Wszystko co dobre kiedyś się kończy. W dwunastym tomie „Chew” John Layman i Rob Guillory zamykają historię agenta FDA Johna Chu oraz reszty barwnych postaci, które pojawiły się na łamach ich komiksu. Jest ckliwie, jest dramatycznie, jest śmiesznie. Niestety, pojawia się też uczucie, że seria trwała odrobinę za długo.
Czego tutaj nie ma? Nagłe zwroty akcji! Zdrady! Poświęcenia! Widmo końca świata! Tyle zgonów, że aż George R. R. Martin kiwa głową z uznaniem! Drama jest podniesiona do entej potęgi. Na szczęście autorzy śrubują ją umyślnie, by dzięki przesadzie uzyskać efekt komiczny.








