> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 15 lutego 2016

Recenzja: Bękarty z Południa – w tej przemocy jest metoda

Mucha Comics startuje z nową serią. Bękarty z Południa to brutalna opowieść o alegorycznym charakterze, mocno osadzona w realiach współczesnej Ameryki, a jednocześnie rozgrywająca się jakby poza czasem. Jej głównym bohaterem jest zgorzkniały Earl Tubb, który po latach nieobecności przybywa do rodzinnego miasteczka w hrabstwie Craw w Alabamie. Tam na jego drodze stanie Euless Boss – trener lokalnej drużyny futbolowej, szef sieci restauracji BBQ oraz gangster rządzący okolicą. Konfrontacja dwóch silnych charakterów jest nieunikniona.



Archetypiczny wizerunek tzw. Głębokiego Południa Stanów Zjednoczonych utrwaliły w popkulturze liczne filmy (Do szpiku kości), seriale (Detektyw), a także powieści Williama Faulknera i Marka Twaina. O ile jednak Twain i Faulkner gloryfikowali miejsce, które ich ukształtowało, tak Jason Aaron podejmuje próbę bezkompromisowego rozliczenia się z mitem zaściankowości Południa. Myśląc o tym rejonie przed oczami stają nam prowincjonalni mężczyźni w kraciastych koszulach, o szorstkich od pracy dłoniach, zajadający żeberka z ostrym sosem w przydrożnym barze. Bogobojni, konserwatywni, na pierwszym miejscu stawiający rodzinę. Z drugiej strony: nieobliczalni, porywczy, pełni nienawiści i uprzedzeń (pamiętajmy gdzie najprężniej działał Ku Klux Klan). Tacy też są bohaterowie komiksu Aarona i Jasona Latoura. Scenarzysta buduje obraz Południa napawający czytelnika wstrętem - wystarczy wspomnieć, że kadr otwierający album przedstawia wypróżniającego się psa. Gęsty klimat, bezsensowna przemoc, mocno nakreślone postaci i ocean przekleństw – Bękarty z Południa to idealny materiał na serial HBO.

Kierowany żelaznym kodeksem moralnym Tubb ruszy do nierównej walki wymachując kijem wyciągniętym z grobu ojca. I choć przyjdzie mu stanąć naprzeciw niemal całego miasteczka, nie straci on nadziei. Wierzy, że Południe zamieszkują dobrzy ludzie. Głupi, którym trzeba pokazać co jest właściwe i zachęcić do działania, ale skrywający głęboko pokłady dobra. Duszną atmosferę podkreśla doskonała oprawa graficzna Jasona Latoura uwypuklająca brzydotę przedstawionego świata. Zresztą, zarówno Aaron jak i Latour pochodzą z Południa USA, doskonale odnajdują się w tej pełnej przemocy historii o pewnym zaśniedziałym miasteczku w Alabamie. Lekturę urozmaica drobiazgowa ikonografia, zaś na końcu albumu znajdziemy fenomenalną galerię okładek zeszytowych oraz przepis na południowy przysmak – pieczone pierogi z jabłkami.

Bękarty z Południa to strzał w dziesiątkę. Autorzy kreują budzący odrazę, ale jednocześnie niepokojąco fascynujący obraz amerykańskiego Południa. Wrażenie robi drobiazgowo opracowane tło historii – od niezastąpionego klimatu, przez przywiązanie do szczegółów, wreszcie – bogatą galerię drugoplanowych postaci. Monologujący do telefonu Tubb budzi nas szacunek, a względnie prosta fabuła oferuje naprawdę sporo wrażeń. Jeśli poziom zostanie utrzymany, to podejrzewam, że Bękarty staną się – obok Chew i Sagi – jedną z moich ulubionych serii. Z niecierpliwością wyglądam kolejnych tomów.

8/10

Dziękuję wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji. 

Ostatnio na blogu:

Brak komentarzy: