> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

czwartek, 13 sierpnia 2009

Post 102- Przebłysk geniuszu

Wakacyjnie nieróbstwo zmusza człowieka np do odwiedzania różnych głupich stron bez żadnego celu. Dziś natrafiłem na galerię użytkownika "Brzoza", który strasznie mi przypasował.
Sprawdźcie to.
A to już w ogóle mistrzostwo geniuszostwa.

Nowy film Allena jak zawsze będzie miał u nas półroczną obsuwę. Żeby otrzeć łezki cisnąłem sobie pasek komiksowy. To zawsze pomaga!

sobota, 8 sierpnia 2009

Post 100(!)- Witajcie w rezerwacie!




Witajcie w rezerwacie, miejscu z jednym z największych wskaźników biedoty i alkoholizmu. Poznajcie Dashiell'a Złego Konia, syna marnotrawnego tej ziemi, który powraca na indiańskie brudy. Spotykamy go w jednej z knajp, robiącego rozróbę swoim zajebistym nun czakiem po czym trafia na dywanik do Lincolna Czerwonego Kruka, człowieka o wielu tytułach. Mężczyzna jest wodzem plemienia Oglala, władcą rezerwatu i okolic, szefem lokalnej policji oraz przede wszystkim bossem mafii na terenie rezerwatu. Dashiell ostatecznie zostaje przydupasem Lincolna, który wciela go do policji. Zły Koń podczas wykonywania co Kruk mu każe ("pilnowanie" porządku, rozpracowywanie konkurencyjnych gangów narkotykowych) poznaje starych znajomych, matkę Ginę czy miłość z dzieciństwa Carol.
Niestety, Kruk, ani nawet jego matka, która w przeszłości odesłała syna za rezerwat nie wiedzą co się działo z Koniem zanim powrócił na rodzinne brudy. Mężczyzna wstąpił do FBI, które de facto zleciło mu obserwację i zdemaskowanie Kruka, który zamiast poprawić beznadziejny stan mieszkańców rezerwatu otwiera nowiutkie kasyno.
Agenci FBI z drugiej strony, nie powiedzieli Dashiell'owi, że wcale nie jest jedynym agentem Biura na terenie rezerwatu...
Gama świetnie nakreślonych, wyrazistych bohaterów, zarówno bogatych mafiozów jak i biednych czerwonoskórych. Przedstawiamy Catcher'a, wiecznie zapitego chudego indiańca, który wcale nie jest zwykłym menelem za jakiego ludzie go biorą, czy pana Brassa, który...a nie ważne. Zobaczycie...



Stosunkowo nowa seria z Vertigo to prawdziwa bomba! Jestem dopiero po dwóch tomach i naprawdę rzecz potworne mi się podoba. R.M Guera, serbski rysownik, ma fajną, brudnawą ale strawną kreskę, która świetnie ilustruje historię napisaną przez J.Aarona (The Other Side). Rodowity Amerykanin napisał mięsistą, pełną gorzały, kobiet, krwi i badassowych indiańców historię. Lubicie "100 bullets"? Lubicie "Kaznodzieje"? To na 100 procent polubicie "Scalped".



A jeśli to was nie przekonało, to posłuchajcie monologu Catcher'a:

"Chrześcijanie twierdzą, że wszystkie problemy świata powstają z winy węża,jabłka lub szatana. I wiesz co? To największa kupa gówna jaką słyszałem.
Przecież wąż jest świętym zwierzęciem,symbolem odrodzenia.
Jabłka są smaczne.
A szatan?
Z doświadczenia wiem, że nie ma nic takiego jak cholerny szatan!
...Oprócz tego, którego ludzie noszą w sobie..."


(post setny muah muah muah. i tak nikt tu nie zagląda, mimo to i tak czujemy się strasznie fajni!)

