Na tegorocznej edycji Timeless Film Festival Warsaw znajdziemy całą sekcję poświęconą giallo - włoskiemu kinu gatunku, zanurzonemu w niepokojach społecznych przełomu lat 60. i 70. XX wieku i bezpardonowo korzystającemu z wolności, jaką dawała możliwość tworzenia filmów w Europie. To właśnie z tego nurtu wyrasta amerykański slasher, to w nim odbijają się echa thrillerów Hitchcocka i baśni Lewisa Carrolla. Całkowita nieprzewidywalność estetyczna idzie tu w parze z różnorodnością gatunkową (w zależności od tytułu w giallo znajdziemy elementy kryminału, thrillera, horroru) i fascynacją pulpowymi fabułami - tanimi czytadłami, od których nurt zresztą wziął swą nazwę.
O ile za Oceanem z pulpą utożsamiamy klasyczne już dziś dzieła Raymonda Chandlera, Dashiella Hammetta czy Rossa Macdonalda, tak we Włoszech ogromną popularnością cieszyły się tanie książeczki, przedrukowujące przed II wojną światową historie Agathy Christie czy Edgara Allana Poe. Z czasem zaczęły prezentować też dokonania rodzimych pisarzy skupione na kryminale, sensacji, niesamowitości. Publikacje te rzucały się w oczy dzięki jaskrawo żółtym okładkom (giallo to właśnie włoskie określenie na kolor żółty), które kusiły i obiecywały to, co zakazane i ekscytujące. W charakterystycznym, pobudzającym wyobraźnię kluczu wizualnym prezentowały głównie piękne kobiety, przemoc i tajemnicę.
Elementy te znajdziemy też w większości gialli, choć warto ponownie podkreślić eklektyzm tego nurtu. Niemal każdy reżyser dodawał coś od siebie, często zapożyczając to z wcześniejszych dokonań - własnych lub kolegów po fachu. Bo choć filmy te możemy utożsamiać z pewnymi powtarzającymi się tropami (bohaterka prowadząca śledztwo na własną rękę, zamaskowany morderca używający do dokonywania zbrodni ostrych przedmiotów, wplecenie w fabułę subiektywnej narracji w postaci snów czy fantazji), to przez różnorodność estetyczną i gatunkową, każdy z nich może być inny. Najlepszym tego przykładem jest kultowa “Suspiria” Daria Argento (znana pod polskim tytułem “Odgłosy”). Niektórzy wskazują ją jako najsłynniejszego reprezentanta giallo. Inni uważają, że ten tytuł nie powinien być zaliczany do tego nurtu. “Suspiria” wychodzi od wymienionych wyżej elementów, by następnie skręcić w stronę baśniowego horroru.
Zresztą tę różnorodność i gatunkową dezynwolturę będą mogli prześledzić widzowie Timeless Film Festival. W trakcie wydarzenia - poza “Suspirią” - zostaną zaprezentowane także takie tytuły jak krwawe “Ciemności”, nowelowe “Trzy oblicza strachu”, prekursorskie “Sześć kobiet dla zabójcy”. Ponadto widzowie będą mogli skonfrontować się z “Głęboką czerwienią”, przekraczającą reguły dzięki komicznemu zacięciu. Nie zabraknie także tytułów surrealistycznych (“Jaszczurka w kobiecej skórze” i “Dom śmiejących się okien”), nawiązujących do kina noir (“Śledztwo w sprawie obywatela poza wszelkim podejrzeniem”), horroru gotyckiego, greckiej tragedii (“Siedem czarnych nut”), czy nawet… “Alicji w Krainie Czarów” (“Perfumy kobiety w czerni”).
Wspomniałem, że giallo czerpało nie tylko z Hitchcocka, ale też miało swój udział w powstaniu slasherów. Niektórzy za najwcześniejszą filmową inspiracje dla nurtu uważają “M - Morderca” Fritza Langa z 1931 roku. Wpływ żółtych filmów łatwo dostrzec też w twórczości Briana De Palmy (“W przebraniu mordercy”) czy… komiksach. Nie dość, że “Baba Yaga” była adaptacją włoskiej serii opowieści rysunkowych, to sam Dario Argento stworzył scenariusz do jednego z odcinków niezwykle popularnej serii “Dylan Dog”. Komiks zatytułowany “Profondo nero” bezpośrednio nawiązuje do “Profondo rosso”, czyli filmu “Głęboka czerwień”. Ponadto sugestywną atmosferę, mogącą kojarzyć się z giallo, znajdziemy chociażby w wydanym po polsku albumie “Po północy”, a elementy nurtu obecne są też w odcinku “Memories from the Invinsible World”. Fantastyczną okładkę, dobrze potrafiącą uchwycić charakter komiksu, na amerykański rynek przygotował Mike Mignola, autor “Hellboya”.
Między 17 a 27 kwietnia podczas Timeless Film Festival Warsaw zostanie zaprezentowanych 10 tytułów giallo, którym warto dać się zaskoczyć.
*
W pisaniu tej notki pomogły mi teksty z zina “Kinomisja Pulp Zine #1: Giallo” (zwłaszcza wprowadzenie do tematu autorstwa Marcina Zembrzuskiego) oraz artykuł “Giallo, mon amour” opublikowany w internetowej wersji periodyku Kinomisja Pulp Zine.
Post powstał we #współpracy z Timeless Film Festival Warsaw.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz