To był ciężki dzień i nie mogę powiedzieć, by finał trzeciego sezonu Gry o Tron w jakikolwiek sposób go ukoił.
SPOILERY
Zacznę od tego, że sezon trzeci powinien skończyć się odcinkiem poprzednim (o którym nie pisałem, gdyż zobaczyłem go sporo po premierze telewizyjnej i nie bylo sensu pisać o nim z tak dużym opóźnieniem). Mocarna końcówka ze śmiercią kolejnych Starków była idealnym momentem, by zakończyć sezon, pozostawić widza w niemym zdumieniu i kazać mu niecierpliwie czekać na przyszłe odcinki. Zdzierżyłem kiedy Filtch zabił matkę Hermiony Granger i Natalię Kukulską, ale gdy pozbył się Robba, to już nie wiedziałem co się dzieje, kim jestem i skąd wziąłem się przed monitorem. Mówcie co chcecie, ale finał odcinka dziewiątego był chyba jak na razie najmocniejszą i najmniej spodziewaną akcją w historii całego serialu.
Zamiast skończyć z przytupem twórcy do opisanego wyżej zakończenia dodali miałki w mojej ocenie epilog. Nie zdarzyło się tak po prawdzie nic spektakularnego. Nie wiem, czy zabrakło budżetu, czy o co chodzi, ale jestem zawiedziony.
Przedstawione w tym odcinku wydarzenia fabularnie może i były istotne (Arya przypomina sobie o monecie od Jaquena - co pewnie jest istotne, Asha wyrusza odbić brata, Jamie i Snow wracają do domów, nocna straż wysyła ostrzegawcze gołębie), ale żadne z nich nie było wystarczająco widowiskowe jak na pieprzony FINAŁ SEZONU.
Na minus melodramatyczne pierdu pierdu między Snowem a Mineciarą i cały wątek z "zabawką
Greyjoy'a".
Na plus niezłe zdjęcia (choć ujęcie z odchodzącym Branem i spółką NIE) i praktycznie same świetne dialogi. Zwłaszcza te gaszące Joffrey'a podczas małej rady. Historia o wielgaśnym szczurze oraz Hodor i studnia też git, zwłaszcza w montażu z Filchem. Końcówka z Dany nie wiedzieć czemu przypomniała mi Króla Lwa. Nie było więc źle, ale oczekiwałem czegoś więcej.
Podsumowując sezon muszę przyznać, że była to najsłabsza seria z dotychczasowych. Z dziesięciu odcinków tylko trzy były warte nudzenia się na pozostałych, z czego jeden tylko w oczekiwaniu na nowego Doktora. Mowa o odcinkach czwartym, piątym (opcjonalnie) i dziewiątym. Reszta była na średnim poziomie, zdarzały się przebłyski, ale i bolesne upadki (odcinek drugi - najnudniejszy w całym sezonie, gadka
szmatka z której nic nie wynikało, na koniec marnie skręcona bitka i jeszcze scena
tortur, phi! Do tego irytujący montaż i praca kamery). Pozostaje czekać na nowe odcinki. Podobno ma być grubo. Tłuściej niż w tłusty czwartek!
KONIEC SPOILERÓW. Do usłyszenia w przyszłym roku. Czas wreszcie oglądać lepsze seriale.
P.S. GDZIE DO CHOLERY SĄ ZOMBIAKI?!
P.S. GDZIE DO CHOLERY SĄ ZOMBIAKI?!





