Mucha Comics startuje z nowym cyklem. Na pierwszy ogień “Korniki X-Men” prezentują historię “Wolverine/Gambit: Ofiary”, które pokolenie TM-Semic zna z #15 numeru “Mega Marvel” z 1997 roku. Kultową opowieść stworzyli legendarni Jeph Loeb (scenariusz) i Tim Sale (rysunki) - duet odpowiedzialny za takie komiksy jak “Daredevil: Żółty” czy “Batman: Długie Halloween”.
Twórcy bawią się legendą Kuby Rozpruwacza - Gambit przybywa do Londynu, gdzie w makabrycznych okolicznościach giną kolejne kobiety. Wszystko spowija mgła, a podejrzenie pada na Rosomaka. Czy dwóm najpopularniejszym członkom drużyny X-Men uda się rozwikłać mroczną tajemnicę brutalnych morderstw?
Miniseria “Wolverine/Gambit: Ofiary” nie udaje czegoś, czym nie jest i to jej największa zaleta. Dzieje się dużo, twist goni twist, a specyficzny, mroczny klimat (będący wypadkową połączenia samej intrygi, skupionej na morderstwach młodych kobiet, jak i osadzenia akcji w mglistym i deszczowym Londynie) to dodatkowa zaleta. Nie czytałem tego komiksu od lat dziecięcych, ale w czasie lektury przypomniało mi się, jak sugestywna warstwa graficzna działała na wyobraźnię - przewracając kolejne strony nowego wydania z wyrazistymi kolorami niemal czułem w nozdrzach zapach starego papieru, na którym wydrukowana była wersja z TM-Semic w znacznie gorszych barwach. Klimat tej opowieści to jedna z jej największych zalet - działała pod koniec lat 90. XX wieku i sprawdza się równie dobrze obecnie.
Warto wspomnieć, że wersja wydana przez Muchę Comics jest rozszerzona względem tej, która pojawiła się w Polsce w 1997 roku. Na końcu albumu znajdziemy wywiad z Timem Sale’em, garść szkiców, rysunków w tuszu, okładek. Jednak tym, co stanowi najfajniejszy dodatek, jest krótka, dziesięciostronicowa historia o Bishopie, która nigdy wcześniej nie ukazała się po polsku, a która pierwotnie została opublikowana w “Uncanny X-Men. Annual” #18. Mimo ograniczonej liczby stron (a także palety barw, skupionej na bieli i błękicie) jest to naprawdę zgrabna historyjka z przewrotnym zakończeniem, które wywołuje na twarzy czytelnika uśmiech.
Czteroczęściowa opowieść o współpracy Gambita i Wolverine’a nie umywa się do najlepszych dokonań duetu Loeb/Sale, ale też nie ma takich ambicji. Nieprzypadkowo w wywiadzie, który znajduje się na końcu tomu, rysownik przyznaje z rozbrajającą szczerością, że miał to być komiks rozrywkowy, który po prostu miał się dobrze sprzedać. Stąd też taki, a nie inny dobór głównych bohaterów oraz fabuła nastawiona przede wszystkim na akcję. Misja zakończona sukcesem. Całość czyta się szybko i bezboleśnie, a niektóre kadry Sale'a dalej robią piorunujące wrażenie - nawet jeśli momentami widać pośpiech i wynikające z niego uproszczenia. Kto jednak oczekuje misternej intrygi, niczym w “Długim Halloween”, czy głębi jak w “Supermanie na wszystkie pory roku”, ten może być rozczarowany. Kto chce przeczytać lekki kryminał w mrocznej scenerii, gdzie dwaj popularni mutanci zostają wciągnięci w dość nietypowe śledztwo, ten powinien się dobrze bawić. Solidna rozrywkowa lektura, która pozwala trochę inaczej spojrzeć na lubianych X-Menów - gwarantuję, że tym, którzy jak ja z wypiekami na twarzy wertowali ten komiks w nieskończoność prawie 30 lat temu, zapewni nostalgiczną podróż w przeszłość.
7/10
Cykl “Kroniki X-Men” ukazuje się po polsku nakładem wydawnictwa Mucha Comics.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz