Czerwcowy
upał, po szaroburym maju, chyba rzucił się niektórym na
mózg i odebrał umiejętność racjonalnej oceny tekstów
kultury. Jak inaczej wytłumaczyć zalewające internet pochwalne
peany na cześć Wonder Woman,
najnowszego filmu Patty Jenkins? O ile mogę się zgodzić, że to
jak na razie najlepszy element DC Extended Universe, tak pragnę
wszystkim przypomnieć, że ani Batman v Superman: Świt sprawiedliwości, ani Suicide
Squad to żadna konkurencja.
Wonder Woman to
poprawne widowisko – tylko tyle i aż tyle.
