“Ancymonstra. Co z tą mumią?” - scenarzystka Ewa Betlewska i rysownik Łukasz Mazur zabierają nas do barwnego świata potworów, który trochę stoi na głowie. Bo rzecz zaczyna się w starym zamczysku, którego opustoszałe korytarze są udekorowane pajęczynami, podłoga wydaje złowieszcze skrzypienia, a tajemnice zdają się skrywać za każdym rogiem. Jednak tym, co odbija się echem od ścian, nie jest demoniczne zawodzenie czy piekielne jęki, których można byłoby się spodziewać, a… beztroski śmiech kilku dzieciaków.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiks dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
piątek, 17 lipca 2026
środa, 2 lipca 2025
Lucky Luke. Kowboj w bawełnie - recenzja
Stęskniłem się za Lucky Lukiem, bo wydawnictwo Egmont od kilku lat wydawało przede wszystkim wznowienia albumów, które już znałem, mając stare wydania. Tym bardziej cieszy więc, że najnowsza część przygód kowboja szybszego niż jego własny cień przypomina, za co pokochaliśmy serię Morrisa i Goscinnego. Choć legendarni autorzy nie stoją za "Kowbojem w bawełnie", to dostajemy jeden z najlepszych albumów w serii.
niedziela, 6 kwietnia 2025
Włoski Skarbiec. Najlepsze komiksy: Giorgio Cavazzano. Tom 5 - recenzja
W ramach wstępu — zapewnienie, że zaskoczeń nie ma. Jeśli przypadły Wam do gustu poprzednie tomy "Włoskiego Skarbca", to i ten dostarczy wielu wspaniałych wrażeń. Cavazzano trzyma poziom, znów dostarczając zabawne i różnorodne opowieści z Kaczogrodu i Myszogrodu.
czwartek, 6 marca 2025
Asteriks u Brytów - recenzja
“Asteriks u Brytów” to już ósmy klasyczny album ze scenariuszem Rene Goscinny’ego i rysunkami Alberta Uderzo, którego nowe wydanie oferuje wydawnictwo Egmont Polska. Tym razem dzielni Galowie wyruszają do Brytanii, by pomóc dalekim kuzynom odeprzeć zakusy Cezara. Jak odnajdą się w kraju, gdzie pije się gorącą wodę z mlekiem i jeździ po niewłaściwej stronie drogi?
czwartek, 26 września 2024
Włoski Skarbiec. Najlepsze komiksy: Giorgio Cavazzano. Tom 4 - recenzja
Czwarty tom serii “Włoski skarbiec” zbiera komiksy Giorgio Cavazzano z przełomu wieków. To cztery historie stworzone od 1995 do 2005 roku oraz dwie jednoplanszówki. Otrzymujemy więc komiksy w pełni ukształtowanego twórcy ze złotego okresu jego disneyowskiej twórczości. Ma to oczywiście wiele zalet - wśród których trzeba wymienić poziom prezentowanych hisotryjek - ale też i wady - jak choćby fakt, że to na tyle popularne komiksy, że wszystkie poza jednym już ukazały się kiedyś po polsku.
piątek, 29 marca 2024
Włoski Skarbiec. Najlepsze komiksy: Giorgio Cavazzano. Tom 3 - recenzja
Na księgarskie półki (a także w moje ręce, inaczej nie pisałbym tych słów) trafił trzeci tom kolekcji “Włoski skarbiec”, zbierającej najlepsze komiksy Giorgio Cavazzano. Już okładka krzyczy, że w środku znajdziemy “legendarne historie, ciekawostki i szkicownik wybitnego rysownika”. Na nieco ponad dwustu stronach znalazło się pięć historyjek różnej długości, pierwotnie publikowanych w latach 1992-1994. Czy warto się z nimi zapoznać?
poniedziałek, 6 listopada 2023
Włoski Skarbiec. Najlepsze komiksy: Giorgio Cavazzano - recenzja
„Włoski skarbiec” to nowa seria Egmontu, przybliżająca czytelnikom kolejnych twórców, którzy na przestrzeni lat dołożyli kilka cegiełek do świata wujka Sknerusa. Tym razem padło na początki Giorgia Cavazzano. W pierwszym tomie otrzymujemy pięć historii zrealizowanych miedzy 1972 a 1982 rokiem.
czwartek, 15 czerwca 2023
Lucky Luke. Eliksir doktora Doxeya - recenzja
"Lucky Luke: Eliksir doktora Doxeya" to przedostatni tom serii zrealizowany samodzielnie przez Morrisa. Już niedługo do rysownika dołączy legendarny Rene Gościnny i wniesie do przygód samotnego kowboja nową jakość. Ale nie wyprzedzamy faktów. Jak wypada kolejny tom Morrisa?
środa, 8 lutego 2023
Lucky Luke, tom 6. Wyjęci spod prawa - recenzja
Czas na pierwsze spotkanie Lucky Luke’a z gangiem braci Daltonów! W “Wyjętych spod prawa” na drodze dzielnego szeryfa stają czterej bracia, postrach Zachodu. W komiksie napisanym i narysowanym przez Morrisa (jeszcze przed dołączeniem do twórczego teamu Rene Goscinny’ego) mamy okazję poznać braci Daltonów - ale innych niż ci, których znamy z późniejszej serii.
czwartek, 18 listopada 2021
Przygody wielkiego wezyra Iznoguda, tom 4 - recenzja
Poprzednie tomy o przygodach podłego wezyra Iznoguda (po naszemu Nicponim) składały się z czterech albumów, zbierających po kilka historii autorstwa Rene Goscinnego i Tabary'ego. Najnowsza publikacja z tej serii przynosi pewne odstępstwo. Zamiast kilkunastu krótkich opowiastek dostajemy pięć historyjek i trzy dłuższe narracje (a właściwie dwie dłuższe i jedną złożoną z kilkudziesięciu jednostronicówek, ale o tym niżej).
poniedziałek, 17 maja 2021
Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom 3 - recenzja
Zły wezyr Iznogud (w niektórych kręgach znany jako Nicponim) wciąż chce zostać kalifem w miejsce kalifa. Wystarczy zapoznać się z trzema historyjkami z niesympatycznym gburem w roli głównej, by zdać sobie sprawę, że w finale jego plany zawsze wezmą w łeb. W tomie przygód jest kilkanaście, jak zatem uczynić je interesującymi dla czytelnika, gdy finał jest powszechnie znany?
piątek, 4 grudnia 2015
Malutki Lisek i Wielki Dzik
Autorski
komiks Bereniki Kołomyckiej można z czystym sumieniem polecić
najmłodszym czytelnikom (nawet tym bez umiejętności samodzielnego
składania literek, którym teksty w dymkach czyta jeszcze rodzic).
Pierwszy tom Malutkiego Liska i Wielkiego Dzika składa się z kilku
krótszych historyjek, które są ze sobą luźno powiązane, tworząc jedną
całość. Historyjki są proste i mają walor edukacyjny: pokazując
nieocenioną wartość przyjaźni między dwoma zwierzętami.
poniedziałek, 23 listopada 2015
Niezła draka, Drapak!
Album
Sztybora i Tomasza Kaczkowskiego o Kornelu – zwykłym antykwariuszu,
który pod osłoną nocy broni Miasta Naszego w stroju superbohatera
Drapaka – to naszpikowana popkulturowymi odniesieniami historia, która
przedstawia nieoczekiwanie rozbudowany świat i wielowątkową intrygę.
Choć zbudowana z doskonale rozpoznawalnych motywów zaczerpniętych z
opowieści o superbohaterach, historia kreślona przez Sztybora na łamach Puść to jeszcze raz wciąga i intryguje.
wtorek, 29 września 2015
Lucky Luke - najzabawniejszy kowboj na Dzikim Zachodzie
Na
okładce seledynowego tomu Lucky Luke jest zdziwiony. Usta układa w
charakterystyczne „o”, wybałusza oczy, a kapelusz podskakuje mu na głowie.
