> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 29 stycznia 2014

395 - Hilda i Nocny Olbrzym

Hilda, niebieskowłosa poszukiwaczka przygód powraca! Po odnalezieniu skalnego trolla niesforna dziewczynka pragnie rozwiązać zagadkę nocnego olbrzyma. To jednak nie wszystko, gdyż bohaterka będzie musiała również zmierzyć się z eksmitującymi ją z własnego domu niewidzialnymi krasnoludkami. W tle historia nieszczęśliwej miłości i cały inwentarz magicznych stworzeń, ze znanym z pierwszej części Drewniakiem na czele.


Po raz drugi Luke Pearson serwuje nam historię napisaną wedle klasycznych schematów opowieści dla dzieci. Bohaterka znów wzbudza naszą sympatię, wraz z nią poznajemy kolejnych niezwykłych mieszkańców doliny. Historia toczy się niejako dwutorowo - z jednej strony mamy do czynienia z Hildą, która chce poznać tytułowego olbrzyma, z drugiej - dziewczynka stara się zrobić wszystko, bo zjednać sobie sympatię krasnoludków (oba wątki ładnie się przeplatają, pokazując różne sposoby patrzenia na świat). W przeciwnym wypadku, małe rozrabiaki wciąż będą nękać ją i jej mamę, a mama - jak zapowiada na początku - zdecyduje się na przeprowadzkę do miasta. Zakończenie całej historii okaże się zaskakująco przewrotne.

Choć historia miejscami jest nieco przegadana (głównie za sprawą pertraktacji z krasnoludkami), to rysunkom Pearsona absolutnie nic nie można zarzucić. Mimika postaci po raz kolejny wywołuje na twarzy uśmiech, podobnie zresztą jak anatomiczne ekstrawagancje - projekty postaci (zwłaszcza tych magicznych) i niektóre wprowadzone w życie pomysły są wprost cudowne. Skojarzenia z kreską Tove Jansson jak najbardziej na miejscu. Nieregularne ułożenie kadrów zapewnia odpowiednią dynamikę, zwłaszcza w początkowej sekwencji "starcia" Hildy z krasnoludkami. Stonowana paleta barw dopełnia wielce udanego obrazu.

Choć Hilda i nocny olbrzym nie podobał mi się tak jak Hilda i troll, to dobrze się bawiłem podczas lektury. Pearson w ciekawy sposób rozwija świat, dodaje do niego kolejne elementy zaczerpnięte ze skandynawskiego folkloru, które składają się na magiczną całość. Kolejny raz Centralka (imprint Centrali zajmujący się komiksem dla młodszych czytelników) oddaje w ręce czytelnika album przepięknie wydany (choć dziwi nieco większy format niż w przypadku pierwszej części). Każdemu, komu podobała się przygoda z trollem, i ten tom powinien przypaść do gustu, zaś ci, którym jedynka nie przypadła do gustu raczej nie znajdą w Nocnym Olbrzymie niczego, co przekona ich do cyklu Pearsona. Osobiście czekam na trzeci (i jak na razie ostatni*) tom z przygodami Hildy, bo jestem ciekaw, jak autor wybrnie z zakończenia, którym nas uraczył w przypadku opisywanego komiksu i co przytrafi się małej Hildzie. Również komiks Luke'a Pearsona dla dorosłego czytelnika pod tytułem Everything we miss wydaje się interesujący - Centralo do dzieła! 

Ocena: 7/10

Recenzja została napisana dla serwisu AlejaKomiksu.com i tam pierwotnie opublikowana.

*EDIT: Pomiędzy publikacją tekstu na Alei, a opublikowaniem go tutaj, zapowiedziano czwarty tom serii zatytułowany Hilda and the Black Hound. Natomiast Centarala pokazała polską okładkę tomu trzeciego (premiera już za miesiąc):

7 komentarzy:

Maciej Gierszewski pisze...

wczoraj Centrala dała info (i okładkę), że 3 tom "Hilda i ptasia parada" ma za miesiąc trafić do księgarń.

a 4 tom to w maju i po angielsku

Anonimowy Grzybiarz pisze...

Dzięki za info, świetne wieści!

W. pisze...

Wow, zapowiada się super!
Muszę się zapoznać z Hildą :3

Agnes pisze...

Zapoznam się, dziękuję za opinię.
P.S. Nie lubię różnych okładek w tej samej serii, oj, nie lubię.

Anonimowy Grzybiarz pisze...

W jakim sensie różnych okładek, bo chyba nie do końca rozumiem? :)

Agnes pisze...

"(choć dziwi nieco większy format niż w przypadku pierwszej części)."
Czasem tak bywa. Większe, mniejsze, tytuł na grzbiecie w odwrotną stronę...
Takie niedbalstwo w ramach serii.

Anonimowy Grzybiarz pisze...

I wszystko jasne, myślałem po prostu, że chodzi o jakąś grafikę na okładce, która np. w oryginale była lepsza a została zmieniona w polskim wydaniu na inną. Nic mi o tym nie było wiadomo, stąd moje zdziwienie.
I przyznam, że również mnie to drażni, gdy komiksy/książki z tej samej serii są w innym formacie itp.