"Sybylline. Wspomnienia eskortki" nie jest albumem tak pikantnym, jak mógłby sugerować jego podtytuł i jak pewnie niektórzy by oczekiwali. To przede wszystkim opowieść o młodej dziewczynie, która szuka własnej drogi, eksperymentuje i doświadcza życia w różnych jego aspektach. Wątek płatnych spotkań jest tu w zasadzie równie istotny, co wspomnienia z dzieciństwa, relacja z najlepszą kumpelą czy dostanie się na wymarzony staż. To jedna z wielu składowych całej historii, która w żaden sposób nie wychodzi na pierwszy plan, ani nie dominuje narracji - łatwo byłoby sprzedać tę historię jako opowieść o biednej studentce z prowincji, która zmuszona warunkami ekonomicznymi chwyta się brzytwy i sprzedaje własne ciało. To na szczęście nie ten przypadek.
Sixtine Dano, scenarzystka i rysowniczka albumu, nie popada jednak w łzawe klisze, nie demonizuje wyborów bohaterki ani jej na siłę nie usprawiedliwia. Jasne, status materialny i drogie studenckie życie w Paryżu nie są tu bez znaczenia, ale bohaterka świadomie podejmuje decyzję, pchana przede wszystkim ciekawością. Łatwo byłoby zrobić z tej historii czytankę albo niedzielne kazanie o złych wyborach i jeszcze gorszych konsekwencjach, na szczęście to nie ten adres. Bohaterka prezentowana jest z godnością, a autorka opowiada o niej z empatią, oszczędzając czytelnikowi nadmiernie brutalnych czy tabloidowych scen.
"Sibylline" działa tak dobrze również dzięki fenomenalnej warstwie graficznej. Sixtine Dano stworzyła swój album za pomocą tuszu i węgla, a jej rysunki są ulotne, subtelne i uwodzicielskie. Nie ma tu szokowania pornografią, nie ma scen nastawionych na wywołanie szoku - jest za to pewną nierealność wpisana w styl autorki, która nadaje całości nieco baśniowego klimatu. W zderzeniu z bardzo ludzkim i przyziemnym scenariuszem daje to intrygujący efekt, a obcowanie z kolejnymi planszami sprawia masę przyjemności odbiorczej.
Album "Sibylline. Wspomnienia eskortki" w dojrzały sposoby podchodzi do zaprezentowanego tematu na równi dzięki wiarygodnemu portretowi bohaterki, jak również zastosowanym środkom wizualnego wyrazu. Sixtine Dano ujęła mnie sposobem opowiadania tej historii, jej wielowątkowością, graficzną konsekwencją i powstrzymaniem się przed efekciarskimi zabiegami, o co poruszany temat aż się prosił. Zamiast tego stworzyła historię o zwykłej dziewczynie, która przeżyła przelotny romans z pracą seksualną i w tym wszystkim pozostała ludzka.
8/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz