Daniel Warren Johnson kontynuuje swoją autorską wizję w runie "Transformers". Czwarty tom serii do jego scenariusza, z rysunkami w przeważającej większości Jorge'a Corony, to kontynuacja prostego, ale odświeżającego i dającego mocne wrażenia, pomysłu. W jego serii bohaterskie Autoboty wciąż są w odwrocie, przegrywają kolejne starcia, ciągle ledwo uchodzą z życiem, a mądry i odważny Optimus ma coraz większe wątpliwości, czy nadaje się na przywódcę. Zmienia to całkowicie dynamikę konfliktu między frakcjami ogromnych robotów, zmusza bohaterów do partyzanckich działań i wprowadza uzasadnione ziarno niepokoju. Czyżby tym razem naprawdę miało zabraknąć happy endu?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Transformers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Transformers. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 kwietnia 2026
wtorek, 23 września 2025
Transformers #03: Pojedynek Combinerów - recenzja [Nagle Comics]
Już jutro premiera trzeciego tomu serii “Transformers” (o podtytule “Pojedynek Combinerów”). Za scenariusz odpowiada Daniel Warren Johnson, a rysunkami są dziełem Jorge’a Corony, Jasona Howarda, Ryana Ottleya i Mike’a Spicera. Wszyscy miłośnicy ogromnych robotów nie powinni być zawiedzeni – otrzymujemy kontynuację wielowątkowej opowieści, w której spektakularna akcja miesza się z bardziej dramatycznymi momentami, a wszystko działa jak dobrze naoliwionym mechanizmie czy w nowej furze tuż po przeglądzie w autoryzowanym serwisie.
poniedziałek, 24 marca 2025
Transformers, tom 2. Wyprawa w otchłań - recenzja
W drugim tomie "Transformers" do Daniela Warrena Johnsona dołącza Jorge Corona. Akcja nabiera tempa, a strona wizualna jest jeszcze bardziej spektakularna, niż w tomie pierwszym. Tym razem akcję śledzimy dwutorowo, będąc świadkami wydarzeń na Ziemi i na Cybertronie. W szeregach Decepticonów następuje brutalna zmiana władzy, Optimusa męczą tajemnicze wizje, a konflikt obu ras nabiera jeszcze bardziej dramatycznego charakteru, gdy kilka Autobotów dostaje się w ręce wroga i trafia do niewoli.
sobota, 7 grudnia 2024
Transformers, tom 1. Zamaskowane roboty - recenzja
Wydany przez NAGLE! pierwszy tom "Transformers" autorstwa Daniela Warrena Johnsona to nowe otwarcie w komiksowych zmaganiach Autobotów z Decepticonami. Seria rozpoczęła się w 2023 roku i zdążyła już zgarnąć nagrodę Eisnera. Nie ulega wątpliwości, że fani ogromnych robotów od Hasbro powinni ją nadrobić. A co z pozostałymi czytelnikami?
piątek, 16 stycznia 2015
478 - Filmowe rozczarowania 2014
Początek roku sprzyja wszelakim podsumowaniom minionych 12 miesięcy.
Najchętniej wspominamy oczywiście chwile przyjemne, robimy zestawienia
pozycji, których czytanie, oglądanie lub ogrywanie sprawiło nam
przyjemność, które zapadły nam pozytywnie w pamięć. W życiu każdego pochłaniacza popkultury zdarzają się też rozczarowania – książka może być pozbawiona ciekawych pomysłów, film słabo zrealizowany, a gra pełna bugów.
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
213 - Dlaczego Sam Witwicky musi umrzeć?
Jestem fanem pierwszej części "Transformers", jednak nie cierpię drugiej, więc na zwieńczenie trylogii w reżyserii Michaela Bay’a czekałem z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony bałem się, że wszystko wyjdzie równie źle lub gorzej, co w w drugiej odsłonie serii zatytułowanej „Zemsta Upadłych”. Z drugiej tliła się we mnie nadzieja, że będzie przynajmniej w najmniejszym stopniu tak dobrze jak w „Transformers” z 2007 roku. Jakie wrażenie pozostawiła po sobie najnowsza odsłona opowieści o gigantycznych robotach? Czy moje obawy okazały się słuszne?Po całą recenzję Transformers 3 klikajcie tu.
środa, 1 lipca 2009
Post 96 - Run, Megan, run!
Dawno mnie nie było. Właściwie to byłem, ale czekałem aż się chłopaki ruszą, bo mi samemu się nie chciało. Ale widać im się nie chce jeszcze bardziej niż mi, więc się w końcu zebrałem. Będzie chaotycznie, brzydko, z błędami, z narzekaniem i w ogóle mało profeszynal - czyli jak to u mnie.
W poniedziałek byłem w kinie. Na nowych Transformersach. I generalnie trochę się zawiodłem, bo miałem nadzieję na coś lepszego. Jedynkę bardzo lubię. Bo jest śmieszna, bo jest Megan, bo wielkie roboty się napieprzają. Dwójka też jest śmieszna, ma Megan (nawet biegającą), a wielkie roboty napieprzają się jeszcze więcej i bardziej efektownie. Więc o co chodzi? Ano fabuła mnie nie zadowala jakoś. Kurcze. Nie wiem, jakoś nie ogarniam może. Czy narzekam dlatego, że nastawiłem się na coś lepszego? Nie ukrywam - myślałem że będzie dużo lepiej i całkiem inaczej wyobrażałem sobie kontynuację. W filmie jest dużo gagów, niestety połowa w ogóle nie śmieszy. Ale nie było całkiem źle. Optimus z mieczami wymiata, "ukrycie a'la ninja" też. Drażni trochę, że czasami Megan Fox jest sztuczniejsza od robotów. Jeden tak na prawdę mocno wkurzający wątek (bo resztę, nawet nieścisłości fabularne, można przełknąć) to wątek rodziców. To jest taki przykład "wątku z dupy". Za przeproszeniem. No i końcówka (ta z Optimusem) trochę za krótka... Podsumowując: czy film polecam? Polecam. Bo jednak warto, chociażby dla kozackich nawalanek między robotami, chociaż znajdzie się też kilka innych powodów.

Stranglehold. Gram sobie w demo, bo nie mam pełnej wersji. Ale demo jest totalnie kozackie, przeszedłem już kilka razy i to na wszystkich poziomach trudności. Świetna sprawa, wspaniała zabawa! Stranglehold to taka strzelanka w 3 osobie połączona z bullettimem. Wykonując najróżniejsze tricki w powietrzu eliminujesz wrogów miarowo szarpiąc za spusty swoich dwóch pistoletów, a wszystko to w zwolnionym tempie! Dla mnie coś pięknego! Praktycznie całe otoczenie jest interaktywne, więc nie masz co liczyć, że ukryjesz się za filarem czy pod schodami. Sam również możesz powalić wrogów strzelając w butlę z gazem, czy rozwalając rusztowanie. Są też cztery "specjale" - 1. dodaje zdrowia,
2. pozwala na dokładne wycelowanie (np. w lewą stopę, prawe oko, nos itd.), a po strzale pozwala śledzić lot pocisku oraz szkody jakie wyrządził
3. chwilowa nieśmiertelność i ciągłe strzelanie
4. po krótkiej scence, w której bohater obraca się w okół własnej osi i ciągle strzela, pozbywamy się wszystkich przeciwników jacy są na planszy
- bardzo przydatne, trzeba przyznać. I do tego jak wygląda!
Z tego co pamiętam, Stranglehold ukazał się jakiś czas temu w, bodajże, topsellerze czy innej z tańszych edycji. Na razie dopisałem do listy must have. Jak już będę miał pełną wersję to na pewno coś naskrobię.
Wczoraj spotkałem się z Kolcem, bo zawitał do Krakowa. Pochodziliśmy kilka godzin po Rynku, odwiedziliśmy kilka sklepów komiksowych i księgarń, pogadaliśmy. Mi się z Marcinem bardzo dobrze rozmawia, więc chwalę sobie ten krotki czas razem z nim spędzony. Mieliśmy scenar wymyślać - "współscenarzyć" :D - ale jakoś nam nie wyszło, bo się zagadaliśmy o komiksach, komiksiarzach, planach indywidualnych itp., więc sprawę wspólnego komiksu będziemy załatwiać przez maile i smsy. Też fajnie. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. A powinno, bo ja się już zobowiązałem, i nawet opłatę za scenar odebrałem (Kolcu wie ocb :P), więc teraz głupio by było tak odpuścić. Prawda?
No i w jednej z księgarń znaleźliśmy "Odmieńca" po 3 zybla za sztukę, co wprawiło nas w niemałą radość. A, żeby było śmieszniej, Marcin twierdził, że to co znaleźliśmy to na pewno drugi tom, ja mówiłem, że pierwszy, że dwójki jeszcze nie ma. Tytuł tomu - "TRZY" - niewiele pomógł...
Dzięki KLCu za spotkanie, liczę na jeszcze nie jedno w przyszłości :) No i czekam na maila wiesz o czym. :))
A właśnie - Odmieniec. Mi bardzo podszedł. Znaczy to taki Hellboy bez Hellboya. Gdyby zamiast Odmieńca narysować Czerwonego i podpisać Mignola, to ja bym się pewnie nawet nie zorientował, że to nie jego. To komplement jest, żeby nie było. Czekam na kontynuację (mogą być liczne) i trzymam kciuki :) Nie wiem jak Was, ale mnie zniszczyła okładka, świetna jest, bez kitu. Więcej o Odmieńcu tu i gdzieś tu.
W poniedziałek byłem w kinie. Na nowych Transformersach. I generalnie trochę się zawiodłem, bo miałem nadzieję na coś lepszego. Jedynkę bardzo lubię. Bo jest śmieszna, bo jest Megan, bo wielkie roboty się napieprzają. Dwójka też jest śmieszna, ma Megan (nawet biegającą), a wielkie roboty napieprzają się jeszcze więcej i bardziej efektownie. Więc o co chodzi? Ano fabuła mnie nie zadowala jakoś. Kurcze. Nie wiem, jakoś nie ogarniam może. Czy narzekam dlatego, że nastawiłem się na coś lepszego? Nie ukrywam - myślałem że będzie dużo lepiej i całkiem inaczej wyobrażałem sobie kontynuację. W filmie jest dużo gagów, niestety połowa w ogóle nie śmieszy. Ale nie było całkiem źle. Optimus z mieczami wymiata, "ukrycie a'la ninja" też. Drażni trochę, że czasami Megan Fox jest sztuczniejsza od robotów. Jeden tak na prawdę mocno wkurzający wątek (bo resztę, nawet nieścisłości fabularne, można przełknąć) to wątek rodziców. To jest taki przykład "wątku z dupy". Za przeproszeniem. No i końcówka (ta z Optimusem) trochę za krótka... Podsumowując: czy film polecam? Polecam. Bo jednak warto, chociażby dla kozackich nawalanek między robotami, chociaż znajdzie się też kilka innych powodów.
Stranglehold. Gram sobie w demo, bo nie mam pełnej wersji. Ale demo jest totalnie kozackie, przeszedłem już kilka razy i to na wszystkich poziomach trudności. Świetna sprawa, wspaniała zabawa! Stranglehold to taka strzelanka w 3 osobie połączona z bullettimem. Wykonując najróżniejsze tricki w powietrzu eliminujesz wrogów miarowo szarpiąc za spusty swoich dwóch pistoletów, a wszystko to w zwolnionym tempie! Dla mnie coś pięknego! Praktycznie całe otoczenie jest interaktywne, więc nie masz co liczyć, że ukryjesz się za filarem czy pod schodami. Sam również możesz powalić wrogów strzelając w butlę z gazem, czy rozwalając rusztowanie. Są też cztery "specjale" - 1. dodaje zdrowia,2. pozwala na dokładne wycelowanie (np. w lewą stopę, prawe oko, nos itd.), a po strzale pozwala śledzić lot pocisku oraz szkody jakie wyrządził
3. chwilowa nieśmiertelność i ciągłe strzelanie
4. po krótkiej scence, w której bohater obraca się w okół własnej osi i ciągle strzela, pozbywamy się wszystkich przeciwników jacy są na planszy
- bardzo przydatne, trzeba przyznać. I do tego jak wygląda!
Z tego co pamiętam, Stranglehold ukazał się jakiś czas temu w, bodajże, topsellerze czy innej z tańszych edycji. Na razie dopisałem do listy must have. Jak już będę miał pełną wersję to na pewno coś naskrobię.
Wczoraj spotkałem się z Kolcem, bo zawitał do Krakowa. Pochodziliśmy kilka godzin po Rynku, odwiedziliśmy kilka sklepów komiksowych i księgarń, pogadaliśmy. Mi się z Marcinem bardzo dobrze rozmawia, więc chwalę sobie ten krotki czas razem z nim spędzony. Mieliśmy scenar wymyślać - "współscenarzyć" :D - ale jakoś nam nie wyszło, bo się zagadaliśmy o komiksach, komiksiarzach, planach indywidualnych itp., więc sprawę wspólnego komiksu będziemy załatwiać przez maile i smsy. Też fajnie. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. A powinno, bo ja się już zobowiązałem, i nawet opłatę za scenar odebrałem (Kolcu wie ocb :P), więc teraz głupio by było tak odpuścić. Prawda?
No i w jednej z księgarń znaleźliśmy "Odmieńca" po 3 zybla za sztukę, co wprawiło nas w niemałą radość. A, żeby było śmieszniej, Marcin twierdził, że to co znaleźliśmy to na pewno drugi tom, ja mówiłem, że pierwszy, że dwójki jeszcze nie ma. Tytuł tomu - "TRZY" - niewiele pomógł...
Dzięki KLCu za spotkanie, liczę na jeszcze nie jedno w przyszłości :) No i czekam na maila wiesz o czym. :))
A właśnie - Odmieniec. Mi bardzo podszedł. Znaczy to taki Hellboy bez Hellboya. Gdyby zamiast Odmieńca narysować Czerwonego i podpisać Mignola, to ja bym się pewnie nawet nie zorientował, że to nie jego. To komplement jest, żeby nie było. Czekam na kontynuację (mogą być liczne) i trzymam kciuki :) Nie wiem jak Was, ale mnie zniszczyła okładka, świetna jest, bez kitu. Więcej o Odmieńcu tu i gdzieś tu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





