> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 2 lutego 2015

Najlepsze filmy 2014 roku

W 2014 roku obejrzałem 414 filmów, z których przynajmniej kilka było krótkometrażowych, a około 150 obowiązywało na egzamin z historii filmu polskiego (najgorszy egzamin ever). Jednak udało mi się również oglądnąć sporo nowości, spośród których niełatwo było wybrać najlepszą dziesiątkę (dość specyficzny rok).



Finalna dyszka prezentuje się następująco (uwzględniałem tylko filmy, które miały polskie premiery kinowe w 2014):


10. 22 jump street - najlepsza komedia zeszłego roku. Sprawnie zrealizowany sequel, ujmująco świadomy własnej konwencji i sequelowatości, pogrywający ze schematami komedii sensacyjnej i buddy movie. Zabójcza broń w akademiku. Świetna zabawa i najśmieszniejsze napisy końcowe w historii kinematografii.



9. Grand Budapest Hotel - kwintesencja Andersona w Andersonie. Film zabawny, ciepły, ujmujący i symetryczny w kadrze. Cudowna zabawa formą, wizualny majstersztyk, zakręcona historia uzupełniona przez aktorstwo na najwyższym poziomie. Pełne przepychu widowisko, nostalgiczna żonglerka konwencjami i gatunkami.


8. Co jest grane, Davis? - bracia Coen w formie. Cudowny klimat zadymionych folkowych klubów lat 60., którego dopełnia wypasiona ścieżka dźwiękowa. Film skromny i gorzki. Oscar Isaac pierwszy raz bierze na barki pierwszoplanową rolę wcielając się w bohatera niemal romantycznego. Wychodzi z tej aktorskiej próby z podniesionym czołem, czego nie można powiedzieć o jego bohaterze.


7. Tylko kochankowie przeżyją - krew na patyku! Najlepszy Jarmusch od 1999 roku (Ghost dog) albo 1995 (Dead Man). Senna atmosfera, hipnotyzujący obraz, fenomenalne zdjęcia i muzyka. Chyba najbardziej przystępny Jarmusch, akcji nie ma, ale nie nuży, ogląda się.


6. X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - więcej tutaj.


5. Ewolucja Planety Małp - kolejny sequel w zestawieniu. Nigdy nie byłem wielkim fanem serii o małpach zagrażających ludzkości - sam koncept napawa mnie dziwnym, irracjonalnym lękiem. Nie można jednak nie docenić filmu Matta Reevesa - to prawdopodobnie najmądrzejszy blockbuster zeszłego roku. Scenariusz jest dopracowany i wyważony, a konflikt nieźle pomyślany - raz kibicujemy małpom, raz ludziom. Efekty specjalne to absolutnie najwyższa półka (dla mnie murowany Oscar), niewiele ustępują im również zdjęcia Seresina - z dwoma mastershotami na czele.


4. Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz - więcej.


3. Wielkie Piękno - Fellini po botoksie, jak to ujął Bartek. Brzydcy ludzie w pięknym mieście. Napawający obrzydzeniem obraz rzymskich elit, wędrówka bez celu. Przerysowane, przesadzone kino, gęste. Wielkie, niczym piękno, które tak trudno odnaleźć. Polecam obejrzeć drugi i trzeci raz.


2. Wilk z Wall Street - bawiłem się jak świnia. Niespotykana energia, mnóstwo niewyszukanego humoru i fenomenalne kreacje aktorskie: od epizodu Matthew McConaugheya, przez zjawiskową Margot Robbie po życiówkę Leonardo DiCaprio.


1. Strażnicy Galaktyki - Kino Nowszej Przygody. Miód na me serce fanboja. Kupuję tu wszystko, od oscarowej kreacji Vina Diesela, przez zadziornego Chrisa Pratta (obecnie nie widzę lepszego kandydata na zastąpienie Forda w roli najlepszego bohatera pod słońcem), po najfajniejszy soundtrack dekady. Nie przeszkadza mi nawet słaby villain i mdła Gamora, przy każdym seansie mam wielkiego banana na twarzy. Kocham takie kino, miks Star Wars i Indiany w świecie Marvela, nie może być lepiej.

Tuż za dziesiątką, czyli wyróżnienia:
Frank, Na skraju jutra, Ona, Brud, Furia, Sędzia, Interstellar.

O największych kinowych rozczarowaniach pisałem w tym miejscu. Warto tam dodać jeszcze trzeciego Hobbita.

Najlepsze filmy, które oglądnąłem w 2014 roku, ale nie trafiły do kinowej dystrybucji w Polsce bądź zostały nakręcone przed 2014:

Butch Cassidy i Sundance Kid (1969)
Pełnia Andrzeja Kondratiuka (1979)
Żar ciała (1981)
Full Metal Jacket (1987)
Spojrzenie Odyseusza (1995)
Malena (2000)
Nebraska (2013)
Automata (2014)
Brudny szmal (2014)
Rover (2014)
The Raid 2 (2014)

Seriale:
True Detective - wiadomo, finał Boardwalk Empire godny całej serii, Banshee zjadający na śniadanie większość filmów akcji, Fleming i Olive Kitteridge.

To był rok blockbusterów. 2015 zapowiada się filmowo jeszcze smakowiciej - Slow West, Me & Earl & the Dying Girl, Jane Got a Gun, Knight of Cups, Midnight Special, Galveston, Avegers: Age of Ultron, Star Wars Episode VII, Jurassic World, Ex Machina, Tommorowland, Chappie, The Hateful Eight, Spectre, nowy Mad Max i Kingsman: Tajne służby to tylko kilka tytułów, które zapowiadają wspaniałą filmową ucztę. Tego sobie i Wam życzę.

2 komentarze:

Patryk Karwowski pisze...

No to high-five, bo "Strażnicy Galaktyki" to rzeczywiście mega-mega zajebista niespodzianka. To wielka radocha dla dzieciaków zamkniętych w ciałach dorosłych :D:D Kilka z Twojej listy to świetne petardy. Ja jestem wciąż pod wrażeniem "The Rover" i klimatu jaki uzyskał David Michod. "Raid 2" kreatywna bomba facetów od martial-arts. Pobyt na planie filmowym przy takim filmie to jak wizyta w Disneylandzie. Zobacz sobie na YT motyw z ujęciem podczas pościgu samochodowego, gdy realizatorzy przenoszą kamerę przez samochód w czasie jazdy. Takie rozwiązania podnoszą na duchu. Tu nie pomoże CGI, tu trzeba pomysłu. Pozdrawiam.

Jan Sławiński pisze...

Sprawdzę obowiązkowo, jaram się takimi rzeczami, więc pewnie mi się spodoba! Dzięki za hint!