Ekscytacja rozdaniem nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej z roku na rok coraz bardziej słabnie. Sama gala nie bawi tak jak kiedyś, nominowane filmy coraz częściej okazują się rozczarowaniem, a zarwanie nocy to niezbyt kolorowa perspektywa. Rok temu do telewizora przyciągał patriotyczny obowiązek – kibicowanie Idzie Pawła Pawlikowskiego i Joannie Anety Kopacz. A jak jest tym razem? Czy w poniedziałek będę musiał podpierać zmęczone powieki zapałkami?
