Na kinowy seans “Donniego Darko” w polskich kinach przyszło nam czekać 25 lat. Kilka miesięcy temu mogliśmy oglądać go na wielkim ekranie dzięki firmie dystrybucyjnej Reset. W 2001 roku produkcja mogła szokować i zaskakiwać, a ja wierzę, że potrafi to też dzisiaj, choć pewnie większość z nas już coś o tym filmie słyszała, a być może nawet go już kilkukrotnie oglądała, więc element zaskoczenia nie jest tak silny, co kiedyś.
Nieprzypadkowo wspominam o kilkukrotnym seansie, bo “Donnie Darko” to jeden z tych tytułów, które mogą być odkrywane na nowo wiele razy i które wymykają się jednej “właściwej” interpretacji. Właśnie to - liczne interpretacje ukazanych na ekranie przez Richarda Kelly’ego wydarzeń, niekończące się dywagacje na temat tego, co tak naprawdę zobaczyliśmy - zapewniło filmowi status kultowy. Choć przepadł on w amerykańskich kinach, to odrodził się dzięki rynkowi VHS i DVD, a także popularnym na początku XXI wieku forom internetowym, gdzie internauci wymieniali się teoriami na temat filmu. Dochodzi do tego świetny soundtrack, wykorzystujący wiele znanych piosenek, przełomowa rola Jake’a Gyllenhaala i oniryczny klimat amerykańskich przedmieść, gdzie - niczym u Davida Lyncha - pod pozornie idealną powierzchnię wkrada się mrok i zepsucie. Jake Gyllenhaal tak mocno utożsamiał się z zagubionym bohaterem, że prawie zrezygnował z udziału w filmie, bo było to dla niego zbyt wycieńczające doświadczenie. Film dobrze ukazuje nie tylko chorobę psychiczną, ale też trudności jej leczenia i wpływ na rodzinę bohatera.
“Donnie Darko” wyreżyserował Richard Kelly, dla którego jest to najważniejszy film w karierze. W momencie premiery filmu miał zaledwie 26 lat, dzięki czemu potrafił uchwycić problemy trawiące nastoletnich bohaterów. Był to jego pełnometrażowy debiut i od 2001 roku nakręcił jeszcze dwa filmy - “Koniec świata” z The Rockiem i Sarą Michelle Gellar )znaną z roli w serialu “Buffy. Postrach wampirów”) i “The Box. Pułapkę” z Cameron Diaz. Pierwszy, trwające prawie 3 godziny apokaliptyczne widowisko, łączył science-fiction z komedią, dramatem, a nawet musicalem. Przede wszystkim uginał się pod natłokiem pomysłów i niespełnionych ambicji. Drugi, znacznie skromniejszy, opierał się na tajemnicy i pytaniach o ludzką moralność. Oba filmy nie spotkały się z przychylnym przyjęciem - podobnie jak kontynuacja “Donniego Darko” zrealizowana, jak się powszechnie uważa, bez wiedzy autora oryginału, która miała premierę w 2009 roku.
Od kilkunastu lat Kelly nie zrealizował żadnego nowego filmu, choć liczba projektów, które zapowiadał i które współtworzył idzie w dziesiątki. Żaden z nich nie został jednak ukończony i nie ujrzał światła dziennego. Gdy wreszcie któryś niezrealizowany scenariusz zostanie zatwierdzony przez Hollywoodzką wytwórnię zobaczymy, czy reżyser dalej ma coś do powiedzenia. Bo choć “Koniec świata” i “Pułapka” nie były w wielu aspektach szczególnie udane, to trudno odmówić im pomysłowości, oryginalności i włożonego weń serca.
Te te same elementy, które sprawiły, że “Donnie Darko” obrósł kultem, mimo porażki w box offisie. Opowieść o nastoletnich niepokojach - początkowo przypomina typowe coming of age, historię o dojrzewaniu i wchodzeniu w dorosłość, zagubieniu i zderzeniu z dorosłym światem - z czasem zmienia się w psychodeliczną historię z pogranicza jawy i sennego koszmaru. A wszystko za sprawą pojawienia się tajemniczego, dwumetrowego królika. Przekonuje on głównego bohatera, że do końca świata zostało tylko 28 dni, a on jest wysłannikiem z przyszłości, który w bohaterze widzi kogoś, kto może zapobiec nadchodzącej katastrofie.
Przejdźmy do sekcji ciekawostek:
Film pewnie nigdy by nie powstał, gdyby nie zainteresowanie scenariuszem Drew Barrymore.
Można sobie zadać pytanie, czy przypadkiem jest, że okres zdjęciowy filmu trwał dokładnie tyle samo, czyli 28 dni.
Sam królik miał wyglądać inaczej, jednak ograniczenia budżetowe - film zrealizowano za 6 milionów dolarów - sprawiły, że zdecydowano się na bardziej przerażający wygląd.
Według wielu kluczem do interpretacji całej historii jest książka “Filozofia podróży w czasie”, która pojawia się na ekranie i została napisana specjalnie na potrzeby filmu.
W jednej ze scen wspomniany zostaje językoznawca, według którego najbardziej doskonałym zwrotem w języku angielskim jest “cellar door” - to prawdziwa anegdota, a tym profesorem był nie kto inny, jak J.R.R. Tolkien, autor “Władcy Pierścieni”.
Ogromny królik, z którym rozmawia główny bohater, to nie pierwszy taki przypadek w kinie - podobny pomysł pojawił się już w filmie “Harveya” z Jamesem Stewartem z 1950 roku.
Czy “Donnie Darko” to zapis snu, majaki chorego umysłu, opowieść z alternatywnego wymiaru czy może wydarzenia rozgrywające się po śmierci bohatera?
Tak.
Po tym, jak film zyskał drugie życie na VHS-ach i DVD, zdecydowano się zrealizować wersję reżyserską filmu Richarda Kelly’ego. Oferuje ona 20 dodatkowych minut, na które składają się sceny wcześniej usunięte (część z nich była wcześniej dostępna w wydaniu DVD w sekcji dodatków), sceny rozszerzone i zmienione. Więcej miejsca poświęcono naukowej teorii, o której wspominałem wyżej, a ponadto zmieniono muzykę (niektóre piosenki zastępując innymi - ze względu na finansowe ograniczenia, tworząc oryginalną wersję Kelly nie miał prawa do wszystkich utworów, które go interesowały). Poprawiono także jakość dźwięku i efekty specjalne. Nowa wersja filmu kosztowała 290 tysięcy dolarów i była to prawdopodobnie pierwsza w historii wersja reżyserska produkcji, która w kinach poniosła absolutną klęskę. Zaprezentowano ją podczas festiwalu Seattle International Film Festival, w maju 2004 roku. Jak podaje Wikipedia, bilety na seans wyprzedały się na pniu. W lutym kolejnego roku film trafił na DVD.
Już 17 kwietnia 2026 o godzinie 22:00 Timeless Film Festival zaprasza na pokaz wersji reżyserskiej “Donniego Darko” do kina Muranów.
Tegoroczna edycja wydarzenia potrwa od 17 do 27 kwietnia, widzom warszawskich kin zostanie zaprezentowane ponad 170 klasycznych filmów.
Post powstał we #współpracy z Festiwalem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz