> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DeBe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DeBe. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 czerwca 2011

206- Bozar- humorystyczna opowieść obrazkowa


Zapraszam do odwiedzania, komentowania nowego komiksu mojego autorstwa. Klimaty postapokaliptyczno-humorystyczne, aktualizacje codzienne. Cztery rozdzialy napakowanej akcją, emocjami i humorem przygody kliknijcie tutaj :)

-DeBe

wtorek, 31 sierpnia 2010

163- Wakacyjna pogaducha przy gramofonie

Czyli co iPod wypluwał z siebie w te wakacje!

Na początku wakacji, a w sumie to w pierwszy dzień wakacji ukazała się płyta warszawskiego rapera Eldo. Jako, że korzystałem z laptopa, na którym miałem pustą bibliotekę iTunes zaszantażował mnie: albo poczekasz sobie z przesłuchaniem (kupnem płyty) do przyjazdu, albo jedynymi kawałkami na wyjeździe będą 'Zapiski 1001 Nocy'. No cóż, ustąpiłem i nie zawiodłem się. Właściwie, jeśli bym miał robić jakieś głupiutkie porównania to w moim prywatnym rankingu płyt warszawiaka znalazła by się gdzieś między '27' a 'Opowieśćmi...'. Returnersi, rozchwytywany obecnie duent producentów dali Eldo naprawdę porcję bardzo dobrych bitów, z paroma wyjątkami. Leszek trochę pobalansował między trueschoolowcem z '27'(Jam, Relacje, Moje, Puszczam z dymem) a poetą z 'CKCUA' czy 'Eternią' (Życie, Nigdy..., Pamiętniku). Osobiście płyta mnie niczym nie zaskoczyła, parę razy mam ochotę przeskoczyć kilka kawałków, ale słucha się miło. Średniak, który i tak jak na razie okazuje się być jedną z najlepszych płyt polskich tego roku.
Wakacyjny wajb podtrzymywał album Ortegi Cartel- Podziemne Disco. Nie będę się rozpisywał. Świetne, chilloutowe bity i proste, wyluzowane teksty. Nie jest to rzecz super ambitna, ale idealnie bujająca jak na pierwszą część minionych wakacji.
Sporą część urlopu umilałem sobie płytkami Gangstarr. Dopiero teraz wzięła mnie melancholia po śmierci Guru i odświeżałem sobie wszystkie klasyki, z naciskiem na moją ulubioną płytkę duetu, czyli Moment of Truth.
Przed zbliżającym się koncertem Brothera Ali, uzupełniłem braki w dyskografii albinosa, także wszystkie płytki, czyli 'Champion EP', 'The Undisputed Truth' i
'The Truth Is Here' śmigały od lipca, sprawiając, że polubiłem tego artystę tak jak Biram.
Na koncercie zapoznałem się z Australijczykami: Kid'em Solo i Dj'em Adith. Po miłej pogawędce z tym pierwszym, otrzymałem kartę z adresem do darmowego pobrania albumu 'Inside story'. Bardzo przyjemny, wpadający w ucho 'emo-rap', plus bardzo błyskotliwy teledysk do singla(po raz kolejny odkrycie Australijskie, skąd oni mają tyle dobrej muzyki?!). Znowu polecam.
Póki jesteśmy przy Australii, to Bliss'n'Eso wydali nowy album 'Running on the air'. Utrzymana w mroczniejszych klimatach ala 'Flying Colours', płyta jest bardzo dynamiczna. Mimo, że w stosunku do poprzednich dokonań, chłopaki zaliczyli pewien regres, wciąż jest świetnie. Jeśli nie muzycznie, to na pewno lirycznie.
A teraz leci ostatni album Waxa Tailora, 'Head Hunters', autorstwa Herbiego Hancocka i odświeżany po 5 latach 'Rip the Jacker' Canibusa (mistrzostwo).
Wszystko polecam!

piątek, 25 czerwca 2010

Post 152- BFK

Już pakuje manatki i lece do Gdańska.
Niestety tylko ja z naszej Grubej Trójki

sobota, 1 maja 2010

151- Dżuma 100



Jednoplanszowa adaptacja opowiadania Camusa w przekładzie Joanny Guze w moim wykonaniu.

sobota, 20 marca 2010

einhundertachtundvierzig- 16 kawałków

Ostatnio na ripicie ciągle leci moje najnowsze (choć nie do końca) muzyczne odkrycie. Zespół Hocus Pocus z Nantes we Francji. Ja sam, styczność z hip hopem francuskim miałem tylko w przypadku wieszcza Rocha (franła żelafą), jakiś soundtracków z Taxi, przesłuchaniu Waxa Tailora i to chyba na tyle. Kiedyś tam temu trafiłem na album francuzów "73 Touches", który jakoś w natłoku dobrych albumów przeleciał między palcami. Dopiero ostatnio, apropos ogromnego ciśnienia na wskutek premiery nowego albumu grupy "16 Pieces", odświeżyłem sobie płytkę, przesłuchałem nową i zahaczyłem o starsze.
To co oni robią przez ponad dekadę, to naprawdę solidny jazz hip hop (ostatnio modny termin). 20 syl i ekipa na każdej płycie muzycznie serwują coś innego, ale zawsze zachowują wspólny mianownik szitu-która-buja-głową.
Wyobrazicie sobie, żeby w 1998 roku, gdy w Polsce robiło się masę niemiłosiernego krapu, oni siekali takie kawałki? MC w zespole, 20syl ( z tego co zrozumiałem z żabojadzkiej wikipedii jest również producentem), wiadomo, posługuje się językiem dla mnie niezrozumiałym, ale nie przeszkadza mi to w jaraniu się nim. Prawda?
Jeśli ktoś chce porównania, Hocus Pocus są takimi europejskimi The Roots. To najlepsza rekomendacja, żeby przekonać Cię czytelniku, żebyś ich sprawdził.



Jeśli chodzi o wieści z frontu, wysłałem komiks do kolektywu, ciekawe co z tego wyjdzie.
A tu taki szorciak mojego autorstwa, na rozprężenie:






niedziela, 14 marca 2010

147- Tęsknię za Tobą, zeszytówko? Średnio

Jako najmłodszy z grona blogowego, przyznam, że załapałem się na kres ery tm semiców. Jako mały smarkacz ponad trykoty z tej serii przekładałem kaczory donaldy (!!), właściwie w moim przypadku akcja czekam-na-regularne-wydania-superbohaterskich-zeszytówek to czasy DK i Mandragorowych tasiemców oraz sporadyczne przygody z oryginalnymi wydaniami zeszytówek, które przez jakiś czas zamawiałem (Punishery, Wolveriny).
Jak już wiemy, od kilku miesięcy mój portfel odpoczywa sobie w ciepłych krajach, bo komiksy wypożyczam z biblioteki. W chwili gdy to pisze, obok na biurku leżą biblioteczni Towarzysze Zmierzchu, Ronin i cośtam jeszcze. Ten sposób dostępu do komiksów daje mi trochę do myślenia o tym, co by było, gdyby zeszytówki się wciąż ukazywały. Z wielką niechęcią bym je kupował, a jeśli kupował, to tylko wybrane, musiszmiec serie. Po pierwsze, zajawka znika z wiekiem. Po drugie, estetyczniej w ładnym tomie. Po trzecie, wygoda. Posiadanie albumu komiksowego jest wygodne, przyjemne, oszczędza babrania się w zeszytach. Dlatego w mojej bibliotece praktycznie nie ma zeszytów i cieszę się z tego. Podejrzewam, ze chodzi o to, że wypożyczając album zajmuje 1/7 konta bibliotecznego, wypożyczając 5 zeszytówek, które składają się na album zapchałbym sobie 5/7.
Z drugiej strony była jakaś magia w tych kolorowych zeszytach spoglądających na mnie z półki kioskowej. Podobna sprawa była z magazynem Ślizg, który był wg mnie najlepszym czytadłem hip hopowym swojego czasu, ale upadł podobnie jak komiksy mandragory, tm semic czy dk komiks. Pewnie świadczy to o braku zapotrzebowaniu na takie wydania komiksów.
Podsumowując, samolub we mnie cieszy się, że jako absolutny dzieciak miałem przyjemność czuć tę magię wyskrobywania piątaka na zeszyt, regularnej procesji kupowania magazynu na pętli tramwajowej i odjazd do centrum z nosem w lekturze, a teraz, gdy jest mi to raczej nie na rękę, mogę nabyć/wypożyczyć sobie elegancki tomik. I to mi pasuje.

wtorek, 29 grudnia 2009

Post 137- Podsumowanie roku wg DeBe

Rok 2009 to rok ciężkiej pracy, która skutecznie zabierała czas na rozrywki. Mimo to, starałem się być na bieżąco z najlepszymi tytułami i choć często pomijałem tytuły dobre/ warte uwagi, to wszystkie ambitniejsze i konieczne do obadania pozycje miałem zawsze na tapecie.

Filmy




1. Bękarty wojny
...bo Tarantino w szczytowej formie, bo Christoph Waltz, bo Brad Pitt, bo mnóstwo czarnego humoru i niekończąca się przez seans dobra zabawa.
2. Watchmen
...bo godna ekranizacja jednego z moich ulubionych komiksów, bo muzyka, bo Jeffrey Dean Morgan i Jackie Earle Haley, bo intro, bo reżyser wyciął sporo, ale z głową i sam dodał od siebie naprawdę dobre i klimatyczne sceny.
3. Koralina i tajemnicze drzwi
...bo mimo to, że znielubiłem Gaimana i nie czytałem Koraliny świetnie się bawiłem (i bałem!), bo moja ukochana animacja figurkowa, bo solidnie i naprawdę przyjemnie.
4. Dystrykt 9
...bo ciekawe podejście do filmów S-Fi, chociaż film wylądowałby wyżej gdyby cały był pseudo-dokumentem wnikającym w struktury socjalne między ludźmi a kosmitami i nie zamieniał się w połowie w film akcji, bo fajtłapowaty, ale momentami tragiczny i godny podziwu Sharlto Copley.
5. 9
...bo piękna animacja i pomysł, bo niektóre sceny (moment z gramofonem), ale nieco zmarnowany potencjał na niezwykle klimatyczny i trzymający w napięciu film.

poza czołówką: Prawo zemsty (bo to naprawdę zabawny film, kto wiedział ten wie :)), Wrogowie publiczni, Brzydka prawda
wyróżnienie: Rewers (za jeden z najciekawszych filmów polskich ostatniej dekady)

Tak jak mówiłem. Nie widziałem Kac Vegas, Transformerów, Moon, Radio na Fali itp.
Pozwoliłem sobie na prawie wszystkie hity pójść do kina. Ogólnie sporo rzeczy widziałem w kinie. Wow. Parnassusa i Avatar zobaczę dopiero w 2010 :(

Muzyka



1. Hilltop Hoods - State Of The Art
...bo powrót moich ulubieńców w wielkim stylu, koncert w Berlinie, wyśmienite klipy, bo mocna płyta w każdym calu, mój ulubiony track tego roku: Fifty in Five, to wciąż ci sami starzy, dobrzy Hilltopi.
2. Eligh & Jo Wilkinson - On Sacred Ground: Mother & Son
...bo płyta wyjątkowa, połączenie świetnej techniki Eligha z muzyką i głosem jego matki, niezwykłe połączenie rapu, country, soulu, goście.
3. Classified - Self Explanatory
...(o tej płycie w 'Gramofonach' :))
4. The Grouch & Eligh - Say G&E!
...bo głęboka, poważna i dojrzała pozycja, warstwa muzyczna, harmonia pomiędzy członkami Living Legends, goście tacy jak Blu, Slug, Sage Francis, Gift of Gab
5. CunninLynguists - Strange Journey Volume One.
...bo pierwszy Strange Journey jest klasę wyżej niż wydany pod koniec roku vol.2, bo KNO, bo niesamowity kawałek ze Slugiem.

Wyróżnienie: Granite State - The RE-Public, Jr & ph7 - The Standard, Blockhead - The Music Scene, Brother Ali - Us
Polskie pozycje warte przesłuchania:
Tetris- Dwuznacznie i Stick2MyNameRight (w tym momencie najlepszy polski MC)
Małpa- Kilka Numerów O Czymś (nielegal roku, świetny solowy debiut członka Proximite)

Oj dziwny był ten rok. Moi ubiegłoroczni faworyci powracali w średnim stylu (wyjątek- Hilltop Hoods), właściwie nie pojawił się żaden zagraniczny rewelacyjny debiutant, mimo to, było czego słuchać zwłaszcza w pierwszej połowie 2009.
Wydarzeniem był legal Tetrisa, który jest moim polskim artystą tego roku.

Komiks




1. Łajka (Nick Abadzis)
...bo piękna, wzruszająca, dojrzała, dopracowana, świetna napisana i zilustrowana historia pierwszego zwierzęcia w kosmosie kompletnie mnie zauroczyła
2. Wykiwani (Alex Robinson)
...bo świetne postacie, wielowątkowo prowadzona historia z wspaniałym finałem
3. Trzy Cienie (Cyril Pedrosa)
...bo najlepszy graficznie komiks jaki od dawna czytałem, prosta, urocza historia
4. Fun Home (Alison Bechdel)
...bo kolejny dowód, że komiks to idealne medium dla pamiętników, relacje między ojcem a córką, dojrzałe tematy, które zmuszają do refleksji
5. HMMARLOWE i niedole Julitty (Przemek 'Surpiko' Surma)
...bo świetny komiks rozrywkowy, strona graficzna, urzekająca postać detektywa, no i Pani Julitta

Wyróżnienie: Gang Hemingwaya, Łauma, Przybysz

Mało kasy, mało czasu, sporo sprowadzanych komiksów, ale mało komiksów kupionych w Polsce- chociaż najciekawsze pozycje leżą na półce. Przespałem trochę premier, ale odbiłem sobie wszystko na tegorocznym MFK.
Braki nadrabiam w często odwiedzanej i wspomnianej na blogu bibliotece.

sobota, 26 grudnia 2009

Post 135- Komiksowe Życzenia od DeBe

Post 134- PixelJunk Monsters Deluxe



Pixeljunk Monsters Deluxe (PSP)- Lubicie gry w stylu 'tower defence'? Graliście hardkorowo w 'maule' na Warcrafcie? Macie psp, sporo czasu?
PixelJunk to kolejny 'mini', czyli mała gra możliwa do pobrania za grosze ze sklepu internetowego psp i kolejny TD po 'Fieldrunners' z tego cyklu.
Wcielamy się w postać pewnego żyjątka przypominającego żółwia, który ma za zadanie bronić domku, przed którym stoją jego dzieci. Każda plansza obfituje w drzewa, palmy lub inne rośliny, z których nasz bohater buduje wieżyczki mordujące kolejne fale pająków, krabów, golemów, pszczół.
Nie jestem fanem tower defence'ców ale gra urzekła mnie piękną, ciepłą oprawą graficzną, nieskomplikowaną rozgrywką ( przechodzę obecnie drugą z trzech wysp i liczba zarówno rodzajów wież jak i przeciwników jest niewielka ale zadowalająca) i dobrą jakością pochłaniania czasu.

Nie jestem hardkorowym graczem, więc wybrałem najłatwiejszy tryb gry- casual. Trzeba przyznać, że gra ma naprawdę solidny poziom trudności, a przechodzenie poziomów na 100% jest niezbędne do odblokowywania nowych ścieżek (nowych map), wysepek, wyzwań.
Internauci bardzo chwalą tryb multiplayer, w którym dwóch przyjaciół może wspólnie odpierać ataki stworów, łączyć siły w celu ulepszania wzmocnień (nie miałem okazji przetestować). Ciekawostką jest system znaków graficznych, które w dymkach wysyłają sobie avatary graczy w celu komunikacji. Zdecydowany hit wśród ostatniego wysypu dobrych pozycji na przenośną konsole.

wtorek, 22 grudnia 2009

Post 131- Produkt


Co mogę napisać co nie zostało napisane? Dekadę temu urodziło się dziecko Michała 'Śledzia' Śledzińskiego , kultowy magazyn komiksowy. Jako rozpoczynający karierę szkolną chłopiec otrzymałem w łapy Produkt. Do dziś pamiętam jak w dziewczym egzemplarzu Smutny dostał opierdziel za kupowanie kapusty, jakiemuś gościowi wyrósł delfin w głowie a Niedźwiedź spalił trupa. Po za tym były cycki bo ktoś zamówił dziwki na jakiejś imprezie.
Tak. Dobrze to zapamiętałem jako 6 latek.
Produkt jest kultowy. Większość komiksiarzy chórem przyzna, że gdyby nie magazyn prawdopodobnie nie zainteresowaliby się tym medium.
Choć czasy Produktu pamiętam przez mgłę, bo dopiero co nauczyłem się czytać przed otrzymaniem pierwszego numeru, to nadrobiłem zaległości pięć lat temu. Na stronie Osiedla Swoboda (gdzie zresztą poznałem współautora bloga, 'psychofana' Grzybiarza, tak tak, w księdze gości :)) zamówiłem sobie dwa 'pięciopaki', a resztę pożyczyłem od znajomej nauczycielki (jej syn, obecnie student plastyki, kolekcjonował magazyn). Z przyjemnością w święta znajdę czas na odkurzenie tych numerów i powspominanie.
Wątpie, żebym zainteresował się komiksem gdyby nie Produkt. I za to jestem wdzięczny Śledziowi i całemu ProduktCrew.
I mocno wspieram inicjatywę Motywu. Bo dziesięciolecie Produktu to wydarzenie warte uwagi każdego fana komiksu w Polsce.

sobota, 5 grudnia 2009

Post 128- Szczecinska niespodzianka

Kilka dni temu znajoma, która wiedziała, że interesuje się komiksami obwieściła mi, że przeczytała "Fun Home". O fajnie, że ludzie sięgają po takie tytuły sami z siebie. Zwłaszcza, że znajoma dotychczas raczyła się tylko kilkoma mangami z półek innych znajomych. Po obwieszczeniu wyciągnęła z torby komiks w folii z pieczątką biblioteki.
0.0'
?
A tak, na placu Lotników, w centrum, koło pomnika Coelloniego jest biblioteka, która od niedawna zaopatrzyła się w takąąąą kolekcję komiksów. Wczoraj bez zmrużenia oka wyciągnąłem sobie Blacksady, Kroniki Birmańskie, Halloween, Achtung Zelig. Słabo?
Obok jeszcze dwie półki pełne komiksów Timofa, Kultury i kolekcje Egmontu, które dotąd czytałem selektywnie bo po prostu mnie nie stać, a teraz postanowiłem, że będę wciągać je jak strumień.

Dlatego polecam z całego serca wszystkich czytających to fanom komiksów w Szczecinie.
Plac Lotników 7, Miejska Biblioteka Publiczna Filia nr 28
Pozdrawiam

sobota, 31 października 2009

Post 125- Ligatura

http://www.centrala.org.pl/index.php?go=link&for=aktualnosci-Ligatura_a

4-7 lutego, czyli idealnie w ferie (przynajmniej tu zachodniopomorskim). Poznań dość blisko więc będę. Wreszcie coś w zachodniej części Kraju

niedziela, 11 października 2009

Post 119- Pitu pitu

Wszystko co można powiedzieć o MFK zostało napisane, narysowane, sfotografowane.
Od siebie tylko powiem, że był to mój pierwszy duży konwent komiksowy i nie sądziłem, że festiwal, który interesuje tak małą grupę osób w naszym kraju, może mieć taką klasę. Pozdrawiam i dziękuję wszystkim osobom, z którymi miałem przyjemność pogadać/rysować/otrzymać autograf/zjeść/ponapierdzielać się dmuchanym mieczem świetlnym!
Moja aktywność na blogu spadnie, ponieważ rysuję:

środa, 30 września 2009

Post 118- MFK

No więc na festiwalu pojawię się ja i Grim.
Z tego powodu też odwołuje następne gramofony.
Ale będzie komiksów do recenzowania ;]

sobota, 19 września 2009

Post 115- Niedzielnie pogaduchy przy gramofonie- Classified




I like to believe there's more to me than MCing
But I write to the beat and that's what I end up being
This ain't a song with a meaningful message
It's me introducin myself to you through my record
I'm that tall, skinny white guy, rollin up the reefer
See ya, Classified, very nice to meet ya

- Up All Night


Artystą na dziś jest Classified. Kanadyjskiego producenta i MC usłyszałem pierwszy raz cztery lata temu, gdy muzyk z Halifax'u wydał album "Boy Cott In Industry". Jakie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że Class' wcale nie jest "rookie" i działa na kanadyjskiej scenie od '95. Muzycznie: świetnie sample, partie instrumentalne. Od fortepianów przez gitary po skrzypce. Wszystko wspaniale brzmiące.
Jako MC Kanadyjczyk również jest świetny. Krytyka na branże muzyczną, świetne kawałki tematyczne (5th element- hołd dla rapu, Maritimes- kawałek o melanżach czy choćby Sibling Rivalry nagrany z bratem artysty, w którym wrzucają sobie jak najlepsze rodzeństwo!). Zresztą sam Mic Boyd, brat artysty okazuje się mieć spory talent i rok temu, albumem "Lost In The Woods" udowodnił, że niewiele ustępuje rodzeństwu.

Rok po wydaniu "Boy Cott..." przyszedł czas na "Hitch Hikin' Music". Już pierwszy track "Find Out" wgniata w fotel. Człowiek-orkiestra z Kanady stał się jeszcze bardziej melodyjny i wszechstronny. Samodzielnie produkuje hybrydy sampli,żywych instrumentów i wokali, a taka mieszanka nie może nie wpaść w ucho. Cudowna instrukcja robienia beatów "Beatin In" hipnotyzuje słuchacza, podobnie jak kolaboracja z Chad'em Hatcher'em, którza zaowocowała trzecim singlem "All about U".
Na tym albumie Classified zaczyna bawić się formą płyty. Pojawiają się rewelacyjne skity, w których zabawny mężczyzna prowadzi aukcje, na których ludzie licytują bity wyprodukowane przez Classified'a, który zresztą coraz częściej zaczyna być popularny jako beatmaker.
Następny album- "While You Were Sleeping" to typowy The Best Of. Warto się zaopatrzyć choćby ze względu na starsze kawałki.
Tegoroczna płyta, Self Explanatory jest wyjątkowa. Po pierwsze goście- Royce 9'5 (który już pojawił się na "Boy Cott"), B.O.B (tegoroczny świeżak na Kempie) czy Moka Only. Po drugie- Classified zdecydował się na eksperyment. Oprócz zwykłych kawałków pojawiają się tzw. "Choose Your Own Adventure #". Kanadyjczyk zaprasza do wspólnej zabawy. Pierwszy utwór z cyklu wprowadza nas do historii, której o której rozwoju możemy decydować przechodząc do wyznaczonych kawałków. Coś jak tekstowe RPG. Możecie zdecydować czy artysta będzie nawijał o obiedzie ze swoją dziewczyną, premierą jego beatu w klubie, czy nawet... napadzie.
Classified wciąż się rozwija, zarówno muzycznie jak i tekstowo. Najmocniejsze momenty na "Self.." to "Oh..Canada", "Up All Night", "Anybody Listening". W sumie nie ma co wymieniać, bo Classified z każdym rokiem wydaje coraz lepszy krążek.
Dlatego też wyczekuje na następny album, który, znając pracowitość Kanadyjczyka, ukaże się wkrótce.
A "Self Explanatory" ląduje w top10 tegorocznych płyt.

środa, 16 września 2009

niedziela, 6 września 2009

Post 109- Fence for Vendetta




Tak to się robi.
Graficzka wykonana przez koleżankę z grupy.
Od piątku mogę dumnie ją nosić, a uśmiech nie schodzi mi z twarzy (dosłownie i w przenośni)