Podczas lektury szóstego już zbiorczego tomiku przygód kowboja szybszego niż
jego własny cień czytelnik nie będzie zdziwiony. Dostanie dokładnie to, czego
oczekiwał, jeśli tylko kiedykolwiek wcześniej spotkał się z chudym kowbojem i
jego gadającym rumakiem Jolly Jumperem.
poniedziałek, 7 lipca 2014
431 - Hilda i ptasia parada
Hilda wraz z mamą przeprowadza się do miasta. Całkowicie zmienia się
więc sceneria komiksu – z malowniczych gór i pagórków przenosimy się w
urbanistyczne pejzaże. Samej Hildzie ciężko przyzwyczaić się do tej
zmiany, zwłaszcza że troskliwa mama zabrania jej całymi dniami włóczyć
się bez celu po okolicy, co Hilda ma niejako we krwi. Niebieskowłosa
dziewczynka szuka więc pomocy u szkolnych kolegów – ci jednak okazują
się zgrają dzieciaków pozbawionych wyobraźni, mieszczuchów, dla których
szczytem zabawy jest obrzucenie kamieniami niewinnego ptactwa. Tak Hilda
poznaje ptaka, który zapomniał, jak się lata, i wtedy zaczyna się
Przygoda.
środa, 29 stycznia 2014
395 - Hilda i Nocny Olbrzym
Hilda,
niebieskowłosa poszukiwaczka przygód powraca! Po odnalezieniu skalnego
trolla niesforna dziewczynka pragnie rozwiązać zagadkę nocnego olbrzyma.
To jednak nie wszystko, gdyż bohaterka będzie musiała również zmierzyć
się z eksmitującymi ją z własnego domu niewidzialnymi krasnoludkami. W
tle historia nieszczęśliwej miłości i cały inwentarz magicznych
stworzeń, ze znanym z pierwszej części Drewniakiem na czele.
Po raz drugi Luke Pearson serwuje nam historię napisaną wedle
klasycznych schematów opowieści dla dzieci. Bohaterka znów wzbudza naszą
sympatię, wraz z nią poznajemy kolejnych niezwykłych mieszkańców
doliny. Historia toczy się niejako dwutorowo - z jednej strony mamy do
czynienia z Hildą, która chce poznać tytułowego olbrzyma, z drugiej -
dziewczynka stara się zrobić wszystko, bo zjednać sobie sympatię
krasnoludków (oba wątki ładnie się przeplatają, pokazując różne sposoby patrzenia na świat). W przeciwnym wypadku, małe rozrabiaki wciąż będą nękać ją i
jej mamę, a mama - jak zapowiada na początku - zdecyduje się na
przeprowadzkę do miasta. Zakończenie całej historii okaże się
zaskakująco przewrotne.
Choć historia miejscami jest nieco przegadana (głównie za sprawą pertraktacji z krasnoludkami), to rysunkom Pearsona absolutnie nic nie można zarzucić. Mimika postaci po raz kolejny wywołuje na twarzy uśmiech, podobnie zresztą jak anatomiczne ekstrawagancje - projekty postaci (zwłaszcza tych magicznych) i niektóre wprowadzone w życie pomysły są wprost cudowne. Skojarzenia z kreską Tove Jansson jak najbardziej na miejscu. Nieregularne ułożenie kadrów zapewnia odpowiednią dynamikę, zwłaszcza w początkowej sekwencji "starcia" Hildy z krasnoludkami. Stonowana paleta barw dopełnia wielce udanego obrazu.
