W “Hellblazerze” Jamie’ego Delano wracamy do początków postaci Johna Constantine’a. W pierwszym z trzech zbiorczych albumów otrzymujemy w sumie 15 zeszytów (w tym dwa z serii “Swamp Thing”, w której zresztą brytyjski mag debiutował), czyli razem 420 stron mocnego, niewygodnego horroru.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Constantine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Constantine. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 20 stycznia 2022
piątek, 31 grudnia 2021
John Constantine, Hellblazer, tom 1. Znak cierpienia - recenzja
Ojoj, ciężko z tymi początkami Johna Constantine’a w świecie Sandmana. Tom składa się z ośmiu zeszytów, z czego dwa pierwsze, teoretycznie stanowiące wstęp, raczej robią więcej bałaganu, niż cokolwiek wyjaśniają. Dowiadujemy się, jak mag z niewyparzoną gębą i skłonnością do palenia trzech paczek fajek dziennie trafił do świata wykreowanego przez Neila Gaimana oraz jesteśmy świadkami jego spotkania z Timem Hunterem, bohaterem „Ksiąg magii”, innej serii firmowanej szyldem „Sandman Uniwersum”. Jeśli jej nie czytaliście, tak jak ja, to może być ciężko. Na szczęście przedstawione na przestrzeni kolejnych sześciu zeszytów dwie właściwe historie skupiają się już na Johnie, a ich przyswojenie jest o wiele łatwiejsze, nawet z minimalną wiedzą na temat postaci.
wtorek, 2 lipca 2019
Hellblazer, tom 1 [Azzarello, Corben, Dillon] - recenzja
John Constantine, mag z zawodu i dupek z zamiłowania, powraca na polski rynek po prawie 10 latach nieobecności. Po kilku tomach napisanych przez Gartha Ennisa i gościnnych występach np. w „Sadze o Potworze z Bagien” Alana Moore'a czy „Dniach pośród nocy” Neila Gaimana, przyszedł czas na wersję Briana Azzarello.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
