Z poślizgiem nadrobiłem "Komiks Dla Piksela #2: KDP 100+". Jak w przypadku tomu pierwszego - nominowanego swego czasu do nagrody za najlepszy polski album roku - czysta przyjemność. To już drugi zbiór jednoplanszówek Śledzia publikowanych w sumie przez dziewięć lat na łamach magazynów o grach "Pixel" i "PSX-Extreme". A w kadrach i dymach tym razem samo życie. Rodzina, gierki, praca, muzyka, wspomnienia, mniejsze i większe rozkminy na temat codzienności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śledziu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śledziu. Pokaż wszystkie posty
środa, 28 maja 2025
niedziela, 25 października 2020
Czerwony Pingwin musi umrzeć, tom 2 - recenzja
Przed lekturą drugiego tomu serii „Czerwony Pingwin musi umrzeć” sięgnąłem po tom pierwszy – nic dziwnego, że chciałem sobie przypomnieć przygody bohaterów zważywszy na fakt, że premiery obu komiksów dzieli aż siedem lat. Wiadomo, życie. Album, w którym debiutują kapitan Budo i wygłodniały Momos wciąż uwodzi szatą graficzną - dynamiczną kreską, pięknymi kolorami, oryginalnymi projektami postaci - i wieloma szalonymi pomysłami, od których czytelnik łapie zadyszkę. Mimo że tempo jest zawrotne, a żarty pojawiają się niczym wystrzeliwane z karabinu maszynowego, to po zamknięciu albumu czułem pewien niedosyt. Zrozumiałem, że pierwszy tom serii „Czerwony Pingwin musi umrzeć” to tylko wstęp do Prawdziwej Przygody. Wydłużona ekspozycja, która prezentuje świat i rozstawia pionki na planszy, a dopiero cliffhanger na koniec obiecuje należyte rozwinięcie. Cieszę się, że dziś mogłem od razu po nie sięgnąć.
poniedziałek, 28 października 2019
Osiedle Swoboda. Centrum [Michał "Śledziu" Śledziński] - recenzja
Album „Osiedle Swoboda. Centrum” to w większości premierowy materiał – trzy dłuższe opowieści i garść shortów z bohaterami znanymi z „Produktu”. Śledziu wraca po latach do znanych nam postaci i miejsc, ale również prezentuje sporo nowości. Wszystkie historie dzieją się po wydarzeniach z kolorowej serii – mamy więc okazję zobaczyć, jak potoczyły się dalsze losy Niedźwiedzia, Szopy, Kundzia, Kufaja, Sztamy i Ciachciarachciacha. Nie brakuje zaskoczeń i świeżego podejścia do tematu – Śledziu znów komentuje otaczającą nas rzeczywistość, a ta się trochę zmieniła od 2006 roku, gdy ostatni raz oglądaliśmy pełnometrażowy premierowy materiał ze Swobody. Nie lękajcie się jednak – to najlepsza rzecz w osiedlowych klimatach od czasów „Z pamiętnika Wiraża”.
czwartek, 23 listopada 2017
Recenzja: Na szybko spisane. 2000 - 2010
Trzeci tom Na szybko spisane na szybko przeczytany – to dziwne uczucie trzymać w rękach komiks, na który czekało się prawie dziesięć lat. Gdy ukazała się pierwsza część trylogii Śledzia byłem nastolatkiem, najbliżej mi było do bohatera środkowego segmentu Na szybko spisane, zmagającego się z trudami dojrzewania. Dziś chodzę do pracy i kończę studia, trudno mi się więc całkowicie utożsamiać z wąsaczem, którego poznajemy w domknięciu trylogii, jednak tak jak w dwóch poprzednich częściach, tak i tu Śledziu opowiada w pewien sposób uniwersalną historię. Bohater ma dziecko i jest programistą, ale wcale nie znaczy to, że nie znajdziemy w nim cech, które definiują nas samych.
środa, 10 lutego 2016
Staring From The Hill. Wpatrzeni Ze Wzgórza
Kumple, muzyka, sok... Plus nieoczekiwanie bezmiar wrażliwości
Tytułowe
Wzgórze wiecznie osnuwa mrok. To magiczne miejsce, gdzie cyklop gra na
perkusji, kret wraz z pająkiem przesiadują do rana na plaży chlejąc sok, a
czasem trzeba odeprzeć atak potworów z innego wymiaru. Ale tak naprawdę liczą
się tu przede wszystkim dwie sprawy: przyjaciele i muzyka. Właśnie wokół nich
kręci się fabuła Staring From The Hill,
najnowszego komiksu Norberta Rybarczyka.
poniedziałek, 5 października 2015
Relacja: 26. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier - Łódź 2015
Piąte MFK za mną. Jak zawsze bawiłem się przynajmniej dobrze i w telegraficznym skrócie postaram się przybliżyć kilka spotkań, na które udało mi się dotrzeć. Serwisy komiksowe podały już pewnie inne ważne informacje - Egmont zapowiada mnóstwo nowości (Scalped!), a przygodowy Ivan Kotowicz został ogłoszony najlepszym albumem roku. Formalności spełnione, przejdźmy do spotkań z zaproszonymi gośćmi.
poniedziałek, 6 października 2014
455 - Międzynarodowy Festiwal Komiksu (i Gier) w Łodzi 2014
I kolejny Międzynarodowy Festiwal Komiksu w Łodzi za nami. Jak zawsze było pięknie. Nauczony doświadczeniem i wrażliwy na głosy Czytelników, postaram się tym razem więcej napisać o spotkaniach, autorach i zapowiedziach, aniżeli o kolegach i piwie. Siedzicie wygodnie? No to jedziemy - to najbardziej profesjonalna relacja z festiwalu komiksowego, jaką kiedykolwiek napisałem.
Etykiety:
Alan Grant,
Arek Klimek,
Diplodok,
event,
festiwal,
film,
Human Ark,
komiks,
MFK,
Minkiewicz,
relacja,
Śledziu,
Tadeusz Baranowski,
Tomasz Leśniak,
Wilq,
Wilq Negocjator
poniedziałek, 1 września 2014
446 - Obiboki feat. Śledziu - Osiedle Swoboda czyli Grzybiarza przygoda z piosenką
W marcu 2013 napisałem pierwszą w życiu piosenkę. Co prawda, zanim zajął się nią Łukasz Kolender (autor tekstu do tego hitu),
był to raczej zbiór prostych rymów następujących po sobie dość
nieregularnie w tempie, które śmiało można było uznać za kulawe. Ulepszony, zrytmizowany tekst o Osiedlu Swoboda trafił do zespołu muzyczno-komiskowego Obiboki, którego członkowie, Rybb i Szaw, obiecali zająć się podkładem muzycznym. Sprawa ucichła na kilka miesięcy.