Choć Hilda i nocny olbrzym nie podobał mi się tak jak Hilda i troll, to dobrze się bawiłem podczas lektury. Pearson w ciekawy sposób rozwija świat, dodaje do niego kolejne elementy zaczerpnięte ze skandynawskiego folkloru, które składają się na magiczną całość. Kolejny raz Centralka (imprint Centrali zajmujący się komiksem dla młodszych czytelników) oddaje w ręce czytelnika album przepięknie wydany (choć dziwi nieco większy format niż w przypadku pierwszej części). Każdemu, komu podobała się przygoda z trollem, i ten tom powinien przypaść do gustu, zaś ci, którym jedynka nie przypadła do gustu raczej nie znajdą w Nocnym Olbrzymie niczego, co przekona ich do cyklu Pearsona. Osobiście czekam na trzeci (i jak na razie ostatni*) tom z przygodami Hildy, bo jestem ciekaw, jak autor wybrnie z zakończenia, którym nas uraczył w przypadku opisywanego komiksu i co przytrafi się małej Hildzie. Również komiks Luke'a Pearsona dla dorosłego czytelnika pod tytułem Everything we miss wydaje się interesujący - Centralo do dzieła!
Choć historia miejscami jest nieco przegadana (głównie za sprawą pertraktacji z krasnoludkami), to rysunkom Pearsona absolutnie nic nie można zarzucić. Mimika postaci po raz kolejny wywołuje na twarzy uśmiech, podobnie zresztą jak anatomiczne ekstrawagancje - projekty postaci (zwłaszcza tych magicznych) i niektóre wprowadzone w życie pomysły są wprost cudowne. Skojarzenia z kreską Tove Jansson jak najbardziej na miejscu. Nieregularne ułożenie kadrów zapewnia odpowiednią dynamikę, zwłaszcza w początkowej sekwencji "starcia" Hildy z krasnoludkami. Stonowana paleta barw dopełnia wielce udanego obrazu.
Choć Hilda i nocny olbrzym nie podobał mi się tak jak Hilda i troll, to dobrze się bawiłem podczas lektury. Pearson w ciekawy sposób rozwija świat, dodaje do niego kolejne elementy zaczerpnięte ze skandynawskiego folkloru, które składają się na magiczną całość. Kolejny raz Centralka (imprint Centrali zajmujący się komiksem dla młodszych czytelników) oddaje w ręce czytelnika album przepięknie wydany (choć dziwi nieco większy format niż w przypadku pierwszej części). Każdemu, komu podobała się przygoda z trollem, i ten tom powinien przypaść do gustu, zaś ci, którym jedynka nie przypadła do gustu raczej nie znajdą w Nocnym Olbrzymie niczego, co przekona ich do cyklu Pearsona. Osobiście czekam na trzeci (i jak na razie ostatni*) tom z przygodami Hildy, bo jestem ciekaw, jak autor wybrnie z zakończenia, którym nas uraczył w przypadku opisywanego komiksu i co przytrafi się małej Hildzie. Również komiks Luke'a Pearsona dla dorosłego czytelnika pod tytułem Everything we miss wydaje się interesujący - Centralo do dzieła!
Ocena: 7/10
Recenzja została napisana dla serwisu AlejaKomiksu.com i tam pierwotnie opublikowana.
*EDIT: Pomiędzy publikacją tekstu na Alei, a opublikowaniem go tutaj, zapowiedziano czwarty tom serii zatytułowany Hilda and the Black Hound. Natomiast Centarala pokazała polską okładkę tomu trzeciego (premiera już za miesiąc):
poniedziałek, 18 listopada 2013
379 - Hilda i troll
Hilda
i troll to najnowszy komiks dla młodszych czytelników wydany przez
Centralę. Tytułowa bohaterka to niebieskowłosa dziewczynka, nieco
strachliwa poszukiwaczka przygód. Towarzyszy jej osobliwe stworzenie,
którego rasę nie do końca da się zdefiniować, z wyglądu najbliżej mu do
połączenia lisa i renifera o niebieskim umaszczeniu, z zachowania zaś
przypomina psa. Wraz ze swoim najlepszym przyjacielem (nawet jeśli
zmokniętym) Hilda przeżyje niezapomniane przygody, których centralnym
punktem będzie poszukiwanie skalistego trolla.
Luke Pearson tworzy swój komiks wedle najlepszych schematów klasycznych opowieści dla dzieci. Kreuje sympatyczną główną bohaterkę, z jednej strony przeżywającą niesamowite przygody, które fascynują czytelnika, z drugiej nieco strachliwą i uczącą się na popełnianych błędach, dzięki czemu jest zaskakująco bliska docelowej grupie odbiorców swoich przygód. U jej boku pojawia się stworzenie, które w razie potrzeby może jej pomóc. Dorośli pojawiają się w tle, a świat tętni życiem, wypełniony przez magiczne stworzenia: zgubione olbrzymy, wodne duchy, drewniaki, które wygrzewają się przed cudzymi kominkami. Mieszanina magii i absurdu jest tu na porządku dziennym. Dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, jeśli napiszę, że większość niebezpieczeństw pojawia się tu przez zwykłe nieporozumienie i kończy się szczęśliwie.
Mówiąc szczerze, to rysunki, ujrzane na przykładowych planszach, skłoniły mnie do sięgnięcia po album. Pearson operuje prostym i przejrzystym, ale jednocześnie bardzo przyjemnym dla oka stylem. Jego nieproporcjonalnie rysowane postacie (ogromne głowy i oczy, patyczkowate nogi) mają w sobie sporo uroku. Mimika postaci niejednokrotnie wywołuje na twarzy szeroki uśmiech. Sam artysta za pomocą kilku prostych ruchów ołówka potrafi świetnie oddać zmieniające się emocje na twarzach bohaterów, a w razie potrzeby jego kreska staje się dynamiczna (co również sygnalizuje przy pomocy kadrowania). Paleta barw jest stonowana, oparta głównie na odcieniach brązu i zieleni, na których tle włosy głównej bohaterki żywo się wyróżniają.
Hilda i troll to świetny tytuł, ośmielę się nawet sądzić, że jeden z najlepszych dla dzieci z tych, wydanych przez Centralę i Kulturę Gniewu (które tego typu komiksy wydają odpowiednio pod szyldem Centralka i Krótkie Gatki). Luke Pearson tworzy cudowną atmosferę, wyrazistą bohaterkę, z którą dziecko powinno łatwo się zidentyfikować i która powinna dziecku zaimponować. Świat jest niewątpliwie magiczny i ma do odkrycia przed czytelnikiem jeszcze wiele tajemnic i niezwykłych stworzeń, które poznamy w kolejnych tomach (druga część ma ukazać się jeszcze w tym roku). Komiks jest przepięknie wydany, a jedynym znaczącym minusem, jaki przychodzi mi do głowy jest jego długość – kończy się zdecydowanie za szybko.
Ocena: 8/10
czwartek, 10 października 2013
367 - Miś Zbyś na tropie
Prywatny
detektyw Miś Zbyś i jego asystent Borsuk Mruk na tropie kolejnej
zbrodni! Tym razem prowadzą śledztwo w sprawie przebiegłego lisiego
złodzieja! W programie spektakularna ucieczka z miejsca zbrodni, nie
mniej spektakularny pościg ziemią, wodą i powietrzem oraz szczęśliwe
rozwiązanie zagadki znikającego miodu.
Może nie brzmi to wszystko zbyt zachęcająco, ale należy pamiętać, że komiks skierowany jest do najmłodszych. Dla dorosłego czytelnika historia może wydawać się schematyczna, liniowa, postacie jednowymiarowe, a zakończenie zbyt oczywiste i cukierkowe. Gdy jednak weźmiemy pod uwagę, kto jest targetem tej opowieści, dostaniemy do rąk uroczy komiks, który z chęcią przeczytamy młodszemu rodzeństwu czy potomstwu. Jeśli tylko podejdziemy do tego komiksu z odpowiednim nastawieniem, nie będziemy oczekiwać zawiłej intrygi kryminalnej ani wiarygodnych portretów psychologicznych (większość postaci pojawia się i znika, gdy tylko pomoże dwójce głównych bohaterów), to miło spędzimy czas wraz z młodszym członkiem rodziny. Tyle, że on będzie bawił się o wiele, wiele lepiej.
