Upadek cywilizacji, niedobitki ludzkości, strzępy człowieczeństwa i nierówna walka o przetrwanie - witamy w świecie "The Last of Us". Rzecz nie trzyma się kurczowo fabuły gry (choć sekwencja ucieczki w połowie epizodu to niemal 1:1 przeniesienie gry), dodaje co nieco od siebie, co działa na korzyść serialu, dając lepszą podbudowę dla losów Joela i Ellie. Do tego dochodzi realizacyjny rozmach, niesamowity klimat, ciężkie do zniesienia napięcie (mimo zwolnienia na moment po przeskoku czasowym) i dominująca atmosfera beznadziei charakterystyczne dla growego pierwowzoru.