środa, 5 sierpnia 2009

Post 99 - W skrócie

Bylem 2 tyg. we Francji. Ludzie tam nie mówią po angielsku, komiksy są drogie (acz, kozacko wydane). Zamawiając kebab dostalem jakąs rybkę z marchewką. Kupilem sobie komiks fantasy 48 stron, A4, w HC. Za 13 euro, co wyczerpalo doszczętnie mój budżet. Fantasy, bo Lucky Luke'a nie znalazlem w specjalistycznym sklepie w Beziers. A potem się okazalo, że byl w supermarkecie na terenie mojego kempingu... Ech... W każdym razie owo fantasy wydalo Soleil, wiec pewnie jest dobre. W sumie to ja i tak ani be po francusku, więc od razu na pólkę poszlo, po przeglądnięciu rysunków (te jak w Lanfeust'cie, więc calkiem spoko).
Jak wrócę do Krk, to podlinkuję okladkę - teraz nawet tytulu nie pamietam.
*
Lego Indiana Jones (PSP) jest genialny. Lepszy od zachwalanego przeze mnie kiedys Lego Star Wars. Może to dlatego, że Indiego zawsze lubilem bardziej od Skywalkerów... 100% oczywiscie jest.
*
Gra "Harry Potter i Książę Pól-krwi" - drogie (jakies 140 zeta - na szczescie nie kupilem a porzyczylem od kolezanki) pierdu-pierdu do nabicia kasy - gra na podstawie filmu na podstawie książki - można się bylo spodziewać,że będzie cienka. Potter biega jakby mial zatwardzenie. I krzywe nogi. Fabuly na jakie 3-4 h max. (Co prawda nie skończylem, ale 11-letnia siostra mojego kumpla przeszla w 6 godzin calosć.) A nowosć - eliksiry - nudzą na dłuższą metę. Fajnie się rzuca czary - ale czy takiego systemu czarów nie bylo już w grze na podstawie "Zakony Feniksa"...?

Niestety, gry z Potterem są cienkie, a im jestem starszy, tym cieńsze mi się wydają. Na szczęscie nadchodzi Lego Harry Potter: Years 1-4. I to na pewno nabędę, pewnie znowu mnie wciągnie i będę mial ambicję na 100%. I wymaksuję. A potem podzielę się wrażeniami. Lego zobowiązuje.
*
"Zlodziej pioruna" Rick Riordan - znowu droga pierdola, siląca się na bycie zabawną. Zdecydowanie dla mlodszych czytelników ode mnie. Do serii o Potterze się nie umywa, a ma czelnosć aspirować do miana takowej. Myslę, że jeszcze jakies 3-4 lata temu bylaby dla mnie bardzo ok. No i okladka jest ladna.

*
Firma zapowiedziala nową plytę. Yeah - Popek Returns xD
*
"Lups!" Terry Pratchett - stara, dobra Straż.
*
"Wojna Balonowa" Romuland Pawlak - srodkowa częsc trylogii o magu pogodniku i jego smoku. Niestety, nie ma tej sily co częsć pierwsza - żarty nie powodują wybuchu smiechu, jedynie lekki usmiech pod nosem, a czasem zwykle "heh". Tytul fajny, acz kompletnie nie trafiony w stosunku co do tresci książki - wszakże tylko jeden rozdzial jest o balonach. Chyba, że cos przeoczylem.
*
"Diabel Lańcucki" Jacek L. Komuda - historyczne fantasy na bardzo dobrym poziomie. Polecam. Dodatkowo akcja książki dzieje się w Bieszczadach, gdzie akurat sobie wakacjuję.
*
"Rio Anaconda" Wojciech Cejrowski - Pan Wojciech - mimo swoich kontrowersynych poglądów - pisze swietnie. I tu to udowadnia, podnosząc poprzeczkę, po swietnym "Gringo wsród dzikich plemion". Choc wydaje mi się, że jeden rozdzial zerżnąl od Pratchetta ;)
*
"4 po pólnocy" Stephen King - dawno nie czytalem tak dobrego zbioru opowiadań. Zwlaszcza dwie pierwsze minipowiesci - jak to mówi DeBe - miażdżą cyce xD

Cytując Kamila Smialkowskiego - "O komiksach będzie innym razem" ;)

See you next time.

wtorek, 4 sierpnia 2009

Post 98- Skecze




Aha. Może zrobimy historię o zombie hip hopowcach?
Jak myślicie. Czy lepiej kupić sobie Ipod touch'a czy lepiej wysupłać hajs na Iphone'a?




poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Post 97- Wakacyjne porządki

Po wakacjach, które obfitowały w masę dobrze spędzonego czasu czas powrócić do bloga. Wczoraj wyczarowałem spod tabletu nowy, oczojebny banerek, Grzybiarz obiecuje pogrupować linki i inne pierdoły.
Byłem na koneconie, największym konwencie w Szczecinie kręcącym się wokół anime, japonii i suszi. Bardziej mangowo niz faktycznie komiksowo, ale mimo to spędziłem 3 dni naprawdę dobrze się bawiąc, paląc głupa, słuchając prelekcji i buszując na straganie gdzie kupiłem świetnie wykonaną figurkę Kanedy z Akiry (jedna z niewielu mang, która naprawdę miażdży cyce) =)



























Nieco później odwiedziłem Berlin, przez który przebuszowała europejska trasa koncertowa Atmosphere supportowanych przez Hilltop Hoods.
O ile to Slug i Ant są wielkimi gwiazdami niezależnej sceny hip hop'owej i naprawdę lubię i doceniam ich pracę to nikt tak nie buja tłumem jak austrole Suffa, Pressure i Debris przez których straciłem 5kg potu na koncercie. No bo jak tu nie skakać przy "Circuit Breaker"

Przez wakacje marnowałem swój wolny czas tu:
http://lastinn.info/
Wreszcie jakieś porządne, duże, świetnie moderowane forum dla pocących się fanów RPG, którzy nie mają czasu spotykać się po domach i klikają w klawiature. Intefejs forum jest specjalnie przystosowany do internetowych sesji, nowe osoby są bardzo miło widziane a nawet erpegowe community wydaje się ok, więc zapraszam.
Na razie biorę udział w paru sesjach krążących klimatem wokół horroru, nazistów, eksploracji londyńskich jaskiń po zamachu terrorystycznym. Oczywiście najbardziej rozchwytywanym przezemnie system jest Neuroshima (jedną sesje mistrzuje) i różnie autorki bazowane na Falloucie.


Na koniec spędziłem 2 tygodnie w Bremen, gdzie odnalazłem jeden z najfajniejszych sklepów komiksowych w Niemczech. Jak na standardy europejskie dość duży, przyjemny przybytek ze sporą sekcją anglojęzyczną. Przy wejściu wita klientów dwu metrowa sylwetka Batmana by Tim Sale, a żeby jeszcze bardziej podlecieć pod moje gusta wyszystkie komiksy są elegancko zapakowane w foliach. Grrr.
Jeśli ktoś znajdzie się w mieście nad Wezerą polecam Langemarckstraße 73, Neustadt, Bremen.

Apetyt komiksowy wciąż rośnie. Wszak za dokładnie 2 miesiące zaczyna się MFKiG.
Elo
-DeBe

środa, 1 lipca 2009

Post 96 - Run, Megan, run!

Dawno mnie nie było. Właściwie to byłem, ale czekałem aż się chłopaki ruszą, bo mi samemu się nie chciało. Ale widać im się nie chce jeszcze bardziej niż mi, więc się w końcu zebrałem. Będzie chaotycznie, brzydko, z błędami, z narzekaniem i w ogóle mało profeszynal - czyli jak to u mnie.

W poniedziałek byłem w kinie. Na nowych Transformersach. I generalnie trochę się zawiodłem, bo miałem nadzieję na coś lepszego. Jedynkę bardzo lubię. Bo jest śmieszna, bo jest Megan, bo wielkie roboty się napieprzają. Dwójka też jest śmieszna, ma Megan (nawet biegającą), a wielkie roboty napieprzają się jeszcze więcej i bardziej efektownie. Więc o co chodzi? Ano fabuła mnie nie zadowala jakoś. Kurcze. Nie wiem, jakoś nie ogarniam może. Czy narzekam dlatego, że nastawiłem się na coś lepszego? Nie ukrywam - myślałem że będzie dużo lepiej i całkiem inaczej wyobrażałem sobie kontynuację. W filmie jest dużo gagów, niestety połowa w ogóle nie śmieszy. Ale nie było całkiem źle. Optimus z mieczami wymiata, "ukrycie a'la ninja" też. Drażni trochę, że czasami Megan Fox jest sztuczniejsza od robotów. Jeden tak na prawdę mocno wkurzający wątek (bo resztę, nawet nieścisłości fabularne, można przełknąć) to wątek rodziców. To jest taki przykład "wątku z dupy". Za przeproszeniem. No i końcówka (ta z Optimusem) trochę za krótka... Podsumowując: czy film polecam? Polecam. Bo jednak warto, chociażby dla kozackich nawalanek między robotami, chociaż znajdzie się też kilka innych powodów.