środa, 12 lutego 2014
398 - Najlepsze komiksy 2013 roku
Wiem, że dycha mocno spóźniona (podobnie, jak rok i dwa lata temu), ale musiałem doczytać kilka pozycji, zaś potem czekałem, aż zestawienie ukaże się na Alei, gdzie dorzuciłem trzy grosze. Potem były inne teksty, wymagające bieżącego opublikowania, potem sesja (która wciąż się ciągnie), ale w końcu jest. Zeszły rok był dla mnie bardzo dobry, zarówno pod względem osobistym, filmowym, jak i komiksowym, choć jak zawsze nie przeczytałem wszystkiego i kilka pozycji leży jeszcze na półce i czeka. Część na mojej, część na sklepowej.
Moja dycha - lecimy z tematem:
10. Czerwony Pingwin musi umrzeć
Przez wielu niedoceniony, dla mnie absolutnie ociekający zajebistością. Fabularna jazda bez trzymanki i najlepszy graficznie komiks ubiegłego roku. Sporo akcji, humoru i różnych dziwnych odpałów w stylu tych, jakie Grzybiarze lubią najbardziej. Śledziu potrzebował takiego oddechu, od "Osiedla", od lekkich, ale wciąż jednak poważnych na swój sposób projektów. Widać, jak dobrze się tutaj bawił, gdy mógł popuścić (za przeproszeniem) wodze wyobraźni i zachłysnąć się zajawką. A ja bawiłem się równie dobrze, bo łapię klimat, czuję zajawkę i bardzo szanuję.
9. Wojna Domowa
„Wojna Domowa” to komiks niezwykle ważny dla uniwersum Marvela.
Przełomowy, medialny, mający na koncie ogromny sukces finansowy i
wyznaczający nową drogę dla przyszłych komiksów tego wydawnictwa. Nie
jest to event w stylu tych, które nie mają żadnego znaczenia - „Wojna
Domowa” odcisnęła ogromne piętno na praktycznie wszystkich
superbohaterach, a często kontrowersyjne reperkusje na długi czas
zmieniły niektóre serie Domu Pomysłów. Dodatkowo jest to po prostu
świetnie napisany i zilustrowany tytuł, który do dziś pozostaje świeży,
mimo kilku lat, które minęły od jego premiery i wielu innych komiksowych
wydarzeń o podobnej skali. „Wojna Domowa” to nie tylko świetny komiks
superbohaterski, ale bardzo dobry komiks w ogóle. Rozrywka na najwyższym
poziomie. Przeczytaj recenzję!
8. Batman: Długie Halloween
Jedna z moich ulubionych opowieści o Mrocznym Rycerzu, jeden z pierwszych komiksów, jakie kupiłem i przeczytałem po angielsku, jeszcze w czasach, gdy taki album dało się bez promocji wyrwać za pięć dyszek. I jeden z dwóch komiksów w tym zestawieniu, których ponoć nie dało się wydać. Świetna, kryminalna historia. Napisana, kiedy Jeph Loeb jeszcze umiał tworzyć wciągające opowieści, może i przeładowane postaciami, ale potrafiące czytelnika pozytywnie zaskoczyć (co w "Hushu" już mu nie wyszło, nie wspominając nawet o "B/S: Public Enemies"). Klimatyczne i nawiązujące do estetyki noir rysunki Tima Sale'a doskonale uzupełniają kryminalny scenariusz.
7. Fugazi Music Club
Choć Marcin Podolec na spotkaniu podczas ostatniego MFK zapowiadał rychły koniec komiksowej kariery, najnowsze wieści z komiksowa zdają się temu przeczyć. Kolejny album Kolec stworzy z Danielem Chmielewskim i zapowiada się ów bardziej niż zachęcająco (BREAKING NEWS: premiera podczas MFK 2014 ;)). Cieszę się, że Daniel da Marcinowi scenariusz, bo o ile Kolec doskonale rozwija się pod względem graficznym, co potwierdza niezwykle lekkie "Fugazi", tak wolę, gdy pracuje przy cudzych scenariuszach, choć do jego ostatniego komiksu nie mogę się zbytnio przyczepić.
6. 566 kadrów
Krótko: piękna i bardzo ciepła saga rodzinna, okraszona cudowną pierwszoosobową narracją. Pierwotnie publikowana w necie przez 566 dni, każdego dnia pojawiał się więc kadr. Eksperymentalna i ryzykowna forma pracy, ponoć scenariusz powstawał na bieżąco a Wojda nie rysował wcześniej własnych komiksów. Tym lepiej, że wyszło doskonale. Dla nieprzekonanych, polecam kliknąć i zacząć czytać, a jak się spodoba, to może warto kupić, bo WAB wydało Wojdę bardzo przyzwoicie.
5. Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne Akta
W żadnym zestawieniu Alana Moore'a zabraknąć nie może, nawet jeśli to zestawienie 10 najlepszych kebabów w mieście. Tym bardziej nie może brakować maga, szaleńca i geniusza w zestawieniu najlepszych komiksów 2013 roku, ponadto ta "Liga" to drugi z tych komiksów, których przez wiele lat się wydać nie dało, a tu proszę - niespodzianka! Może i "Czarne akta" nie są tak dobre, jak pierwsze dwa tomy oryginalnej "Ligi", ale historia schodzi tu nieco na drugi plan, bo ważne są tu wszelakie dodatki. Nie wiem, jak wypada pod względem edytorskim edycja rodzima, ale oryginał jest mistrzowski. Jak zwykle u Moore'a pełno tu smaczków, a od intertekstualnych nawiązań
komiks wręcz pęka (większości pewnie i tak nie wyłapałem). To miejscami
trudna i wymagająca lektura (zwłaszcza stylizowane dodatki stanowią
wyzwanie), potwierdzająca geniusz Brytyjczyka. Wnętrze tytułowych akt są właśnie najciekawsze - notatki na temat
poprzednich Lig, zapisy spotkań, niedokończona sztuka Szekspira,
fragmenty pamiętników Miny i wiele wiele więcej. Na koniec zostaje
zabawa z 3D.
4. Strefa bezpieczeństwa Gorazde
Podobnie jak "Fotograf", którego SPOILER znajdziecie w tym zestawieniu kilka oczek niżej KONIEC SPOILERA najcenniejsza w "Strefie..." jest dla mnie wartość poznawcza. Nigdy specjalnie nie interesowałem się historią bośniackich konfliktów i komiks Joe Sacco znacząco pogłębił moją wiedzę na ten temat. To prosty pod względem wyrazu i mocny reportaż, wątpię by kogokolwiek po lekturze pozostawił obojętnym. Mną wstrząsnął (fragment o butach zaserwował mi liczenie na macie), nie dałem rady łyknąć całości na raz.
