> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

sobota, 9 maja 2026

Włoski Skarbiec. Najlepsze komiksy: Massimo De Vita, tom 1 - recenzja

„Włoski Skarbiec” powraca, a bohaterem tego i trzech kolejnych tomów jest Massimo De Vita, rysownik i scenarzysta urodzony w 1941 roku. Pracę dla Disneya zaczął jako nastolatek i od tego czasu tworzył historie rozgrywające się wśród kaczek i myszek. Pierwszy tom skupia się na mieszkańcach Kaczogrodu. Znajdziemy z nim sześć opowieści o Kaczorze Donaldzie i jego najbliższych.



Najsłabiej z zestawienia wypada otwierająca publikację „Mąka na naleśniki” z 1963 roku. Widać, że rysownik znajdował się wtedy w początkowej fazie swej kariery w przemyśle komiksowym. Jego prace nie są tak szczegółowe, a kolory kłują w oczy. Sama fabuła jest także dość naiwna. Zwraca jednak uwagę, jak żywa jest ta historia. Wszyscy są ciągle w ruchu, a De Vita wykazuje uwielbienie dla komedii fizycznej.

Pozostałe pięć opowieści pochodzi z lat 80. XX wieku, przede wszystkim z drugiej połowy tej dekady. Wszystkie są naiwne i proste, a jednocześnie bardzo przyjemne w odbiorze. Zarazem każda uderza w inny gatunek. Mnie najbardziej przypadło do gustu „Wiosenne zauroczenie”. Skupia się ono na Dyziu, który zakochuje się w Dziobunii, siostrzenicy Daisy. Hyzio i Zyzio nie mogą pozwolić, by ich brat spędzał czas z dziewczyną, a nie na psotach. Dlatego postanawiają sabotować młodą miłość.

Pozostałe historie przedstawiają przede wszystkim perypetie Wujka Sknerusa. Mamy tutaj zarówno próby na zwiększenie bogactwa, rywalizację z Kwakerfellerem i Braćmi Be, jak i wyprawę w celu poszukiwania skarbów. W tomie znalazł się także Superkwęk, który próbuje rozwiązać zagadkę nagłej mody na odchudzanie, która zawładnęła Kaczogrodem.

Tom pęka bardzo szybko, ale żadna z przedstawionych w nim opowiastek nie zostaje w głowie na dłużej. Ma się po nim pewien niedosyt. Skoro każda część ma być poświęcona danym bohaterom, pojawia się pytanie, jak wyglądały prace De Vity z kaczkami z lat 70. lub 90. Czuć, że pominięto ogromną część twórczości artysty. Inna sprawa, że pierwszy tom miał przybliżyć czytelnikom jego prace, ale nie jest wyborem z cyklu „the best of”. Te pojawią się dopiero w trzecim części zestawienia.

Podobnie jak w wypadku „Włoskiego Skarbca” poświęconego komiksom Giorgio Cavazzano, tutaj także znajdziemy sporo materiałów dodatkowych o artyście i jego twórczości, będących satysfakcjonującym dopełnieniem lektury. Należy także zaznaczyć, że wszystkie historie zawarte w tomie nie zostały wcześniej wydane w Polsce.

7,5/10

Autor recenzji: Psaj

Brak komentarzy: