> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Barbaric, księga 2: Na pieńku / Będzie piekło - recenzja

Komu mało przygód barbarzyńcy i jego gadającego topora z chrapką na krew wszelkiej maści plugastwa, ten powinien sięgnąć po drugi tom serii “Barbaric”. To więcej tego samego - bezpretensjonalnej rozwałki w klimatach fantasy, gdzie patos i ograne schematy fabularne są równoważone przez zaskakujący humor, morze bluzgów i ocean flaków.



Drugi tom “Barbarica” zaczyna się dokładnie tam, gdzie cliffhangerem zakończył się poprzedni album ze scenariuszem Michaela Moreciego i rysunkami Nathana Goodena. Tytułowy barbarzyńca wraz z przyjaciółmi stawiają więc czoła hordom olbrzymów, wampirów i olbrzymów-wampirów. Efekciarska rozwałka prowadzi bohaterów do jeszcze większych wyzwań, a te nieoczekiwanie - tak dla nich, jak i dla czytelnika - zahaczają o przeszłość Owena. Mamy tym samym okazję dowiedzieć się nieco więcej o tytułowym bohaterze, a także zobaczyć, jak radził sobie bez magicznego topora.

Polskie wydanie drugiego tomu cyklu łączy w sobie w sumie dwa oryginalne trejdy (“Na pieńku” oraz “Będzie piekło”) i na deser dorzuca dodatkowy zeszyt (“Źle pojęta słuszność”). To w sumie niemal 330 stron po brzegi wypełnionych akcją, juhą, koszarowym humorem i igraniem ze znanymi schematami fantasy spod znaku magii i miecza. Fabularnie dzieje się tu znacznie więcej, niż wcześniej, bywa też bardziej zaskakująco - dość powiedzieć, że na skutek kilku nieprzewidywalnych wydarzeń (w które zaangażowany jest odwieczny wróg Owena, złol jakiego ziemia nie widziała), nasz bohater trafia do piekła, a jego topór znajduje sobie nowego towarzysza.

Pod względem klimatu, intensywności i bezpretensjonalności, “Barbaric 2: Na pieńku / Będzie piekło” to bezsprzeczna kontynuacja części pierwszej - twórcy wiedzą jednak, co zrobić, by utrzymać uwagę czytelnika (bo ileż można śmiać się z tego samego żartu o pijanym magicznym toporze). Dostajemy więc nieco więcej retrospekcji, które rzucają nowe światło na wcześniejsze przygody Owena, a także poznajemy kilka postaci pobocznych, które chyba zadomowią się w serii na dłużej - w tym starego towarzysza broni, który ma zaskakująco poważne (jak na tak lekką serię) dylematy natury moralnej. 

Wszystko to sprawia, że drugi tom serii Moreciego i Goodena (z kolorami Rodisona Duke’a i liternictwem Jima Campbella) czytało mi się równie dobrze, co tom pierwszy, a momentami nawet lepiej. Jako prosta rozrywka w doskonale znanej konwencji fantasy "Barbaric" sprawdza się idealnie - już pierwszy tom to była jazda bez trzymanki, drugi udowadnia, że w tym całym zamieszaniu mamy postacie, na których zaczyna nam zależeć.

7/10

Seria “Barbaric” ukazuje się po polsku nakładem wydawnictwa Lost in Time.

Brak komentarzy: