Do komiksowej wersji serialu „Power Rangers” podchodziłem z pewną rezerwą. Serial oglądałem w dzieciństwie z zapartym tchem, a film kinowy z 2017 był całkiem niezły, a mimo to marka ta kojarzy mi się dziś przede wszystkim z gumowymi potworami. Ma ona oczywiście oddaną grupę fanów, wciąż powstają nowe sezony (jest ich już ponad 20), w planach Lionsgate znajduje się również kolejny amerykański reboot w formie filmu pełnometrażowego. Wydany właśnie po polsku komiks pokazuje, za co można „Power Rangers” pokochać.