3. Na własny koszt
Drugi z najważniejszych "debiutów" na komiksowym rynku w 2013 roku
(obok "Strefy Bezpieczeństwa Goražde" Joe Sacco). Chester Brown porusza
niełatwy temat w bardzo przystępny sposób. Minimalistyczna kreska
dopełnia wciągającej opowieści i daje czytelnikowi do myślenia nad
rzeczami pozornie oczywistymi. Dokumentalny charakter całości tylko dodaje wszystkiemu smaku.
2. Portugalia
Po baśniowych "Trzech Cieniach" przyszedł czas na równie baśniową, choć
osadzoną w rzeczywistości historię o poszukiwaniu własnej tożsamości.
Cudownie leniwy klimat, rodzinne anegdoty, podróż po świecie i moc
wspomnień - to wszystko w mającej znamiona autobiografizmu opowieści
Pedrosy sprawia potężne wrażenie. Przepiękne malarskie rysunki i
oszczędna, tworząca niezwykłą atmosferę, paleta barw doskonale
współgrają z tą ciepłą opowieścią.
1. Fotograf
Najważniejsza w "Fotografie" jest jednak wartość
poznawcza, którą album z sobą niesie. Czytelnik utożsamia się z
tytułowym bohaterem, obchodzi go jego los, przeżywa historię tak, jakby
opowiadał ją ktoś znajomy. Czytelnik wraz z głównym bohaterem jest z
początku zagubiony w całkiem nowym świecie, tak dalekim od znanych nam
europejskich standardów kulturowych. Wraz z poznaniem reguł w nim
panujących, zaczyna fascynować się całkiem odmienną tradycją oraz
podziwiać odwagę Lekarzy Bez Granic i samego fotografa. To cudowna,
poruszająca historia, doskonale wydana i świetnie zrealizowana
formalnie. Przeczytaj recenzję!
Nie czytałem Zaduszek, Najlepszych wrogów, Maczużnika, Noir ani Ludzi, którzy nie brudzą sobie rąk. Tesla mnie nie powalił, a komiksów dziecięcych (Miś Zbyś, Hilda itd.) nie uwzględniałem w zestawieniu. Kota Rabina znam li tylko w wersji filmowej, więc również się nie załapał.
Większość tagów z tego posta odsyła na razie tylko do niego, jak znajdę chwilę to postaram się uzupełnić wcześniejsze posty o tagi wydawnictw.
Etykiety:
Alan Moore,
Batman,
Centrala,
DC Comics,
Egmont,
komiks,
Kultura Gniewu,
Marvel,
Mucha Comics,
Śledziu,
Timof,
WAB,
Wojna Domowa,
Wydawnictwo Komiksowe
piątek, 24 maja 2013
Piątkowe Spotkania z Komiksem 49,5: Nieznane oblicza Śledzia
Michał „Śledziu” Śledziński – prawdopodobnie
najbardziej dziś znany polski komiksiarz. Rysownik i scenarzysta z
niewyczerpaną energią twórczą. Jego komiksy, jak „Osiedle Swoboda” czy
„Na szybko spisane”, odbiły się szerokim echem również poza granicami
komiksowego środowiska zdobywając pozytywne recenzje i wiele nagród.
Każdy, kto choć trochę interesuje się komiksem kojarzy swobodną ekipę i
bezimiennego introwertycznego człowieczka z „Na szybko spisane”. Trzeba
jednak pamiętać, że tworząc swoje obrazkowe historie od 1995 roku,
Śledziu powołał też do życia całą armię innych świetnie zarysowanych
postaci, które również przeżywały przygody wielce ciekawe.
Właśnie tym komiksom i tym postaciom poświęcone będzie najbliższe
spotkanie Małopolskiego Studia Komiksu. Prowadzący skupią się głównie na
seriach, które najczęściej wywodzą się z magazynów o grach
komputerowych, zakładając, że są to opowieści mniej znane, ukazujące się
przez wiele lat, a nie zawsze zebrane później w formie albumowej. O ile
Fido i Mel doczekali się własnego albumu, tak inne postacie, jak 8 Bit,
Zefir czy bohaterowie paskowej serii Jojoy i Paddie, są znane bardziej
społeczności graczy niż komiksiarzy. Najwyższy czas, by to zmienić.
Prowadzenie: Jan Sławiński
Spotkanie odbędzie się na drugim piętrze Artetki, będącej częścią nowo otwartego Małopolskiego Ogrodu Sztuki. Drugie piętro Arteteki jest domeną sztuk wizualnych, gdzie znajduje się liczący prawie 2.000 pozycji zbiór komiksów, a w przyszłości prezentowane będą również: ilustracje książkowe i prasowe, plakaty, street art, fotografie, filmy animowane oraz gry komputerowe.
UWAGA: Wejście do Arteteki od ul. Szujskiego!
Prowadzenie: Jan Sławiński
Spotkanie odbędzie się na drugim piętrze Artetki, będącej częścią nowo otwartego Małopolskiego Ogrodu Sztuki. Drugie piętro Arteteki jest domeną sztuk wizualnych, gdzie znajduje się liczący prawie 2.000 pozycji zbiór komiksów, a w przyszłości prezentowane będą również: ilustracje książkowe i prasowe, plakaty, street art, fotografie, filmy animowane oraz gry komputerowe.
UWAGA: Wejście do Arteteki od ul. Szujskiego!
sobota, 16 lutego 2013
321 - Najlepsze komiksy 2012 roku
Tak jak rok temu, na Alei Komiksu ukazała się lista najlepszych komiksów, które zostały wydane po polsku w 2012 roku. Wyboru dokonali redaktorzy Alei, od siebie dorzuciłem kilka słów o Daytripperze, Szkicowniku Śledzia i Dzikim Gonie.
Poniżej prezentuję moją osobistą listę Best of, której stworzenie jak zwykle przysporzyło mi wiele trudności. Przy okazji chcę zaznaczyć, że nie czytałem jeszcze np. Zagubionych Dziewcząt, Profesora Bella czy Rycerzy świętego Wita. All-Star Superman czytałem w oryginale i dawno. Rozmówki polsko- angielskie mnie nie powaliły. Prawdopodobnie o czymś zapomniałem, a po zastanowieniu lista byłaby całkiem inna. Dlatego nie ma co się zastanawiać.
Jedziemy z koksem:
Poniżej prezentuję moją osobistą listę Best of, której stworzenie jak zwykle przysporzyło mi wiele trudności. Przy okazji chcę zaznaczyć, że nie czytałem jeszcze np. Zagubionych Dziewcząt, Profesora Bella czy Rycerzy świętego Wita. All-Star Superman czytałem w oryginale i dawno. Rozmówki polsko- angielskie mnie nie powaliły. Prawdopodobnie o czymś zapomniałem, a po zastanowieniu lista byłaby całkiem inna. Dlatego nie ma co się zastanawiać.
Jedziemy z koksem:
- Daytripper: Dzień po dniu
Piękna, poruszająca i w jakiś sposób magiczna opowieść. Bliźniacy Fábio Moon i Gabriel Bá stworzyli coś niezwykłego, pokazując nieubłagany nurt życia, w którym każdy z czytelników pewnie znajdzie znajome obrazy. To album o zwyczajnym życiu, chwilach dobrych i tych gorszych, które w pewien sposób nas definiują i sprawiają, że warto żyć. Poruszająca historia udowadnia, że w codziennym życiu warto szukać chwil wartościowych, niezwykłych, które są z pozoru zwyczajne. PRZECZYTAJ RECENZJĘ
- Hellboy: Dziki Gon
Jeden z najlepszych albumów opowiadających burzliwe dzieje Piekielnego Chłopca. Scenariusz wreszcie dociera do punktu kulminacyjnego, Mignola pokazuje, że wszystko miał przemyślane od początku i nawet krótkie historyjki, które wydawały się być przyjemnymi zapychaczami, miały znaczenie dla całego uniwersum. Natomiast Duncan Fegredo wspina się na wyżyny swoich możliwości, nie stara się już naśladować Mignoli, a prezentuje swój własny, wyrazisty styl. PRZECZYTAJ RECENZJĘ
- Habibi
Jeden z najdroższych, najgrubszych i najlepiej wydanych komiksów zeszłego roku. W dodatku opowiadający piękną historię. Ciężką, brutalnie prawdziwą, ale jednocześnie będącą baśnią pełną magii. Doskonały sposób, by poznać kulturę i zwyczaje trzeciego świata opanowanego przez islam. A wszystko to w powalającej, niezwykle wysmakowanej szacie graficznej.
- Batman: Zabójczy Żart i Batman: Powrót Mrocznego Rycerza
Jedne z najlepszych i najwyżej cenionych opowieści o Batmanie. Bezapelacyjnie trzeba znać, trzeba mieć - bez znaczenia, czy jest się fanem trykotów. Dzięki ponownemu wydaniu przez Egmont, te legendarne dla wielu czytelników historie wreszcie zyskały w naszym kraju edycje, na jakie w pełni zasługują.
- Szkicownik Śledzia
Gratka dla fanów Michała "Śledzia" Śledzińskiego. Na kartach
"Szkicownika" możemy oglądać nigdy dotąd niepublikowane prace jednego z
najlepszych współczesnych komiksiarzy. Zakurzone rysunki wyciągnięte nie
wiadomo skąd obdarzone są komentarzem samego autora - nie zabraknie
więc ciekawostek, anegdotek i charakterystycznego humoru.
- Liga Niezwykłych Dżentelmenów. Stulecie. 2009
Moore jak zawsze w formie. W świetny sposób dopisuje Stuleciu epilog. Jak zawsze mnóstwo frajdy sprawia czytelnikowi odnajdywanie wszelkich nawiązań do popkultury - tym razem nam bliższej, bo współczesnej.
- Amerykański Wampir 2
Bardzo porządnie napisana historia, z dobrymi dialogami (które chyba
nieco tracą w przekładzie, bo niektóre kwestie brzmią bądź co bądź
dziwacznie) i gęsta od klimatu. Historia, trzeba dodać, wyśmienicie
zilustrowana. PRZECZYTAJ RECENZJĘ
- Człowiek Paroovka: Gorące głowy
Paroovka wraca w doskonałej formie. Po raz pierwszy w dłuższej, zajmującej cały album, historii. Gościnnie mnóstwo starych znajomych z Czopkiem Piotrkiem na czele. Dodatkową atrakcją jest obecny w komiksie trójwymiar.
- Ryjówka przeznaczenia
Świetny komiks zarówno dla dzieci, które wiele się z niego dowiedzą, jak i dorosłych, których również - wbrew pozorom - zainteresuje. Komiks uniwersalny, dobry bez względu na wiek czytelnika.
- Bler: Ostatni wyczyn
Rafał Szłapa trzyma poziom i kończy swą trylogię w efektywny i zaskakujący sposób. Po raz kolejny Bler wymyka się konwencji. Spodziewajcie się niespodziewanego! Kupcie, albo Venom zje Wam psa!
Na dziś tyle. Dziękuję, dobranoc.
poniedziałek, 30 listopada 2009
127 - Mistrz wraca na ring! 2010!

OSIEDLE SWOBODA
scenariusz i rysunki: Michał „Śledziu” Śledziński
ok. 270 stron, format B5
środek czarno-biały (dodatki w kolorze),
okładka w kolorze
oprawa twarda z obwolutą
wydawca: kultura gniewu
data wydania: 2010
Gdybym miał wymienić najważniejszą polską serię komiksową z przełomu stuleci, nie zastanawiałbym się ani chwili – „Osiedle Swoboda” jest poza konkurencją – tak o komiksie Michała „Śledzia” Śledzińskiego pisał w „Gazecie Wyborczej” Wojciech Orliński. Ukazujący się na łamach słynnego „Produktu” cykl Śledzia był flagowym komiksem magazynu i rzeczą, która zmieniła polski komiks.
To obyczajowa historia z życia miejskiej młodzieży, która lubi ostrą muzę, imprezy, alkohol i inne używki. Snujący się po osiedlowych uliczkach bohaterowie - niezapomniani Wiraż, Dźwiedzu, Szopa, Smutny i reszta ferajny – borykają się z przemocą, nudą, tępymi „dresiarzami” i kacem, czyli z tym wszystkim, na co narażeni są codziennie młodzi ludzie.
Śledziu opowiada o tym zwyczajnym życiu na zwyczajnym osiedlu z niezwykłym poczuciem humoru, przyglądając się swoim bohaterom z sympatią i dystansem jednocześnie. Doprawia to szczyptą surrealizmu i fantasyki, które na Osiedlu Swoboda wyglądają zadziwiająco naturalnie.
Większość patentów, które spotkały „Swobodną” ekipę, wydarzyła się na serio mnie, moim znajomkom, lub została podsłuchana pod sklepem nocnym – mówił Śledziu w jednym z wywiadów.
I to ten autentyzm połączony z fantastyczną komiksową formą dał nową jakość. Do dziś, a mija właśnie 10 lat od publikacji pierwszego odcinka „Osiedla Swoboda”, nikt nie sportretował polskiej młodzieży i jej życia we współczesnej Polsce w równie przekonujący i fascynujący sposób. O czym łatwo się przekonać sięgając po ten kompletny zbiór wszystkich epizodów opublikowanych w „Produkcie”.
