“Superman. Na wszystkie pory roku” to album cieszący się zasłużonym kultem i jedna z tych pozycji, która jest wymieniana jednym tchem na listach najlepszych opowieści o Człowieku ze Stali. Pod koniec lat 90. duet znany z “Batman. Długie halloween”, czyli scenarzysta Jeph Loeb i rysownik Tim Sale, dali światu cztery zeszyty - po jednym na każdą porę roku - w których mogliśmy oglądać Supermana oczami osób z jego otoczenia. Perspektywy ojca, Lois Lane, Lexa Luthora i Lany Lang pozwalają dostrzec to, co w tym bohaterze najważniejsze - nie tylko niesamowitą siłę, szybkość i wytrzymałość, ale przede wszystkim ogromne serce i empatię.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tim Sale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tim Sale. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 lipca 2025
niedziela, 8 grudnia 2024
Batman: Mroczne zwycięstwo - recenzja
Lata mijają, a duet Jeph Loeb i Tim Sale dalej pozostają w absolutnej topce twórców komiksów o Batmanie. Ich “Długie Halloween”, będące niejako kontynuacją “Roku pierwszego” Millera i Davida Muzzucchellego, zapisało się w historii jako jedna z najlepszych opowieści detektywistycznych z zamaskowanym obrońcą Gotham w roli głównej. “Mroczne zwycięstwo, stworzona kilka lat później bezpośrednia kontynuacja tamtego komiksu, nie ustępuje poprzednikowi ani o krok. Wracamy do Gotham, które pogrążone jest w wojnie gangów, a Batman z pomocą Gordona toczy nierówną walkę o sprawiedliwość w mieście rozrywanym przez dziwolągi w kostiumach.
piątek, 19 maja 2017
Kapitan Ameryka: Biały - recenzja
Nazwać Jepha Loeba twórcą
kontrowersyjnym to trochę tak, jak opisać Hulka słowami „nieco zielony”. Scenarzysta
w trakcie swojej prawie trzydziestoletniej kariery napisał kilka klasycznych
historii (z Długim Halloween i Mrocznym zwycięstwem na czele). Popełnił
także sporo potworków, między innymi koszmarne Ultimatum, które od niemal dekady staram się zapomnieć. Pisany dla
wydawnictwa Marvel „kolorowy” cykl zdecydowanie zalicza się do tej pierwszej
grupy. W kolejnych mini-seriach Loeb skupiał się na pierwszych latach
działalności i utraconych miłościach poszczególnych herosów. W Niebieskim Spider-Man bolał nad Gwen
Stacy, w Żółtym Daredevil wspominał
Karen Page, w końcu w Szarym Hulk odkrywał
siłę miłości Betty Ross. Wszystko pięknie ilustrował Tim Sale, jeden z
najczęstszych współpracowników Loeba.
poniedziałek, 7 marca 2016
Hulk: Szary - miłość i gniew
Po żółtym Daredevilu i
niebieskim Spider-Manie przyszedł czas na szarego Hulka. W trzecim tomie
kolorowej tetralogii (serię zamknie Captain
America: White) Jeph Loeb i Tim Sale ponownie zwracają się ku początkom
jednego z flagowych bohaterów Marvel Comics.
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Tim Sale: Batman – Legendy Mrocznego Rycerza
Po
sukcesie Długiego Halloween, Mrocznego zwycięstwa i Rzymskich wakacji na polski rynek trafia
kolejna publikacja Muchy Comics sygnowana nazwiskiem kalifornijskiego
rysownika, Tima Sale’a. W Legendach
Mrocznego Rycerza znajdziemy 5 historii różnej długości z różnego okresu
twórczej działalności artysty. I jak to bywa z tego typu przekrojowymi
antologiami, poziom jest różny, mimo że pod historiami podpisują się znani i
lubiani scenarzyści.
