Istniało
ryzyko, że Spider-Man: Daleko od domu będzie kolejnym
sequelem-zapchajdziurą. Na szczęście twórcy doszli do wniosku, że
– by utrzymać uwagę odbiorców w czasach post-avengersowych –
muszą wprowadzić do filmu elementy, które rozwiną świat
przedstawiony i nadadzą mu nowy tor. Udało im się to nad wyraz
dobrze – świat po End Game nie tylko otwiera się na nowe
(zostańcie w kinie, by obejrzeć dwie sceny w trakcie i po
napisach), ale jednocześnie nie traci tego, co świadczyło o
wyjątkowości pierwszej odsłony przygód Parkera z Tomem Hollandem
pod maską Pająka. A było to wyważenie we właściwych proporcjach
komedii o nastolatkach oraz historii o uczeniu się odpowiedzialności
i ratowaniu świata. Innymi słowy w Daleko od domu, podobnie
jak w Homecoming, superbohaterska drama Spider-Mana nie
przytłacza równie ważnej dla historii Petera Parkera dramy
licealnej.
