeniem, gdy Marcus zostaje przyjęty do szkoły dla młodocianych zabójców. A tam niemal jak w typowym liceum – pierwsze miłości, imprezy, kliki, subkultury, eksperymentowanie z alkoholem i narkotykami. Różnica jest taka, że w placówce fach poznają dzieci najniebezpieczniejszych ludzi na świecie. Na lekcjach uczą się sporządzania trucizn i cichej eliminacji, a jak komuś podpadniesz, to następnego dnia mogą cię znaleźć wybebeszonego przed szkołą. I na nikim nie zrobi to wrażenia.