Wiadomo już, na co za kilkanaście lat będą się rujnować miłośnicy polskiego komiksu – na luksusową reedycję wszystkich odcinków „Osiedla Swoboda” – przewidywał w swoim tekście Wojciech Orliński. A my dodamy, że nie trzeba się wcale rujnować i można to zrobić już dziś.
Za Śledziem.
sobota, 21 marca 2009
Post 83- Paczka z WSK
Od razu zastrzegam, że "The Arrival" mam na półce od dawna i nie będę go recenzował. Ale od razu mówię- to będzie komiks roku, więc bezwzględnie kupować.
ok
Trzy Cienie- wspaniała, epicka i wzruszająca opowieść. Szczęście i spokój kochającej rodziny zakłóca pojawienie się enigmatycznych cieni. Komiks wywołał we mnie gamę uczuć. Po pierwsze sam Pedrosa jako animator Disneya nawiązuje do stażu w wytwórni zarówno klimatem jak i kreską. Sama obecność Cieni przypomina mi nieprzespane noce po obejrzeniu Muminków. Czarne formy przypominały mi Bukę. Nieuchronne, enigmatyczne stworzenia, które przytłacza samą egzystencją.
Co do strony graficznej: wysmakowany, abstrakcyjny cartoon. Niezwykle dynamiczne postacie, zróznicowana kreska, od szybkich szkiców do szczegółowych kadrów.
Koniecznie trzeba!
Wartości rodzinne- Małpa na przyjęciu- kolejny zeszyt nowej serii komiksowej Śledzia. Świetny polski serial komiksowy. Na pierwszy plan wychodzi wątek matki, która tłamszona przez męża wyprawia prywatkę. Autor tworzy całe pewnego rodzaju uniwersum "Wartości" nazwiązując do E-pizodów. Brakuje typowych zeszytów komiksowych na rynku. Śledziu wpisuje się w tą pustkę, udowadniając, że jest świetnym i dowcipnym obserwatorem polskiej społeczności.
Ale za mało mojej ulubionej bohaterki: pomocy domowej z kresów wschodnich
Lecę przybijać berka i wysyłać cpt. Krzepie
Szrama- bardzo nierówny zeszyt. Od początku podchodziłem trochę nieufnie do pomysłu na serię opowiastek o typowym małomównym killerze ze Szramą na twarzy. Grim (przepraszam :*) jako debiutujący scenarzysta zaprezentował niezły poziom. Wszystko opiera się na spotkaniu---> rozmowie ---> zabójstwie. Ten drugi punkt możemy nieraz spokojnie pominąć, bo teksty znamy z filmów noir. Rysownicy, tu jest bardzo nierówno. Z jednej strony Pałka, z drugiej strony jakaś parodia ze strony GiP'a (szczerze mówiąc, gdy dowiedziałem się, że to on, nie mogłem uwierzyć, że takie ochydztwo wyszło spod jego ołówka).
Jak na debiut- nieźle. Jak na zeszyt komiksowy miernie. Mamy nadzieje, że w grudniu (hmm?) pójdzie lepiej. Wierzę w Ciebie Rafał!;)
Na półce leżą Baśnie i prawie skończone Jeju (GLON STRIKES BACK YAY!) no i Wrestler (mocna rzecz)
ok
Trzy Cienie- wspaniała, epicka i wzruszająca opowieść. Szczęście i spokój kochającej rodziny zakłóca pojawienie się enigmatycznych cieni. Komiks wywołał we mnie gamę uczuć. Po pierwsze sam Pedrosa jako animator Disneya nawiązuje do stażu w wytwórni zarówno klimatem jak i kreską. Sama obecność Cieni przypomina mi nieprzespane noce po obejrzeniu Muminków. Czarne formy przypominały mi Bukę. Nieuchronne, enigmatyczne stworzenia, które przytłacza samą egzystencją.Co do strony graficznej: wysmakowany, abstrakcyjny cartoon. Niezwykle dynamiczne postacie, zróznicowana kreska, od szybkich szkiców do szczegółowych kadrów.
Koniecznie trzeba!
Wartości rodzinne- Małpa na przyjęciu- kolejny zeszyt nowej serii komiksowej Śledzia. Świetny polski serial komiksowy. Na pierwszy plan wychodzi wątek matki, która tłamszona przez męża wyprawia prywatkę. Autor tworzy całe pewnego rodzaju uniwersum "Wartości" nazwiązując do E-pizodów. Brakuje typowych zeszytów komiksowych na rynku. Śledziu wpisuje się w tą pustkę, udowadniając, że jest świetnym i dowcipnym obserwatorem polskiej społeczności.Ale za mało mojej ulubionej bohaterki: pomocy domowej z kresów wschodnich
Lecę przybijać berka i wysyłać cpt. Krzepie
Szrama- bardzo nierówny zeszyt. Od początku podchodziłem trochę nieufnie do pomysłu na serię opowiastek o typowym małomównym killerze ze Szramą na twarzy. Grim (przepraszam :*) jako debiutujący scenarzysta zaprezentował niezły poziom. Wszystko opiera się na spotkaniu---> rozmowie ---> zabójstwie. Ten drugi punkt możemy nieraz spokojnie pominąć, bo teksty znamy z filmów noir. Rysownicy, tu jest bardzo nierówno. Z jednej strony Pałka, z drugiej strony jakaś parodia ze strony GiP'a (szczerze mówiąc, gdy dowiedziałem się, że to on, nie mogłem uwierzyć, że takie ochydztwo wyszło spod jego ołówka).Jak na debiut- nieźle. Jak na zeszyt komiksowy miernie. Mamy nadzieje, że w grudniu (hmm?) pójdzie lepiej. Wierzę w Ciebie Rafał!;)
Na półce leżą Baśnie i prawie skończone Jeju (GLON STRIKES BACK YAY!) no i Wrestler (mocna rzecz)
piątek, 9 stycznia 2009
Post 62 - Nie jest martwym co może spoczywać wiekami
Jedziemy z obiecanymi rzeczami:
Wartości idą na pierwszy ogień. Mam mieszane uczucia co do tego komiksu. Z jednej strony, jest bardzo przyjemny klimat, miejscami rośnie banan na twarzy. Rysunki są bardzo chłodne. Mogę spokojnie powiedzieć, że jeśli nowe rzeczy Śledzia będą w takim stylu to ja biorę wszystko (i tak biorę wszystko co podpisane "Śledź", ale w takim stylu biorę z podwójną przyjemnością). Z drugiej strony mogło być lepsze i czegoś lepszego się spodziewałem. Ale uważam, że w miarę rozwoju serii, będzie coraz lepiej. Mało kiedy pilotowe odcinki mnie zachwycają, a potem i tak wsiąkam na całego.
