> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 28 grudnia 2016

Loki (Rob Rodi, Esad Ribic, Mucha Comics)

Chociaż dekadę temu byłoby to nie do pomyślenia, obecnie nie ma chyba popularniejszego złoczyńcy z komiksów Marvela niż Loki. Symbiont Venoma co chwila zmienia nosicieli i ostatnio oddaje się głównie „superbohaterzeniu”, Dr. Doom nie może dotrzeć do masowych odbiorców z powodu okropnych występów kinowych, Magneto dołączył do X-Men i zszedł na dalszy plan, a o Red Skullu nikt już nie pamięta. Lokiego w kinie spopularyzował Tom Hiddleston, co szybko przełożyło się na częstsze występy w komiksach. Chociaż w filmach nie pojawił się od ponad czterech lat, zły brat Thora wciąż jest na topie. Nie dziwi więc, że Mucha zdecydowała się wydać komiks dotyczący ulubionego nordyckiego boga kłamstw.




Miniseria Loki ukazała się w 2004 roku, czyli w czasach, gdy o Hiddlestonie nikt nie słyszał. Komiksowy bóg kłamstw zdaje się w pierwszej chwili zupełnie nie przypominać swojego filmowego odpowiednika. Brzydki, z wiecznie skwaszoną miną i widocznymi ubytkami w uzębieniu, nierozstający się na dłużej z nieporęcznym rogatym hełmem. Jednak gdy tylko bóg psot zaczyna mówić, szybko okazuje się, że pod względem problemów wszystkie wersje Lokiego są ze sobą tożsame. W centrum ich kłopotów zawsze znajduje się umiłowany i jednocześnie znienawidzony brat: Thor.

Komiks rozpoczyna się w momencie, wydawałoby się, ostatecznego triumfu Lokiego. Zdobył Asgard, a swych przeciwników, w tym boga piorunów i wszechojca Odyna, wtrącił do lochów. Syn Laufeya niedługo cieszy się wygraną. Jego spokój zakłóca pojawienie się Heli, bogini śmierci. Żąda ona jak najszybszej egzekucji Thora, by mogła włączyć jego duszę do swego legionu nieumarłych. Chociaż Loki początkowo protestuje, szybko przyznaje jej rację. Jego przyrodni brat prędzej czy później uwolni się i odbierze mu władzę. Podczas przygotowań do egzekucji Loki zdaje sobie jednak sprawę, że z nim i Thorem jest jak z Batmanem i Jokerem – sednem ich egzystencji jest niekończąca się walka między sobą.

Scenarzysta Rob Rodi oparł swój komiks na prostym pomyśle – ukazać odwieczny konflikt z punktu widzenia antagonisty. Loki snuje się po Asgardzie, gdzie konfrontuje się ze swoimi pokonanymi przeciwnikami, i wspomina dawne urazy. Łatwo zrozumieć jego motywacje, wynikające z ciągłego niedowartościowania i lekceważeniu ze strony otoczenia. Gorzej z poczuciem jakiejkolwiek sympatii czy współczucia wobec Lokiego. Niestety, wspominający swoje pełne pogardy dzieciństwo u boku Thora bohater szybko zaczyna męczyć – szczególnie, że całość zmierza w kierunku bardzo oczywistego finału. Szkoda że więcej miejsca nie poświęcono wątkom politycznym. Loki, który od setek lat starał się zdobyć władzę nad Asgardem, po swoim zwycięstwie nie wie za bardzo, co z nią zrobić. Niestety, gdy pojawia się okazja na rozwinięcie tematu, co ciekawsze wątki zaraz zostają ucięte, a Loki wraca do płakania nad swym nędznym losem.

Warstwa graficzna wypada przyzwoicie. Odpowiada za nią Esad Ribic, polskim czytelnikom znany między innymi z wydawanych w ramach Marvel Now przygód Thora. Rysownik skupia się przede wszystkim na postaciach, dzięki czemu ich stroje oraz mimika są imponująco szczegółowe. Niestety, o wiele mniej czasu poświęcił on tłom, często ograniczającym się do jednej wyblakłej barwy. Zabieg ten doskonale oddaje osamotnienie Lokiego, ale po kilkunastu stronach zaczyna irytować

Loki koniec końców okazuje się zawodem. Niesprawiedliwością byłoby nazwanie go złym komiksem, jednakże inni scenarzyści udowodnili wielokrotnie, że z tej postaci można wycisnąć o wiele więcej. Jeśli ktoś jest fanem Asgardzkiej części uniwersum Marvela, może spróbować. Pozostałym radziłbym jednak poczekać – na pewno nie jest to ostatni komiks z Lokim, jaki trafi na polski rynek.

5/10

Jakub Izdebski

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji.

1 komentarz:

Paul U pisze...

Ocena:5/10 nie zachęca, ale no cóż i tak chętnie bym to przeczytał.
Dzięki MCU polubiłem trochę złego, przyrodniego brata Thora, więc czemu nie.
Odstraszają mnie jedynie krótkie wątki w tym komiksie, ale cóż, nie wszystko można dostać na tacy.
Pozdrawiam
http://recenzumkomiksiarza.blogspot.com/