W „Rio” Louise Garcii i Corentina Rouge’a oglądamy Brazylię rodem z „Miasta Boga” Fernando Meirellesa i „Elitarnych” José Padilhy. Piłka nożna pojawia się tylko raz, na ekranach małego telewizorka oglądanego przez dwudziestolatków z przewieszonymi kałachami, którzy nie znają innego życia poza gangsterką i przemocą. Z kolei sławny karnawał pod kolorowymi kostiumami i sztucznymi uśmiechami skrywa potoki łez. „Rio” nie szczędzi swoim bohaterom bólu. Zamyka ich w kotle piekła i gotuje na wolnym ogniu, by wycisnąć z nich wszystkie soki rozpaczy i cierpienia.