BTW - w przeszukiwaniu neta znalazłem coś takiego. Śledziu?
To nie tak jak myślisz, kotku. Chyba śmiało mogę powiedzieć, że druga najzabawniejsza komedia roku (obok Lejdis). Oparta na samych dialogach. Mistrzostwo. Nie wiem, jak można napisać coś takiego. Serio. W sumie chyba nie mogę powiedzieć niczego o fabule, by nie zdradzić jakiś istotnych szczegółów. Polecam. Naprawdę śmieszne gagi, dobrze zagrane, bez przynudzania i, z ciekawym, zaskakującym, zakończeniem. I to wcale NIE JEST KOMEDIA ROMANTYCZNA! Żeby Was różowość plakatu nie zmyliła! I w ogóle, to trudno się o takim filmie pisze.
Ile waży koń trojański? Z załogą, czy bez? - kolejna polska komedia. Ostatnia na podium w tym roku. Juliusz Machulski pokazał po raz kolejny, że umie robić filmy. Co tu dużo mówić. To mój ulubiony polski reżyser i scenarzysta filmowy. Zresztą chyba jeden z bardziej znanych. Wystarczy wymienić tylko kilka tytułów: VaBank, Seksmisja czy Killer. Nowy film jest inny. Nie jest to chyba taka 100% komedia, bo na dobrą sprawę, nie ma tam dużej ilości żartów. Jest ich trochę, ale jak już jakiś się pojawi to naprawdę śmieszy. Chyba w zamyśle nie miał to być film całkowicie nastawiony na śmiechowość, jak choćby Killer czy Kingsajz. Akcja jest leniwa (co ma swój urok), a film skłania do refleksji na temat "tamtych czasów". Choć sam nie mogę pamiętać PRLu, to film pokazał mi jak one wyglądały. I chyba przemówił bardziej, niż lekcje historii.
Nie zraźcie się początkiem. Potem jest dużo lepiej. Babcia wymiata!
Ta gra jest genialna. Lego: Star Wars całkowicie mnie zniszczyło. Zagrywam się w nią, niby dzieciak. Prosta, bezstresowa i baaaardzo klimatyczna. Przeszedłem całą w jeden wieczór, a teraz się męczę, by wymaksować wszystkie bonusy, znaleźć wszystkie klocki i zdobyć dojście do ukrytego poziomu. Wielopoziomowość gry bardzo wydłuża jej grywalność (niektóre plansze trzeba przejśc po kilka(naście!) razy i to różnymi postaciami) i przyciąga do komputera na długie godziny. Mam nadzieję, że wszystkie gry lego stoją na równie wysokim poziomie, co zdaje się potwierdzać widziany na jutubie gameplay Indiany Jonesa i wielogodzinna zabawa z Batman Lego (opisana kilka postów wcześniej). Małe klocki, a cieszą.
Czytam "Żarna Niebios" Kossakowskiej, przeczytałem "Narrenturma" Sapokowskiego.
Wartości idą na pierwszy ogień. Mam mieszane uczucia co do tego komiksu. Z jednej strony, jest bardzo przyjemny klimat, miejscami rośnie banan na twarzy. Rysunki są bardzo chłodne. Mogę spokojnie powiedzieć, że jeśli nowe rzeczy Śledzia będą w takim stylu to ja biorę wszystko (i tak biorę wszystko co podpisane "Śledź", ale w takim stylu biorę z podwójną przyjemnością). Z drugiej strony mogło być lepsze i czegoś lepszego się spodziewałem. Ale uważam, że w miarę rozwoju serii, będzie coraz lepiej. Mało kiedy pilotowe odcinki mnie zachwycają, a potem i tak wsiąkam na całego.BTW - w przeszukiwaniu neta znalazłem coś takiego. Śledziu?
To nie tak jak myślisz, kotku. Chyba śmiało mogę powiedzieć, że druga najzabawniejsza komedia roku (obok Lejdis). Oparta na samych dialogach. Mistrzostwo. Nie wiem, jak można napisać coś takiego. Serio. W sumie chyba nie mogę powiedzieć niczego o fabule, by nie zdradzić jakiś istotnych szczegółów. Polecam. Naprawdę śmieszne gagi, dobrze zagrane, bez przynudzania i, z ciekawym, zaskakującym, zakończeniem. I to wcale NIE JEST KOMEDIA ROMANTYCZNA! Żeby Was różowość plakatu nie zmyliła! I w ogóle, to trudno się o takim filmie pisze.
Ile waży koń trojański? Z załogą, czy bez? - kolejna polska komedia. Ostatnia na podium w tym roku. Juliusz Machulski pokazał po raz kolejny, że umie robić filmy. Co tu dużo mówić. To mój ulubiony polski reżyser i scenarzysta filmowy. Zresztą chyba jeden z bardziej znanych. Wystarczy wymienić tylko kilka tytułów: VaBank, Seksmisja czy Killer. Nowy film jest inny. Nie jest to chyba taka 100% komedia, bo na dobrą sprawę, nie ma tam dużej ilości żartów. Jest ich trochę, ale jak już jakiś się pojawi to naprawdę śmieszy. Chyba w zamyśle nie miał to być film całkowicie nastawiony na śmiechowość, jak choćby Killer czy Kingsajz. Akcja jest leniwa (co ma swój urok), a film skłania do refleksji na temat "tamtych czasów". Choć sam nie mogę pamiętać PRLu, to film pokazał mi jak one wyglądały. I chyba przemówił bardziej, niż lekcje historii.Nie zraźcie się początkiem. Potem jest dużo lepiej. Babcia wymiata!
Ta gra jest genialna. Lego: Star Wars całkowicie mnie zniszczyło. Zagrywam się w nią, niby dzieciak. Prosta, bezstresowa i baaaardzo klimatyczna. Przeszedłem całą w jeden wieczór, a teraz się męczę, by wymaksować wszystkie bonusy, znaleźć wszystkie klocki i zdobyć dojście do ukrytego poziomu. Wielopoziomowość gry bardzo wydłuża jej grywalność (niektóre plansze trzeba przejśc po kilka(naście!) razy i to różnymi postaciami) i przyciąga do komputera na długie godziny. Mam nadzieję, że wszystkie gry lego stoją na równie wysokim poziomie, co zdaje się potwierdzać widziany na jutubie gameplay Indiany Jonesa i wielogodzinna zabawa z Batman Lego (opisana kilka postów wcześniej). Małe klocki, a cieszą.Czytam "Żarna Niebios" Kossakowskiej, przeczytałem "Narrenturma" Sapokowskiego.
niedziela, 14 września 2008
Post 16 - Rozmowy na dwie głowy p.1

Grzybiarz: Siemasz, Grim. Co tam czytałeś ostatnio ciekawego?
