Druga "Wojna domowa" dotarła do New Jersey i Kamala Khan musi opowiedzieć się po jednej ze stron konfliktu. Pozornie nie powinna mieć problemu. Przecież na czele stronnictwa chcącego wykorzystać moce przepowiadającego przyszłość Ulyssesa do zapobiegania przestępstwom zanim zostaną one popełnione, stoi Captain Marvel. Jednak nic nie może być takie proste, a Kamala szybko trafia na kurs kolizyjny ze swoją mentorką.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna Domowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna Domowa. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 12 września 2019
środa, 12 lutego 2014
398 - Najlepsze komiksy 2013 roku
Wiem, że dycha mocno spóźniona (podobnie, jak rok i dwa lata temu), ale musiałem doczytać kilka pozycji, zaś potem czekałem, aż zestawienie ukaże się na Alei, gdzie dorzuciłem trzy grosze. Potem były inne teksty, wymagające bieżącego opublikowania, potem sesja (która wciąż się ciągnie), ale w końcu jest. Zeszły rok był dla mnie bardzo dobry, zarówno pod względem osobistym, filmowym, jak i komiksowym, choć jak zawsze nie przeczytałem wszystkiego i kilka pozycji leży jeszcze na półce i czeka. Część na mojej, część na sklepowej.
Moja dycha - lecimy z tematem:
10. Czerwony Pingwin musi umrzeć
Przez wielu niedoceniony, dla mnie absolutnie ociekający zajebistością. Fabularna jazda bez trzymanki i najlepszy graficznie komiks ubiegłego roku. Sporo akcji, humoru i różnych dziwnych odpałów w stylu tych, jakie Grzybiarze lubią najbardziej. Śledziu potrzebował takiego oddechu, od "Osiedla", od lekkich, ale wciąż jednak poważnych na swój sposób projektów. Widać, jak dobrze się tutaj bawił, gdy mógł popuścić (za przeproszeniem) wodze wyobraźni i zachłysnąć się zajawką. A ja bawiłem się równie dobrze, bo łapię klimat, czuję zajawkę i bardzo szanuję.
9. Wojna Domowa
„Wojna Domowa” to komiks niezwykle ważny dla uniwersum Marvela.
Przełomowy, medialny, mający na koncie ogromny sukces finansowy i
wyznaczający nową drogę dla przyszłych komiksów tego wydawnictwa. Nie
jest to event w stylu tych, które nie mają żadnego znaczenia - „Wojna
Domowa” odcisnęła ogromne piętno na praktycznie wszystkich
superbohaterach, a często kontrowersyjne reperkusje na długi czas
zmieniły niektóre serie Domu Pomysłów. Dodatkowo jest to po prostu
świetnie napisany i zilustrowany tytuł, który do dziś pozostaje świeży,
mimo kilku lat, które minęły od jego premiery i wielu innych komiksowych
wydarzeń o podobnej skali. „Wojna Domowa” to nie tylko świetny komiks
superbohaterski, ale bardzo dobry komiks w ogóle. Rozrywka na najwyższym
poziomie. Przeczytaj recenzję!
8. Batman: Długie Halloween
Jedna z moich ulubionych opowieści o Mrocznym Rycerzu, jeden z pierwszych komiksów, jakie kupiłem i przeczytałem po angielsku, jeszcze w czasach, gdy taki album dało się bez promocji wyrwać za pięć dyszek. I jeden z dwóch komiksów w tym zestawieniu, których ponoć nie dało się wydać. Świetna, kryminalna historia. Napisana, kiedy Jeph Loeb jeszcze umiał tworzyć wciągające opowieści, może i przeładowane postaciami, ale potrafiące czytelnika pozytywnie zaskoczyć (co w "Hushu" już mu nie wyszło, nie wspominając nawet o "B/S: Public Enemies"). Klimatyczne i nawiązujące do estetyki noir rysunki Tima Sale'a doskonale uzupełniają kryminalny scenariusz.
7. Fugazi Music Club
Choć Marcin Podolec na spotkaniu podczas ostatniego MFK zapowiadał rychły koniec komiksowej kariery, najnowsze wieści z komiksowa zdają się temu przeczyć. Kolejny album Kolec stworzy z Danielem Chmielewskim i zapowiada się ów bardziej niż zachęcająco (BREAKING NEWS: premiera podczas MFK 2014 ;)). Cieszę się, że Daniel da Marcinowi scenariusz, bo o ile Kolec doskonale rozwija się pod względem graficznym, co potwierdza niezwykle lekkie "Fugazi", tak wolę, gdy pracuje przy cudzych scenariuszach, choć do jego ostatniego komiksu nie mogę się zbytnio przyczepić.
6. 566 kadrów
Krótko: piękna i bardzo ciepła saga rodzinna, okraszona cudowną pierwszoosobową narracją. Pierwotnie publikowana w necie przez 566 dni, każdego dnia pojawiał się więc kadr. Eksperymentalna i ryzykowna forma pracy, ponoć scenariusz powstawał na bieżąco a Wojda nie rysował wcześniej własnych komiksów. Tym lepiej, że wyszło doskonale. Dla nieprzekonanych, polecam kliknąć i zacząć czytać, a jak się spodoba, to może warto kupić, bo WAB wydało Wojdę bardzo przyzwoicie.
5. Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne Akta
W żadnym zestawieniu Alana Moore'a zabraknąć nie może, nawet jeśli to zestawienie 10 najlepszych kebabów w mieście. Tym bardziej nie może brakować maga, szaleńca i geniusza w zestawieniu najlepszych komiksów 2013 roku, ponadto ta "Liga" to drugi z tych komiksów, których przez wiele lat się wydać nie dało, a tu proszę - niespodzianka! Może i "Czarne akta" nie są tak dobre, jak pierwsze dwa tomy oryginalnej "Ligi", ale historia schodzi tu nieco na drugi plan, bo ważne są tu wszelakie dodatki. Nie wiem, jak wypada pod względem edytorskim edycja rodzima, ale oryginał jest mistrzowski. Jak zwykle u Moore'a pełno tu smaczków, a od intertekstualnych nawiązań
komiks wręcz pęka (większości pewnie i tak nie wyłapałem). To miejscami
trudna i wymagająca lektura (zwłaszcza stylizowane dodatki stanowią
wyzwanie), potwierdzająca geniusz Brytyjczyka. Wnętrze tytułowych akt są właśnie najciekawsze - notatki na temat
poprzednich Lig, zapisy spotkań, niedokończona sztuka Szekspira,
fragmenty pamiętników Miny i wiele wiele więcej. Na koniec zostaje
zabawa z 3D.
4. Strefa bezpieczeństwa Gorazde
Podobnie jak "Fotograf", którego SPOILER znajdziecie w tym zestawieniu kilka oczek niżej KONIEC SPOILERA najcenniejsza w "Strefie..." jest dla mnie wartość poznawcza. Nigdy specjalnie nie interesowałem się historią bośniackich konfliktów i komiks Joe Sacco znacząco pogłębił moją wiedzę na ten temat. To prosty pod względem wyrazu i mocny reportaż, wątpię by kogokolwiek po lekturze pozostawił obojętnym. Mną wstrząsnął (fragment o butach zaserwował mi liczenie na macie), nie dałem rady łyknąć całości na raz.
3. Na własny koszt
Drugi z najważniejszych "debiutów" na komiksowym rynku w 2013 roku
(obok "Strefy Bezpieczeństwa Goražde" Joe Sacco). Chester Brown porusza
niełatwy temat w bardzo przystępny sposób. Minimalistyczna kreska
dopełnia wciągającej opowieści i daje czytelnikowi do myślenia nad
rzeczami pozornie oczywistymi. Dokumentalny charakter całości tylko dodaje wszystkiemu smaku.
2. Portugalia
Po baśniowych "Trzech Cieniach" przyszedł czas na równie baśniową, choć
osadzoną w rzeczywistości historię o poszukiwaniu własnej tożsamości.
Cudownie leniwy klimat, rodzinne anegdoty, podróż po świecie i moc
wspomnień - to wszystko w mającej znamiona autobiografizmu opowieści
Pedrosy sprawia potężne wrażenie. Przepiękne malarskie rysunki i
oszczędna, tworząca niezwykłą atmosferę, paleta barw doskonale
współgrają z tą ciepłą opowieścią.
1. Fotograf
Najważniejsza w "Fotografie" jest jednak wartość
poznawcza, którą album z sobą niesie. Czytelnik utożsamia się z
tytułowym bohaterem, obchodzi go jego los, przeżywa historię tak, jakby
opowiadał ją ktoś znajomy. Czytelnik wraz z głównym bohaterem jest z
początku zagubiony w całkiem nowym świecie, tak dalekim od znanych nam
europejskich standardów kulturowych. Wraz z poznaniem reguł w nim
panujących, zaczyna fascynować się całkiem odmienną tradycją oraz
podziwiać odwagę Lekarzy Bez Granic i samego fotografa. To cudowna,
poruszająca historia, doskonale wydana i świetnie zrealizowana
formalnie. Przeczytaj recenzję!
Nie czytałem Zaduszek, Najlepszych wrogów, Maczużnika, Noir ani Ludzi, którzy nie brudzą sobie rąk. Tesla mnie nie powalił, a komiksów dziecięcych (Miś Zbyś, Hilda itd.) nie uwzględniałem w zestawieniu. Kota Rabina znam li tylko w wersji filmowej, więc również się nie załapał.