Etykiety:
Alan Grant,
Batman,
Catwoman,
Darwyn Cooke,
DC Comics,
Ed Brubaker,
James Robinson,
Kelley Puckett,
komiks,
Mucha Comics,
recenzja,
Tim Sale
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Daredevil: Yellow - recenzja
Frank
Miller, Brian Michael Bendis, Ed Brubaker – w kontekście najlepszych historii z
Daredevilem, człowiekiem nieznającym strachu, te nazwiska wymienia się jednym
tchem. Nie można oczywiście zapomnieć o twórcach postaci - Stanie Lee, Billu
Everecie i Jacku Kirbym (który zaprojektował pierwszy kostium Murdocka i
wyposażył go w charakterystyczną broń). Dziś pierwsze historie z lat 60. o
niewidomym prawniku, który w piżamie tłucze przestępców mogą wydawać się ciężkostrawne,
głównie przez zupełnie inny sposób prowadzenia narracji, dominację tekstu nad
obrazem i rysunki „z poprzedniej epoki”, ale to właśnie do nich odwołuje się
Jeph Loeb pisząc Daredevil: Żółty.
poniedziałek, 30 marca 2015
Najlepsze komiksy 2014 roku
W 2014 roku czytałem głównie wydania zagraniczne, dużo superhero i nadrabiałem zaległości. Stąd też dość trudno było mi wybrać 10 najlepszych komiksów, jakie ukazały się po polsku w minionym roku - przeglądając podobne listy zdałem sobie po prostu sprawę, że większości tytułów zwyczajnie nie znam. Mimo wszystko niżej znajdziecie moją dyszkę, mam nadzieję, że wybaczycie ogromne opóźnienie. Gdybym miał więcej czasu i mógł nadrobić zaległości lista wyglądałaby zupełnie inaczej. Czyli standard.
wtorek, 14 października 2014
457 - Batman: Dark Victory - sequel doskonały
Mroczne zwycięstwo
to bezpośrednia kontynuacja doskonałego Długiego
Halloween. Seryjny morderca Holiday, zabijający tylko w święta, został zamknięty
w Arkham. Jednak Gotham City wstrząsają kolejne brutalne mordy. Tym razem na
celowniku są policjanci, a przy ich zwłokach ktoś zostawia wskazówki: kartki z
grą w wisielca. Batman musi rozwiązać kryminalną zagadkę, zanim zginie więcej
stróżów prawa. Ponadto zmaga się z niejasną, pełną niedopowiedzeń, relacją z
Seliną Kyle - Catwoman, masową ucieczką szaleńców z Arkham i porachunkami
między mafijnymi rodzinami. Właśnie wtedy, w Wayne Manor, pojawia się niespodziewany
gość – młody, przerażony po śmierci rodziców, Dick Grayson…
poniedziałek, 21 lipca 2014
434 - Catwoman: When in Rome - dziewięć żyć i tydzień wakacji
Catwoman
jedzie na wakacje! Wybór Rzymu wcale nie jest przypadkowy. Ponętna włamywaczka
ma tam do załatwienia sprawy związane z mafijną rodziną Falcone. Z mrocznego
Gotham City przenosimy się więc do słonecznych i malowniczych Włoch śledząc
przygody Kotki, która będzie miała niewiele czasu na wygrzewanie się w słońcu.
Szukając swych korzeni, załatwiając mafijne porachunki, kradnąc z Watykanu
niezwykle ważny pierścień nie będzie mogła jednak zapomnieć o swym największym przeciwniku
i największym kochanku – Batmanie.
czwartek, 5 marca 2009
Post 80- Recenzjaczki #2
Bolt- dawno nie ubawilem się tak na filmie Disneya. Niezla parodia przesyconego efektami specjalnymi wspolczesnego kina, świetny wątek telewizyjnej rzeczywistości, parę niezlych dowcipów, przekomiczny chomik Rhino i Golebie. Oglądane w oryginale, z sampli wersji z polskim dubbingiem komizm gubi się wśród idiotycznych tekscikow dla 7 latków
Star Wars: Force Unleashed (PSP)- najlepsza (obok Battlefronta) gra na handheldy z serii SW. Na przystawkę parę trybów (zwlaszcza smakowity historic battles pozwalający odtworzyć momenty z filmów), na glowne danie story mode. Jak na przenosne konsolki calkiem niezla grafika, filmikami i nadzwyczajnie przyjemnym gameplayem. Mnostwo, roznorodnych mocy, ciekawie zrealizowane walki z bossami i wiele epickich lokacji do odwiedzenia.