Grim: No cóż, mój drogi Grzybiarzu, jeśli wierzyć chłopakom z Motywu Drogi, jesteś największym fanbojem imć pana Śledzia, zatem chyba najrozsądniej będzie pogawędzić o ostatnio wydanej przez niego pozycji, mianowicie: "Na szybko spisane" tom drugi.
Grzybiarz: Taaak. Wydaje mi się to dobrym pomysłem. Pierwsza część została okrzyknięta, jak wszyscy wiemy, komiksem roku. Czy część druga daje radę? Czy przebija sławną poprzedniczkę?
Grim: No cóż, odpowiedź nie jest prosta, ponieważ, po znanej z jedynki próby samobójczej, kończy się definitywnie okres dzieciństwa bezimiennego bohatera i rozpoczyna wiek lat "nastu"-
temat niełatwy i bardzo złożony, jako że właśnie tutaj dochodzi do wydarzeń, które odciskają piętno na naszym życiu. Dochodzą do głosu hormony, pierwsze zauroczenia, miłości, pierwsza impreza, pierwsze poważne decyzje, odnajdywanie miejsca w społeczeństwie....
temat niełatwy i bardzo złożony, jako że właśnie tutaj dochodzi do wydarzeń, które odciskają piętno na naszym życiu. Dochodzą do głosu hormony, pierwsze zauroczenia, miłości, pierwsza impreza, pierwsze poważne decyzje, odnajdywanie miejsca w społeczeństwie....
Grzybiarz: To bardzo ważne rzeczy dla młodego człowieka. Choć wydaje mi się, że bohater NNS 1990-2000 bardziej od tego wszystkiego ceni pierwszy komputer. Ale i takie przypadki widziała ludzkość... Magiczne lata dziewięćdziesiąte i początek nowej epoki.
Grim: I muszę przyznać, że niestety śledziowemu komiksowi na tym gruncie troszkę zabrakło.
Grzybiarz: A czemuż to tak Pan uważa Panie Grim?
Grim: Ale po kolei:
Zacznijmy od wspomnianego wątku komputerowego. Bez wątpienia naszego okularnika można określić mianem "pasjonata", a wręcz "nerda"- idealnie wpisuje się w schematy miłośnika pikselowego świata.
Grzybiarz: Tak. On nawet bazy nie miał. Skandal! A potem, zamiast wspomóc podwórkowych ziomali, kupował w kiosku batony. To taki brak... osiedlowego patriotyzmu rzekłbym!
Grim: W pierwszej części zauważyliśmy, że bohater jest raczej odludkiem, towarzystwo innych nie jest mu potrzebne do szczęścia. Śledziu nieco wręcz przejaskrawia tę cechę. No właśnie, poczynając od zdania "I tak się nigdy nie strzelałem" uzyskujemy obraz nad wyraz wyalienowanego młodzieńca. Muszę przyznać, że chwilami wręcz podejrzewałem naszego okularnika o skłonności socjopatyczne.
Grzybiarz: Nie przesadzasz trochę?
Grim: Zauważ, że nawet znajdując się w grupie tworzącej demo, nieszczególnie dba o utrzymanie swej pozycji czy zdobycie sympatii, otwarcie krytykując efekty pracy. Śledziu nie poświęca zaś członkom owej garstki zapaleńców niewiele więcej poza kilkoma słowami.
Grzybiarz: Racja w sumie…
Grim: Nawet najlepszy przyjaciel bohatera jest potraktowany mocno po macoszemu. Ot, pojawia się od czasu do czasu, i jakkolwiek wciąż daje dowody swej sympatii do Bezimiennego, tak nigdy nie otrzymuje podobnych reakcji od niego...
Grzybiarz: A spójrz - taki komputer to kilka stron dostał.
To może ze Śledziem jest coś nie tak? Wszyscy wiemy, że kocha pykać na wszelkiego rodzaju konsolach, a nawet bloga o tym założył...

Grim: Komputer był niesamowitą nowością na rynku w owym czasie i nie ma co się dziwić, że odcisnął olbrzymie piętno. Śledziu niejednokrotnie oddawał hołd komputerom i starym, dobrym grom, choćby w zakończonej już serii "Olaf_22".
Grzybiarz: Sorki, że przerwę. Nie tylko starym grom, co potwierdza blog Bears of War.
Grim: Więc, szczerze powiedziawszy, byłbym wręcz zawiedziony, gdyby nie poruszył owej kwestii i w NSS. Pójdźmy jednak dalej. Okularnik bowiem ma jeszcze inne przygody do przeżycia. I tutaj olbrzymi plus dla Śledzia- za pierwszą imprezę.
Grzybiarz: Ha! Pierwsza impreza. To było dobre. I takie... życiowe.
Grim: Wypisz wymaluj moje osobiste wspomnienia, no, może poza ilością wypitego alkoholu, ale być może to ja mam głowę słabą, albo wszystko wtedy rozwadniali.

Grzybiarz: No... ja tam nie jaram i nie pije, ale wiem jak bywa na takich imprezach. Komiks w tym przypadku świetnie oddał rzeczywistość.
Grim: Nieco dziwne jednak, że przy ojcu, zdradzającym skłonności do alkoholizmu, pierwszy kontakt naszego bohatera z trunkami nastąpił tak późno, ale tutaj już chyba się czepiam.
Grzybiarz: Tak. Czepiasz się, Grim.
Grim: Dlatego nie napiszę o tym, że nieznajomość Kurta Cobaina również potwierdza moją tezę o przejaskrawionej alienacji Bezimiennego.
Grzybiarz: Może już nie piszmy o tym, że nasz główny Bohater to odludek, bo o tym wspominaliśmy juz kilka razy i nudno się robi.
Grim: Na szczęście jednak Śledziu postanowił dać mu sposobność do zakosztowania rozkoszy cielesnych.... Muszę przyznać, że ta część najmocniej do mnie przemówiła- i to także wiąże się, jak w przypadku imprezy, z doskonałym sportretowaniem odczuć towarzyszących pierwszemu razowi.
Grzybiarz: Do mnie najbardziej przemówiła część o wielkich butach, w których bohater musiał chodzić, bo były drogie. I spowiedź. To był niezły hardkor. Zwłaszcza błyskawica na ciemnym niebie w tle. Zwłaszcza, że wcześniej słońce świeciło.
Grim: I, przewrotnie, seks staje tutaj na drugim miejscu, właśnie zaraz za sposobnością do pozbycia się nielubianego obuwia. O, tak. Problemy z własną cielesnością, przełamywanie tabu- to Śledziowi wychodzi zacnie w tym komiksie. Równocześnie jednak nie ukazuje erotyki, sam akt seksualny jest pełen zażenowania, poczucia wstydu, ale i żądzy. I właśnie tę scenę można potraktować jako punkt kulminacyjny komiksu, bo potem napięcie spada, tak jakby autor jak najszybciej chciał zakończyć.
