Piąte MFK za mną. Jak zawsze bawiłem się przynajmniej dobrze i w telegraficznym skrócie postaram się przybliżyć kilka spotkań, na które udało mi się dotrzeć. Serwisy komiksowe podały już pewnie inne ważne informacje - Egmont zapowiada mnóstwo nowości (Scalped!), a przygodowy Ivan Kotowicz został ogłoszony najlepszym albumem roku. Formalności spełnione, przejdźmy do spotkań z zaproszonymi gośćmi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominik Szcześniak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dominik Szcześniak. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 października 2015
sobota, 6 lipca 2013
350 - Tim i Miki w Krainie Psikusów
Tim i Miki to dwaj chłopcy, którzy
pomiędzy szafą a ścianą i pod parapetem znajdują przejście do
magicznej Krainy Psikusów. Przemierzając Krainę spotkają wiele
ciekawych postaci – z Kapitanem Marszczybrewką i Ośmiornicą
Weroniką na czele – i przeżyją niezapomniane przygody. Poza
doskonałą zabawą dwaj młodzieńcy będą musieli rozwiązać
prawdziwą zagadkę – gdzie podziali się rodzice wszystkich
dzieci? W tej historii nic nie jest tym, czym być powinno. No, może
poza finałową ucztą, która niczym w Asteriksie wieńczy komiks
obowiązkowym happyendem.
Zamknięty w 48 stronach albumik ze
sztywną okładką i w formacie szkolnego zeszytu był rozdawany za
darmo na Festiwalu Komiksowa Warszawa 2013. Dominik Szcześniak
zadbał, by historyjka choć prosta, nie pozbawiona była kilku
niezłych zwrotów akcji. Mimo że komiks zdecydowanie kierowany jest
do młodszego czytelnika (stąd w kilku miejscach bolesne wręcz
wykładanie kawy na ławę) historia jest nieco chaotyczna i czasem
aż nadto zagmatwana. Nie wiem jak dzieci, ale ja przewracałem
kolejne strony mechanicznie, historia mnie nie porwała – być może
jestem za stary, jednak miejscami zabrakło czegoś, co
zdynamizowałoby całość, ot zwykłego pościgu. Zredagowałbym również ilość
dialogów – są miejsca, gdzie te wręcz nie mieszczą się w
dymkach, są i takie, gdzie na całą stronę postacie wypowiadają
jedną kwestię. Mimo wszystko, to komiks ze świetnymi bohaterami
(szkoda, że większość postaci drugoplanowych pojawia się na
zasadzie MacGuffina i znika), kilkoma ciekawymi zabiegami fabularnymi (jak edukacyjna piosenka)
i przyjemnymi żartami.
Rysunkowo jest naprawdę świetnie. To
rok Piotra Nowackiego. Jeśli dobrze liczę to jego czwarta
publikacja w tym roku, druga albumowa, a kolejna (Detektyw Miś
Zbyś - czekam z niecierpliwością) już nadciąga. Jaszczu wyśmienicie sobie radzi z projektami bohaterów, a oszczędne tła
tylko podkreślają jego świetną, cartoonową kreskę. Dziwi czasem
niekonsekwencja w szczegółach, jednak trudno odmówić temu
charakterystycznemu stylowi mnóstwa uroku. Życia rysunkom nadaje
intensywna paleta barw zastosowana przez Sebastiana Skrobola, przez
co w warstwie graficznej albumik prezentuje się doprawdy doskonale.
Tim i Miki: w Krainie Psikusów
to niezwykle sympatyczny komiks. Choć mam kilka zastrzeżeń do
opowiedzianej historii całość wypada nieźle. Wydaje mi się, że
historia jest miejscami przekombinowana i pewne jej uproszczenie
wyszłoby komiksowi na dobre. Rysunki to klasa sama w sobie, więc
warto zapoznać się z tą publikacją chociażby dla nich. Zwłaszcza
tak ładnie pokolorowanych. Nie jestem może do końca zadowolony,
ale myślę, że dzieciakom się spodoba. A to przecież
najważniejsze.
poniedziałek, 19 marca 2012
253 - Tak zwany "wypadek przy pracy"

Lubię scenariusze Dominika Szcześniaka. Podoba mi się kreska Rafała
Trejnisa. Co więc się stało, że „Ostatni Wynalazek” nie przypadł mi do
gustu? Powodów mogło być kilka. Powstawanie komiksu śledziłem dzięki
akcji kibicowania na blogu "Ziniola". Zapowiadało się na to, że
dostaniemy ciekawy komiks przygodowy. Niestety, w moim odczuciu fabuła
jest z jednej strony zbyt prosta, trochę nudna, a w finale dość
niezrozumiała. Aby czerpać jakąkolwiek przyjemność z lektury, trzeba
czasem przymknąć oko na pewne rozwiązania, przyzwyczaić się do dość
sztywnych dialogów i narracji. Myślę, że komiks spodoba się głównie
dzieciakom, które będą mogły się identyfikować z trójką głównych
bohaterów i marzyć, by tak jak Pietrucha, Wacek i Kazik przeżyć
wspaniałą przygodę.