Na minus zaliczam idiotyczna kamere i slabo rozwinietą opcję rozwijania bohatera

Futurama: Into the wild green yonder- kolejna pelnometranżowa Futurama. Stary Wong niszczy środowisko kosmiczne na rzecz wlasnych przyjemności nie zdając sobie sprawy, że jego dzialania skazują galaktykę na zagladę. Na tle serialu jak każda pelnometranzówka mierna. Na tle filmów z serii ustępuje tylko Bender's Big Score. Kilkanaście dowcipów, które sprawily ze oplulem się Jogurtem, dobry (nieco dlużący się) scenariusz i zaskakujące zakończenie. Plus rozwój wątku milosnego Leili i Frya.

Solo:Tim Sale- pierwsza część seryjki traktujących wokól artystow komiksowych. Sięgnąlem z ciekawości bo Sale'a naprawdę lubię. Parę historyjek z motywem przewodnim milosci. Niektóre nawiązują do komiksów Sale'a ( "Date Knight" czy epizod z Supergirl). Cieniutki zeszycik, warto zakupić.
Kryzys idzie, coraz mniej pieniędzy na komiksy.
Co robić?
Nie wiem, ale musicie wysuplac te dwie dyszki na kino i isc na Watchmenów. Dlugo zastanawialem sie czy iść, ale pozytywne opinie z różnych stron przekonaly mnie. Recenzja w sobotę!
Star Wars: Force Unleashed (PSP)- najlepsza (obok Battlefronta) gra na handheldy z serii SW. Na przystawkę parę trybów (zwlaszcza smakowity historic battles pozwalający odtworzyć momenty z filmów), na glowne danie story mode. Jak na przenosne konsolki calkiem niezla grafika, filmikami i nadzwyczajnie przyjemnym gameplayem. Mnostwo, roznorodnych mocy, ciekawie zrealizowane walki z bossami i wiele epickich lokacji do odwiedzenia.
Na minus zaliczam idiotyczna kamere i slabo rozwinietą opcję rozwijania bohatera
Futurama: Into the wild green yonder- kolejna pelnometranżowa Futurama. Stary Wong niszczy środowisko kosmiczne na rzecz wlasnych przyjemności nie zdając sobie sprawy, że jego dzialania skazują galaktykę na zagladę. Na tle serialu jak każda pelnometranzówka mierna. Na tle filmów z serii ustępuje tylko Bender's Big Score. Kilkanaście dowcipów, które sprawily ze oplulem się Jogurtem, dobry (nieco dlużący się) scenariusz i zaskakujące zakończenie. Plus rozwój wątku milosnego Leili i Frya.

Solo:Tim Sale- pierwsza część seryjki traktujących wokól artystow komiksowych. Sięgnąlem z ciekawości bo Sale'a naprawdę lubię. Parę historyjek z motywem przewodnim milosci. Niektóre nawiązują do komiksów Sale'a ( "Date Knight" czy epizod z Supergirl). Cieniutki zeszycik, warto zakupić.
Kryzys idzie, coraz mniej pieniędzy na komiksy.
Co robić?
Nie wiem, ale musicie wysuplac te dwie dyszki na kino i isc na Watchmenów. Dlugo zastanawialem sie czy iść, ale pozytywne opinie z różnych stron przekonaly mnie. Recenzja w sobotę!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