Zabrakło nieco stresu przedmaturalnego (oj, temat jak najbardziej dla mnie aktualny) i, pomimo fascynacji damskimi...krągłościami, dalszych prób podbojów sercowych.
Grzybiarz: Bohater był mądry, zdolny i w ogóle, więc co sie miał jakiejś matury bać.
Grim: Zabrakło mi też jednego z najważniejszych wspomnień okresu nastoletniego- pierwszego pocałunku. Momentu przełomowego czasem o wiele bardziej niż pierwszy stosunek.
Grzybiarz: O właśnie. I takiej… pierwszej miłości...?
Grim: Ogólnie rzecz biorąc- Śledziu nieco zrewidował nastoletnie wspomnienia, wybierając najbardziej przełomowe i jaskrawe, przez co jednak traci bohater- oddala się od nas, czytelników, rozrywa się zażyłość z pierwszego tomu.
Grzybiarz: Tracimy wspaniały klimat części pierwszej. Mimo, że komiks jest dobry, nie ma tego czaru, który przyciągał do części pierwszej. Może dlatego, że z wkroczeniem w wiek dorastania kończy się jakiś magiczny okres naszego życia?
Grim: Ale pozostało nam słówko o rysunkach- jak zwykle u Śledzia zacne, bardziej wyraźne i z większą ilością detali, jak przystało na nieco "świeższe" wspomnienia. Idąc tym tropem, zapewne trzecia część będzie foto-realistyczna :D
Grzybiarz: A ja tu musze powiedzieć, że mi rysunki się nie podobają, niestety.
Grim: Czemuż to?
Grzybiarz: Wolałem styl Śledzia, z czasów, gdy rysował "Pamiętniki Wiraża" Czy chociażby 1 i 2 zeszyt Seryjnego Osiedla. Nie pasuje mi taki szybki rysunek. Właściwie te szkice pociągnięte kolorem na kompie.
Grim: Pamiętaj, że to "Na szybko spisane"- pośpieszne notatki, zgrubne szkice.
Grzybiarz: Mimo, że do tej trylogii to jak najbardziej pasuje…
Grim: Ano właśnie.
Grzybiarz: …to niestety odcisnęło to mocny wpływ na innych Śledziowych produkcjach. Chociażby 8 Bicie (a właściwie 8 Bicie HD Revo), gdzie taki styl wygląda jak niechlujstwo ze strony Autora (ja to tak widzę przynajmniej).
Grim: Jednak, jeśli przy rysunkach jesteśmy, muszę Śledzia pochwalić (tak, tak, znowu o tym seksie) za wyraźną idealizację wizerunku dziewczyny- jak to zazwyczaj bywa, sakralizujemy nasze pierwsze miłości. Czas chyba zmierzać do podsumowania w kilku słowach?
Grzybiarz: Też tak myślę (tylko już nie mów o seksie :P)
Grim: Podsumowując: Komiks świetny, jednak nie to, co część pierwsza. Mocno zredukowane wspomnienia okresu nastoletniego. Nieco zbyt szybkie przejście od schyłku dzieciństwa do dorosłości, a bądź co bądź, "naście lat" najtrudniej ponoć scharakteryzować. Wspaniałe zobrazowanie pierwszych razów w wielu dziedzinach życia, wyłamywania się poza zakazy i smakowanie zakazanych owoców. Śledziu w znakomitej formie.

Grzybiarz: I nic chyba nie musze dodawać. Czekamy na ostatnią część trylogii.
Grim: Czekamy. A dzisiejszej recenzji dokonali dla Państwa Jan Sławiński....
Grzybiarz: …i Rafał Kołsut.
Grim: Czyli "Rozmowy na dwie głowy".
Grzybiarz: P.S. To ja jestem Jasiek, a Grim to Rafał.
sobota, 6 września 2008
Post 12 - Niusy

Tegoroczne MFK zbliza się wielkimi krokami. Szykuję kaskę, bo jak zwykle w pazdzierniku wydaje się więcej komiksow niz podczas całego Bozego roku. Do tego dobry wrzesień (Fables#3, FMA#12, Janko Pistolet, Hellboy:Animated i oczywiście FROM HELL).
Zig Zap puszcza Batman TAS (od 15 września), Puls Simpsonów (pn-pt o 18:30, niestety z dabingiem, chociaż Homer fajnie brzmi), TVP1 w każdy piątek zapodaje Rzymem (polecam wersję nieocenzurowaną na TVP2 ok. 23 w sobotę), Polsat leci z kolejnym sezonem Gotowych na Wszystko a słyszałem też jakieś pogłoski na temat Dextera. Tylko siedzieć i oglądać TV. Niestety...
... w LO nie jest łatwo. Nauczyciele od razu walą z grubej rury i nie obchodzi ich wymówka, że nie mogłem zrobić zadania, bo oglądałem Simsonów...
Smutne wieści to takie, że ani Wartości Rodzinne Śledzia, ani Zebrane Osiedle Swoboda nie ukażą się w październiku(Szrama Kołsuta tez nie). Osiedle jest przesunięte na 2009 (akurat będzie okrągła rocznica serii). Możecie o tym poczytać na blogu Śledzia. Te smutne wieści rekompensuje świetna plansza osadzona mocno w klimatach Osiedlowych, która jednak nic nie znaczy.
Podobno na serio nic. Ale i tak jest fajna.
Wspomniano o mnie na Motywie Drogi, nazywając mnie "Największym fanbojem Śledzia na Ziemi". Teraz Scarr się ze mnie śmieje i ciągle mówi "Grzybiarz, lol, wspomniano o Tobie na motywie dorgi!".
Podobno Manzkou ma prawa do komiksów Moore'a. Podobno mają wydać jakieś Top10 zbiorcze. Czy cuś. Fajnie by było jakby jeszcze coś wydano u nas Wujka Alana, jak go niektórzy nazywają. Wiem, wiem. Jest przecież From Hell, ale tak to już jest, że ciągle się chce więcej...
Wreszcie przyszła paczka z Savage Dragon Archiwes vol.1. To 616 stronicowe tomisko ledwo zmieściło mi się na półce. Ale będę miał czytania... :)
Powoli zbliżam się do końca Studium we Mgle, ale mam już pomysł na następne części. Jak zwykle - będzie się działo.
Trzymajcie się.

P.S. Chyba nikt nie czyta tego bloga, ale fajnie tak sobie czasem popisać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























