> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 23 września 2009

116 - Grzyby rządzą

Do wszystkich Fanów Gaima:
może lepiej nie czytajcie poniższego tekstu coby nie zejść na zawał za obrażanie Swiętości i tak dalej.


Przeczytałem "Księgę Cmentarną" Gaimana. Jak Gaimana nie lubię (no sorry) i uważam, że jest trochu przereklamowany (nie bijcie, ale serio. Sandman i Amerykańscy Bogowie są bardzo ok, Koralina jest ... przyjemna, Nigdziebądź jeszcze nie czytałem, a od Gwiezdnego Pyłu bardziej podobała mi się ekranizacja tegoż. Niestety większość opowiadań i krótkich komiksów istnieje tylko dla kasy, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Bo przecież największa pierdoła, która będzie podpisana Neil Gaiman się sprzeda, więc po co się wysilać i dbać o poziom? Lepiej się nie wysilać i nabijać kase ;) A. No dobra, nie wszystkie krótkie rzeczy są be. Batman: WHttCC, Hellblazer, Batman z antologii B&W i jeszcze kilka rzeczy dobrych się znajdzie. Niestety przeważają te gorsze. Jasne - nie znam wszystkich Dzieł i swoją opinię opieram tylko na tych kilku(nastu) rzeczach, które znam. Może mój sceptyzm bierze się też z tego, że po genialnych Amerykańskich Bogach i świetnym Snadmanie trafiałem na opowiadania/komiksy które są co najwyżej dobre, i w porównaniu do dwóch powyższych tytułów wypadają blado. Po prostu w pewnym momencie przestałem wierzyć w Neila). I mimo wszystkich uprzedzeń "Księgę Cmentarną" łyknąłem. I bardzo dobrze weszło. Historia o chłopcu mieszkającym na cmentarzu i żyjącym z duchami jest, w moim odczuciu, świetna. Może to dla tego, że urzekł mnie klimat. Bo lubię takie baśnio-bajki i Gaiman ze swoją najnowszą książką trafia w dziesiątkę jeśli chodzi o moje gusta. Brawo Neil! I believe in Neil Gaiman! Again! ;)

"Worek Kości" Kinga - jestem po stu stronach, ale jest świetnie. Król znowu pokazuje, że jak pisze książkę o pisarzu to musi być dobra ;)

Za Markiem Lachowiczem
:


Słucham.

A no i nius roku:
Grim przeprowadza się do Gordu Kraka, więc będę miał z kim gadać o komiksach face to face częściej niż przy okazji jakiś grubszych imprez czy okazjonalnym spotkaniu z Kolcem, Kirkorem czy Szłapą :) Cieszy taki obrót wypadków.

1 komentarz:

Bane pisze...

Ja tam Gaimana lubię, ale akurat "Księgę Cmentarną" uważam za przeciętną. "Worek Kości" mistrz, chociaż słabe strony też oczywiście ma.