Rysunkowo natomiast jest bardzo dobrze. O ile lubi się styl Rafała Trejnisa, o tyle nie powinno się mieć zastrzeżeń do jego najnowszego komiksu. Mnie osobiście bardziej podobało się to, co pokazał w „Fotostory”, czyli rysunek w czerni i bieli, jednak rozumiem, że „Ostatni Wynalazek” – przeznaczony dla młodszych czytelników – musi być kolorowy. I bardzo ładnie wyszło, trzeba przyznać.
W przeciwieństwie do innych pozycji tego pokroju, z podobnym targetem docelowym, „Ostatni Wynalazek” nie porywa wartką akcją, obietnicą wielkiej przygody. Przewracamy kolejne strony bardziej z przyzwyczajenia niż z ciekawości. Obecny w komiksie humor wydaje się być wsadzonym na siłę i bardziej irytuje, niż bawi. Postacie – poza trójką głównych bohaterów – nie wzbudzają sympatii i szybko o nich zapominamy po zamknięciu książki, niezależnie od tego, jak wymyślnie i (chyba w założeniu zabawnie) są nazywane. Również nagromadzenie wielu motywów nie wpłynęło dobrze na ogólny efekt – mamy tu bowiem latający spodek, legendę budzącą się do życia, nowoczesną technologię i podziemną krainę - co za dużo to niezdrowo. Wolałbym, gdyby scenarzysta skupił się jednym motywie (np. poszukiwaniu skarbu) i konsekwentnie go rozbudowywał, zamiast wciskać do fabuły co się tylko da i robić jeden, wielki miszmasz. A może ja po prostu jestem za stary?
Komiks polecam zagorzałym fanom obu twórców i przede wszystkim osobom poniżej piętnastego roku życia. Miejmy nadzieję, że kolejne części – o ile powstaną, co może sugerować zakończenie – będą tylko lepsze.
Rysunkowo natomiast jest bardzo dobrze. O ile lubi się styl Rafała Trejnisa, o tyle nie powinno się mieć zastrzeżeń do jego najnowszego komiksu. Mnie osobiście bardziej podobało się to, co pokazał w „Fotostory”, czyli rysunek w czerni i bieli, jednak rozumiem, że „Ostatni Wynalazek” – przeznaczony dla młodszych czytelników – musi być kolorowy. I bardzo ładnie wyszło, trzeba przyznać.
W przeciwieństwie do innych pozycji tego pokroju, z podobnym targetem docelowym, „Ostatni Wynalazek” nie porywa wartką akcją, obietnicą wielkiej przygody. Przewracamy kolejne strony bardziej z przyzwyczajenia niż z ciekawości. Obecny w komiksie humor wydaje się być wsadzonym na siłę i bardziej irytuje, niż bawi. Postacie – poza trójką głównych bohaterów – nie wzbudzają sympatii i szybko o nich zapominamy po zamknięciu książki, niezależnie od tego, jak wymyślnie i (chyba w założeniu zabawnie) są nazywane. Również nagromadzenie wielu motywów nie wpłynęło dobrze na ogólny efekt – mamy tu bowiem latający spodek, legendę budzącą się do życia, nowoczesną technologię i podziemną krainę - co za dużo to niezdrowo. Wolałbym, gdyby scenarzysta skupił się jednym motywie (np. poszukiwaniu skarbu) i konsekwentnie go rozbudowywał, zamiast wciskać do fabuły co się tylko da i robić jeden, wielki miszmasz. A może ja po prostu jestem za stary?
Komiks polecam zagorzałym fanom obu twórców i przede wszystkim osobom poniżej piętnastego roku życia. Miejmy nadzieję, że kolejne części – o ile powstaną, co może sugerować zakończenie – będą tylko lepsze.
Recenzja opublikowana pierwotnie na Alei Komiksu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