Stranglehold. Gram sobie w demo, bo nie mam pełnej wersji. Ale demo jest totalnie kozackie, przeszedłem już kilka razy i to na wszystkich poziomach trudności. Świetna sprawa, wspaniała zabawa! Stranglehold to taka strzelanka w 3 osobie połączona z bullettimem. Wykonując najróżniejsze tricki w powietrzu eliminujesz wrogów miarowo szarpiąc za spusty swoich dwóch pistoletów, a wszystko to w zwolnionym tempie! Dla mnie coś pięknego! Praktycznie całe otoczenie jest interaktywne, więc nie masz co liczyć, że ukryjesz się za filarem czy pod schodami. Sam również możesz powalić wrogów strzelając w butlę z gazem, czy rozwalając rusztowanie. Są też cztery "specjale" - 1. dodaje zdrowia,
2. pozwala na dokładne wycelowanie (np. w lewą stopę, prawe oko, nos itd.), a po strzale pozwala śledzić lot pocisku oraz szkody jakie wyrządził
3. chwilowa nieśmiertelność i ciągłe strzelanie
4. po krótkiej scence, w której bohater obraca się w okół własnej osi i ciągle strzela, pozbywamy się wszystkich przeciwników jacy są na planszy
- bardzo przydatne, trzeba przyznać. I do tego jak wygląda!
Z tego co pamiętam, Stranglehold ukazał się jakiś czas temu w, bodajże, topsellerze czy innej z tańszych edycji. Na razie dopisałem do listy must have. Jak już będę miał pełną wersję to na pewno coś naskrobię.


Wczoraj spotkałem się z Kolcem, bo zawitał do Krakowa. Pochodziliśmy kilka godzin po Rynku, odwiedziliśmy kilka sklepów komiksowych i księgarń, pogadaliśmy. Mi się z Marcinem bardzo dobrze rozmawia, więc chwalę sobie ten krotki czas razem z nim spędzony. Mieliśmy scenar wymyślać - "współscenarzyć" :D - ale jakoś nam nie wyszło, bo się zagadaliśmy o komiksach, komiksiarzach, planach indywidualnych itp., więc sprawę wspólnego komiksu będziemy załatwiać przez maile i smsy. Też fajnie. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. A powinno, bo ja się już zobowiązałem, i nawet opłatę za scenar odebrałem (Kolcu wie ocb :P), więc teraz głupio by było tak odpuścić. Prawda?
No i w jednej z księgarń znaleźliśmy "Odmieńca" po 3 zybla za sztukę, co wprawiło nas w niemałą radość. A, żeby było śmieszniej, Marcin twierdził, że to co znaleźliśmy to na pewno drugi tom, ja mówiłem, że pierwszy, że dwójki jeszcze nie ma. Tytuł tomu - "TRZY" - niewiele pomógł...
Dzięki KLCu za spotkanie, liczę na jeszcze nie jedno w przyszłości :) No i czekam na maila wiesz o czym. :))


A właśnie - Odmieniec. Mi bardzo podszedł. Znaczy to taki Hellboy bez Hellboya. Gdyby zamiast Odmieńca narysować Czerwonego i podpisać Mignola, to ja bym się pewnie nawet nie zorientował, że to nie jego. To komplement jest, żeby nie było. Czekam na kontynuację (mogą być liczne) i trzymam kciuki :) Nie wiem jak Was, ale mnie zniszczyła okładka, świetna jest, bez kitu. Więcej o Odmieńcu tu i gdzieś tu.