> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

poniedziałek, 9 lutego 2026

Superman, tom 3: Ród Brainiaca - recenzja

Trzeci tom “Supermana” Joshui Williamsona, tym razem ilustrowany w większości przez Rafę Sandovala, to crossoverowy event rozgrywający się pomiędzy seriami “Superman” (zeszyty 13-15) i “Action Comics” (#164-166), uzupełniony przez “Superman: House of Brainiac Special #1”. To nie tylko najgrubszy z dotychczasowych tomów (240 stron), ale też najbardziej złożony pod względem fabularnym. Gościnny występ zalicza nawet sam Lobo!



Nie będę wchodził zanadto w szczegóły historii. Wystarczy wiedzieć, że Brainiac zaczyna porywać istoty obdarzone supermocami, które mają mu pomóc zrealizować nowy diaboliczny plan. Na statek kosmity trafiają między innymi Superboy, Kara i… córka Lexa Luthora. Tylko Superman (ze sporą pomocą Lobo!) będzie mógł uratować przyjaciół i powstrzymać szaleńca. Luthor jednak nie zamierza czekać bezczynnie…


“Ród Brainiaca” to crossover rozgrywający się między dwoma flagowymi tytułami z przygodami Kryptończyka. Rzecz - zwłaszcza jak na standardy crossoverów - przynajmniej niezła, co jest zasługą trzymającego nad wszystkim pieczę scenarzysty. Ani przez chwilę nie miałem wrażenia, że oto otrzymuję jakiś mało istotny zapychacz, a każdy zeszyt wydaje się pchać fabułę do przodu lub przynajmniej prezentować ją z innej perspektywy, co również w większości przypadków okazuje się istotne. W wydaniu pominięto tie-iny, rozgrywające się na łamach serii “Green Lantern” (#10–12) i “Power Girl” (#8–10). Dzięki temu dostajemy samo mięcho - akcja jest wartka, wydarzenia nabierają rozpędu ze strony na stronę, a ukazanie wydarzeń z różnych perspektyw (Brainiaca, jego więźniów i Supermana) uatrakcyjnia lekturę.


Trzeci tom “Supermana” Joshuy Williamsona rozgrywa się jakby na uboczu serii (na czym cierpią postacie poboczne - chociażby Lois, której wątek w tej serii bardzo lubię, jest całkowicie zmarginalizowana). Wielka stawka i spektakularna akcja to zasady rządzące crossoverami - i nie inaczej jest tutaj. Całość sprawdza się jako niewymagająca rozrywka, która nie obraża inteligencji czytelnika, bo - jak to często w przypadku Brainiaca - próbuje dodać dodatkową warstwę do opowieści, pogłębiając jego motywacje i zadając znane pytania na temat moralności kosmity. Komiks jest sprawnie napisany i zilustrowany (mimo że wolałbym kogoś z większym pazurem - nawet Lobo w wykonaniu Sandovala wygląda jakoś tak potulnie i brakuje mu dzikości). Jedyne zastrzeżenia mam do samej końcówki, bo choć to najgrubszy z ostatnich albumów u Synu Kryptona, to całej intrydze Brainiaca dość szybko i rozczarowująco łatwo bohaterowie w finale ukręcają łeb. Mimo wszystko, cieszę się więc, że w następnym tomie - wydanym już w ramach linii DC All-In - dostaniemy kolejny “regularny” tom.


7/10


Album “Superman, tom 3: Ród Brainiaca” ukazał się po polsku nakładem wydawnictwa Egmont Polska.

Brak komentarzy: