> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 22 września 2021

32. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi - info prasowe

EC1 Łódź – Miasto Kultury i Stowarzyszenie Twórców „Contur” zapraszają na 32. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi, który w tym roku odbędzie się w dniach 2-3 października. Najważniejsze wydarzenia - jak niegdyś - odbędą się w Atlas Arenie, a wystawę konkursową będzie można oglądać w EC1 Łódź.


poniedziałek, 13 września 2021

Doktor Strange. Tom 1 [Mark Waid, Marvel Fresh] - recenzja

Stephen Strange, mistrz magii i najbardziej arogancki bubek spośród bohaterów Marvela, traci moc. Z dnia na dzień opuszczają go siły, zaklęcia przestają działać, a magiczne artefakty nie wykazują już swych niezwykłych właściwości. Z dobrą radą przychodzi Tony Stark – skoro nie możesz znaleźć odpowiedzi na Ziemi, leć w kosmos! Strange niechętnie wsiada w rakietę i tym samym rozpoczyna run Marka Waida.


piątek, 10 września 2021

Wolverine. Czerń, biel i krew - recenzja

Wolverine jest najlepszy w tym, co robi, a to, co robi, nie jest za ładne. Co poza tym można powiedzieć o człowieku znanym jako James Howlett, Logan, Broń X lub Patch? Nie boi się niczego i ma pokiereszowaną przeszłość. Zawsze stara się wszystkich uratować, a gdy mu się nie uda, na pewno pomści poległych. Jest oddanym kompanem, kiepskim ojcem, dobrym mentorem nastoletnich mutantek. Zwykle nie odmówi dobrej bitki. Lubi wypić piwo ze starym kumplem (lub jego alternatywną wersją z przyszłości).


O wszystkim powyżej traktuje „Wolverine: Czerń, biel i krew” – zbiór dwunastu niezobowiązujących historyjek utrzymanych w trzech barwach wskazanych w tytule. Każda z nich została opracowana przez inny zespół twórców i rozgrywa się w różnych momentach życia Rosomaka. Jak nietrudno się domyślić, ich poziom jest bardzo nierówny.

czwartek, 9 września 2021

Księgi Magii [Neil Gaiman] - recenzja

Na drugie wydanie „Ksiąg Magii” Neila Gaimana czekałem prawie 15 lat, bo przegapiłem pierwszą polską edycję z 2006 roku. Gdy wreszcie w moje ręce trafiło wznowienie, to pochłonąłem album z wypiekami na twarzy i wiem jedno. Dobrze, że przeczytałem go te kilkanaście lat później, bo gdybym zabrał się za jego lekturę jako nastolatek, to pewnie szybko by mnie zmęczył. „Księgi Magii” to fascynująca, ale wymagająca lektura. Ale po kolei...


Ms Marvel, tom 10. Raz za razem - recenzja

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Przygody Kamali Khan, jednej z najfajniejszych młodych bohaterek Domu Pomysłów, zostają zamknięte (mam nadzieję, że tylko na chwilę) w dziesiątym tomie jej solowej serii. Trochę smuteczek, ale jak powiedział mi przyjaciel, gdy szlochałem nad brakiem zapowiedzi kontynuacji losów największej fanki Carol Denvers, czasem lepiej wcześniej niż żeby było za dużo i się popsuło. W dziesiątym tomie na pewno nic się nie psuje. Tytuł trzyma poziom, a finał, zamiast iść w bombastyczne atrakcje i niewyobrażalne niebezpieczeństwa, serwuje nam walkę z Shockerem oraz dużo teen dramy podpisanej truizmem „przyjaciół dobrze mieć”. Ja byłem zadowolony.


niedziela, 5 września 2021

Kosmiczna odyseja [Jim Starlin, Mike Mignola] - recenzja

„Kosmiczna odyseja” to event rozpisany na cztery części i wydany pierwotnie w latach 1987-1988. Odpowiadają za niego dwaj legendarni autorzy, którzy te ponad trzydzieści lat temu znajdowali się na początku twórczej drogi. Scenarzystą albumu wydanego w ramach DC Deluxe jest Jim Starlin – dziś znany przede wszystkim jako „ojciec” Thanosa i architekt Trylogii Nieskończoności stworzonej dla Marvela. Mike Mignola, rysownik, to twórca niezwykle popularnego „Hellboya”, który dał początek całemu uniwersum. Siadając do lektury „Kosmicznej odysei” można mieć więc konkretne oczekiwania, gdy zna się twórczość oby panów. Warto jednak wziąć poprawkę na fakt, że komiks powstał przed stworzeniem przez nich swoich największych kreacji. Czy mimo to się broni?


wtorek, 31 sierpnia 2021

Kowboj z Szaolin. Pierwsza podróż [Geof Darrow, KBOOM] - recenzja

„Kowboj z Szaolin. Pierwsza podróż” Geofa Darrowa to rzecz bardzo specyficzna. Opowieść wypełniona akcją po brzegi (momentami się nawet ulewa!), z bohaterami, o których nie wiemy za dużo (może poza tym, że potrafią przywalić!) i fabułą, która... no cóż. Powiedzieć, że jest pretekstowa, to i tak za dużo. Ot, tytułowy kowboj w stylówie na Johna Wayne'a i swym wiernym rumakiem (osłem) przemierza wielkie pustkowie i naparza wszystko, co stanie mu na drodze. Od magicznych szkieletów, przez gangi i dawnych wrogów, po ogromne bestie. Rozmiar i liczba przeciwników nie mają znaczenia.