Ostatni album o przygodach gromowładnego syna Odyna jest zarazem zwieńczeniem runu Donny'ego Catesa oraz jego kontynuacją autorstwa Torunn Grønbekk. Wielokrotnie powtarzałem, że bardzo lubię podejście pierwszego z wymienionych do świata Marvela. Zawsze wydawał mi się on fanem, który bierze z uniwersum jak najwięcej, by z jednej strony dać nam historię zakorzenioną w mitologii danej postaci, a z drugiej doprawić ją gościnnymi występami. Tak było z jego "Thanosem", "Strażnikami Galaktyki" i "Venomem". W wypadku ostatniego tomu "Thora" mam pewien problem. Wydaje mi się, że Catesowi po raz pierwszy zaczęła się rozłazić wielowątkowa konstrukcja. Z kolei jego następczyni starała się zaproponować swoją wersję tej narracji — i nie do końca jej to wyszło.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Thor. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 maja 2025
środa, 11 września 2024
Thor, tom 2 [Donny Cates] - recenzja
W filmie "Thor: Ragnarok" Odyn pyta swojego syna, czy jest bogiem gromów, czy może młotków? To samo mógł sobie pomyśleć nordycki superbohater na początku drugiego tomu autorstwa Donny'ego Catesa. Dopiero co zabił Galactusa, stawił czoła Czarnej Zimie i Donaldowi Blake'owi. Gdy wszyscy ucztują, Thor nie potrafi się cieszyć. Wszystko przez Mjolnir, który czasem wydaje się strasznie ciężki, a w rękach innych osób — między innymi Lokiego — niesamowicie lekki. Co to za bóg młotków, który nie potrafi kontrolować swojego oręża?
środa, 7 września 2022
Thor, tom 3: Kres wojny - recenzja
„Wojna światów” była zwieńczeniem sagi Jasona Aarona, ostatni tom regularnej serii o bogu pierunów jego autorstwa stanowi natomiast dopełnienie eventu. „Kres wojny” nie ma racji bytu jako osobna publikacja, ale po lekturze głównej miniserii pozwala pogłębić kilka z jej wątków. Po zeszycie otrzymują Loki, Cul Borson oraz młody Thor z przeszłości. Kolejne dwa stanowią epilog do crossovera, ukazując, co stało się z jego najważniejszymi graczami oraz początek panowania nowego Wszechojca.
Król Thor - recenzja
„Wojna światów” była bombastycznym finałem sagi Jasona Aarona o bogu piorunów. „Król Thor” jest natomiast jej epilogiem i podsumowaniem. Scenarzysta nie odnosi się do wydarzeń z głównej serii o bohaterze Marvela. Zamiast tego skupia się na jego alternatywnej wersji, Thorze Wszechojcu, który tysiące lat w przyszłości ma doglądać gasnącego wszechświata.
środa, 8 czerwca 2022
Avengers. Wojna światów. Tom 4 - recenzja
Czwarty tom przygód Najpotężniejszych Ziemskich Bohaterów jest dla Jasona Aarona chwilą na złapanie oddechu. Chociaż akcja komiksu w swej ogromnej większości obejmuje wydarzenia z crossovera „Wojna światów”, na jego stronach nie znajdziemy satysfakcjonującego uzupełnienia któregoś z wątków głównej serii. Zamiast tego scenarzysta woli przyjrzeć się swoim bohaterom – walczącej z dzikością jadeitowego olbrzyma She-Hulk, wspomagającego Avengers Gorilla-Mana oraz zebranego przez Phila Coulsona Amerykańskiego Szwadronu Sztandarowego.
poniedziałek, 6 czerwca 2022
Wojna światów - recenzja
Już za niedługo do kin powróci Thor, tymczasem na polskim rynku swój koniec ma epopeja o marvelowym bogu piorunów pióra Jasona Aarona. Podchodząc do „Wojny światów”, obawiałem się typowego crossovera z Domu Pomysłów: z mnóstwem postaci, chaotyczną akcją i bez właściwej fabuły, za to z masą odsyłaczy do kilkudziesięciu tie-inów. Przyznaję, zostałem pozytywnie zaskoczony lekturą.
niedziela, 6 czerwca 2021
„Potężna Thor: Śmierć Potężnej Thor” - recenzja
Wszystko, co dobre kiedyś się kończy, nie inaczej jest z sagą o Potężnej Thor autorstwa Jasona Aarona. Poprzednie rozdziały historii dawały nam jasno znać, że finał może być tylko jeden, wszelką nadzieję odbiera tytuł tomu. Przyszła pora, by godnie pożegnać Jane Foster.
poniedziałek, 27 maja 2019
Anihilacja: Podbój, tom 2 / Thor: Kto dzierży młot
Kontynuacja „Anihilacji” rozpoczęła się od trzęsienia ziemi – ledwo odparto inwazję ze Strefy Negatywnej, już prawie rozpoczęto odbudowę zniszczonych planet, a tu nagle technoorganiczna forma życia Phalanx w kilka godzin podbiła pozostałości imperium Kree. Pierwszy tom ukazywał upadek królestwa Ronana oraz zmagania nowej Quasar i parszywej dwunastki w wykonaniu Star-Lorda w walce z najeźdźcą. Jakby co, wyszło super. Niestety, finał historii okazuje się mniej udany od jej rozpoczęcia.