Większość tagów z tego posta odsyła na razie tylko do niego, jak znajdę chwilę to postaram się uzupełnić wcześniejsze posty o tagi wydawnictw.
Etykiety:
Alan Moore,
Batman,
Centrala,
DC Comics,
Egmont,
komiks,
Kultura Gniewu,
Marvel,
Mucha Comics,
Śledziu,
Timof,
WAB,
Wojna Domowa,
Wydawnictwo Komiksowe
wtorek, 12 lutego 2013
Wojna Domowa
Po tragicznej w skutkach interwencji New Warriors opinia publiczna jest –
delikatnie mówiąc – wzburzona. Pojawiają się liczne głosy o bezkarności
superbohaterów, w umysłach zwykłych ludzi kiełkuje myśl, że herosi mogą
stanowić zagrożenie. Amerykanie przestają wiwatować na widok bohaterów,
a w ich zachowaniu coraz częściej widać wrogość, nieufność, żal i
strach. Na takie nastroje odpowiada „góra”, wprowadzając w życie ustawę o
rejestracji superbohaterów. Każdy, kto chce legalnie działać, musi
ujawnić swoją tożsamość. Herosi dzielą się na dwa obozy. Zaczyna się
walka...
Wojnę Domową czyta się jednym tchem. Mark Millar niejednokrotnie
pokazał, że potrafi pisać niebanalne opowieści o meta-ludziach. Ultimate X-Men, Ultimates czy Kick-Ass jego autorstwa udowodniły,
że świetny komiks akcji nie opiera się jedynie na spektakularnych
pojedynkach. Podobnie jest z Wojną Domową - epickich potyczek między
bohaterami oczywiście nie brakuje, na szczęście jednak komiks nie
sprowadza się jedynie do nich. Nie brakuje błyskotliwych dialogów (które
wcale nie spowalniają akcji, mimo że tak można by sądzić po ich
pokaźniej ilości), efektywnych zwrotów akcji, kilku zaskoczeń. Całość
jest dobrze przemyślana i trzyma w napięciu od początku do końca. Przez
fabułę przewijają się najwięksi bohaterowie Marvela (pojawia się nawet
dawno u nas niewidziany Punisher), którzy muszą zmierzyć się z nowym
zagrożeniem – tym razem na ich drodze nie stają superłotrowie, a dawni
przyjaciele. Każdy z nich reaguje inaczej na nową, niecodzienną sytuację
– Millar świetnie czuje charaktery poszczególnych postaci i ich
działania są sprawnie umotywowane. Nie ma podziału na dobrych i złych –
wszyscy są dobrzy, różnią ich tylko wyznawane wartości i racje, którym
pozostają wierni, a które trudno jednoznacznie ocenić. W komiksie nie
brakuje momentów wzruszających ani zabawnych, stonowanych ani
przepełnionych akcją - wszystko jest natomiast idealnie wyważone.
Odpowiadający za warstwę graficzną Steve McNiven spisał się na medal.
Przyznam szczerze, że nie do końca przekonywało mnie to, co prezentował w New Avengers, jednakże nie mogę narzekać na jego pracę przy Wojnie
Domowej. Kadry Kanadyjczyka są bardzo filmowe – pokazuje historię z
różnej perspektywy, nie brakuje mu dynamizmu, jednocześnie nie traci
pewnej swobody i naturalnego wyczucia. Świetnie radzi sobie zarówno z
sekwencjami akcji, jak i ilustrowaniem statycznych sytuacji. Wiele
kadrów – zwłaszcza tych w większym formacie - po prostu zapiera dech.
Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić to spora oszczędność w
wypełnianiu teł.
Wojna Domowa to komiks niezwykle ważny dla uniwersum Marvela.
Przełomowy, medialny, mający na koncie ogromny sukces finansowy i
wyznaczający nową drogę dla przyszłych komiksów tego wydawnictwa. Nie
jest to event w stylu tych, które nie mają żadnego znaczenia - Wojna
Domowa odcisnęła ogromne piętno na praktycznie wszystkich
superbohaterach, a często kontrowersyjne reperkusje na długi czas
zmieniły niektóre serie Domu Pomysłów. Dodatkowo jest to po prostu
świetnie napisany i zilustrowany tytuł, który do dziś pozostaje świeży,
mimo kilku lat, które minęły od jego premiery i wielu innych komiksowych
wydarzeń o podobnej skali. Wojna Domowa to nie tylko świetny komiks
superbohaterski, ale bardzo dobry komiks w ogóle. Rozrywka na najwyższym
poziomie. Mucha żegna się z Marvelem w wielkim stylu.
Recenzja została pierwotnie opublikowana na Alei Komiksu.
Tutaj pisałem o tomie New Avengers bezpośrednio związanym z Wojną Domową.
Tutaj pisałem o tomie New Avengers bezpośrednio związanym z Wojną Domową.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