środa, 28 grudnia 2016
Loki (Rob Rodi, Esad Ribic, Mucha Comics)
Chociaż dekadę temu byłoby to nie do pomyślenia, obecnie nie ma chyba popularniejszego złoczyńcy z komiksów Marvela niż Loki. Symbiont Venoma co chwila zmienia nosicieli i ostatnio oddaje się głównie „superbohaterzeniu”, Dr. Doom nie może dotrzeć do masowych odbiorców z powodu okropnych występów kinowych, Magneto dołączył do X-Men i zszedł na dalszy plan, a o Red Skullu nikt już nie pamięta. Lokiego w kinie spopularyzował Tom Hiddleston, co szybko przełożyło się na częstsze występy w komiksach. Chociaż w filmach nie pojawił się od ponad czterech lat, zły brat Thora wciąż jest na topie. Nie dziwi więc, że Mucha zdecydowała się wydać komiks dotyczący ulubionego nordyckiego boga kłamstw.
czwartek, 23 czerwca 2011
208 - Bóg Piorunów vs. Mucha

Może się wydawać, że wydany niedawno przez Muchę „Thor: Wikingowie” to strzał w dziesiątkę. Na ekranach kin gości właśnie Bóg Piorunów w reżyserii Kennetha Branagha, z Chrisem Hemsworthem w roli tytułowej, co niewątpliwie skłoni wielu do zapoznania się z nowym komiksem oferowanym przez duńskie wydawnictwo. Innym czynnikiem skłaniającym do sięgnięcia po tę pozycję jest nazwisko irlandzkiego scenarzysty – Gartha Ennisa, kontrowersyjnego, lecz bardzo popularnego w Polsce autora. Jak twórca m.in. kultowego "Kaznodziei" poradził sobie z przygodami odzianego w kolorowy trykot boga?
Zacznijmy może od początku. Po tysiącletniej tułaczce przez morza i oceany, załoga przeklętych wikingów-zombie trafia do współczesnego Nowego Jorku. Złaknieni mordu najeźdźcy przemieniają miasto w pobojowisko usłane martwymi ciałami i polane hektolitrami krwi. Naprzeciw armii nieumarłych staje potężny Thor, jednak nawet on zbiera solidne baty, podobnie jak reszta superferajny z Avengers na czele. Z pomocą przychodzi Doktor Strange, który wraz z Synem Asgardu udaje się w podróż poprzez czas, by skompletować specyficzną drużynę złożoną z potomków czarownika, który rzucił klątwę na wikingów. Tylko oni, wspierani przez magię Strange’a i młot Thora, są wstanie zapobiec rozprzestrzeniającemu się szaleństwu…
Co charakterystyczne dla twórczości Ennisa, komiks ocieka (często bezsensowną w moim odczuciu) brutalnością. Należy pamiętać, że „Thor: Wikingowie” w oryginale ukazał się w imprincie MAX, więc Ennis mógł całkowicie pojechać po bandzie. Komiksy prezentowane w MAXie nie są bowiem ograniczone cenzurą. W założeniu przeznaczone dla dorosłych czytelników nie są wpisane w continuum uniwersum Domu Pomysłów. Stąd właśnie tak duże natężenie przemocy i dość kontrowersyjne rozwiązania fabularne. Wikingowie mordują, gwałcą i torturują wszystko co stanie na ich drodze. Wkrótce po ich przybyciu do miasta, Nowy Jork zamienia się w ogromne cmentarzysko pozbawione mogił. Aż dziw bierze, że po kilku dniach, na przestrzeni których dzieje się akcja komiksu, w mieście tak dużym jak Nowy Jork ktokolwiek pozostał jeszcze przy życiu.
Glenn Fabry - rysownik znany chociażby z okładek do "Hellblazera" czy wspomnianego "Kaznodziei" - stanął na wysokości zadania i pięknie zilustrował szalone wizje Ennisa. Ręka, noga, mózg na ścianie – Fabry oddaje w swojej pracy każdy, nawet najmniejszy szczegół, rysując każde oderwane ścięgienko czy zgruchotaną kosteczkę.
„Thor: Wikingowie” nie jest komiksem złym. Jest jednak tytułem nieciekawym. Ennis pojechał po bandzie i przesadził z brutalnością, a także zawiódł moje oczekiwania, tworząc mdłą fabułę, która ma niewiele wspólnego z dobrym komiksem spod znaku superhero. Ennis nie powinien zabierać się za komiksy z superbohaterami pokroju Thora, powinien raczej zostać przy Punisherze, w którym stosowane przez niego chwyty i zagrania są nie dość, że strawne, to jeszcze wchodzą bez popity. Komiks niewątpliwie ratuje Glenn Fabry i jego świetne rysunki. "Thor..." wydany jest na kredowym papierze w twardej oprawie – dokładnie tak samo, jak większość tytułów z wydawnictwa Mucha Comics. Na ostatniej stronie znajduje się posłowie przybliżające w kilku zdaniach genezę Asgardzkiego Wojownika. W ostatnim zdaniu Mucha zapowiada kolejne wydawnictwa z udziałem właściciela magicznego młota. Chętnie przeczytałbym run Straczyńskiego, choć pewnie wydawnictwo postawi na jakiś one shot. Czekam, żywiąc nadzieję, że tym razem będzie to lepsza pozycja niż ta, opisująca starcie Thora z nieumarłymi wikingami.
Recenzja opublikowana pierwotnie na Alei Komiksu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