Rysunkowo jest naprawdę świetnie. Powtórzę po raz kolejny: to rok Piotra Nowackiego. Popularny Jaszczu wyśmienicie sobie radzi z projektami bohaterów, a oszczędne tła tylko podkreślają jego świetną cartoonową kreskę. Trudno odmówić temu charakterystycznemu stylowi mnóstwa uroku. Większa część plansz podzielona jest na dwa, równe kadry. Czasem pojawi się jakiś mniejszy, dodający dynamizmu lub efektowny jedno- lub dwustronicowy splashpage. Warto zwrócić uwagę na te dwustronicowe rysunki, wypchane po brzegi postaciami, wśród których warto poszukać uciekającego Lisa. Życia rysunkom nadaje stonowana, acz różnorodna paleta barw zastosowana przez Norberta Rybarczyka, świetnie współgrająca z rysunkami Nowackiego, przez co w warstwie graficznej albumik prezentuje się doprawdy doskonale.
Miś Zbyś to bardzo sympatyczny komiks. Scenariusz, choć prosty, nie obraża niczyjej inteligencji, rysunki to klasa sama w sobie – zwłaszcza tak ładnie pokolorowane. Albumik świetnie prezentuje się na półce – twarda oprawa, gruby papier i cała paleta barw, obok której żadne dziecko nie powinno przejść obojętnie. Sam chętnie kartkuję komiks bez powodu, ciesząc oczy warstwą graficzną, bo Nowacki na spółkę z Rybbem odwalili kawał dobrej roboty. To komiks doskonale zrealizowany formalnie, któremu trudno cokolwiek zarzucić poza tym, że się niestety już z niego wyrosło.
Ocena: 8/10
środa, 2 października 2013
364 - Daltonowie znów rozrabiają
Piąty już, tym razem czerwony, zbiorczy tom przygód Lucky Luke'a to po raz kolejny trzy historie. W pierwszej z nich - Daltonowie wciąż uciekają - niesławni, ale słynni bracia zostają ułaskawieni na mocy dekretu o generalnej amnestii. Najpierw próbują okraść bank, który każdej nocy przenosi się w inne miejsce, a następnie zostają porwani przez Indian. To jedna z tych mniej udanych historii, gdzie najciekawszym punktem zwrotnym jest owo porwanie, a reszta stoi na standardowym dla Goscinnego i Morrisa poziomie – dobrym, jednak daleko mu do ich najlepszych dokonań.
Miasto Duchów to historia dwóch mężczyzn, którym wydarzył się " niefortunny wypadek" – Luke spotyka ich na drodze oblanych smołą i obtoczonych w pierzu. Razem z nimi trafia do miasteczka opuszczonego przez poszukiwaczy złota, a następnie do kolejnego, tętniącego życiem. Humor oparty jest na coraz dziwniejszych próbach oszustw, jakich starają się dopuścić dwaj szulerzy i prostocie, z jaką szeryf je krzyżuje. Warto zwrócić uwagę na cudowną gamę postaci drugoplanowych, od szalonego poszukiwacza po starca na wózku inwalidzkim z obłędem na punkcie jedzenia. Po raz kolejny Goscinny proponuje mnóstwo gagów, z czego jak zawsze jeden oparty jest na powtarzalności i bawi do łez.
Trzeci album - Daltonowie odkupują winy - jest opowieścią o niecodziennym programie resocjalizacji. Jeśli bracia przez miesiąc po wypuszczeniu z więzienia będą żyli uczciwie, to odzyskają wolność. Na eksperymentem czuwa Lukcy Luke, który zostaje przez to posądzony o przystanie do bandy i trafia nawet za kratki! Sytuacja szybko zostaje wyjaśniona, jednak ludzie wciąż są nieufni wobec Daltonów. Muszę przyznać, że nie przepadam za historiami z Daltonami, gdzie obok kilku perełek, większość oparta jest na podobnym schemacie: Daltonowie uciekają, robią zamieszanie, a finalnie Luke ich łapie i oddaje w szeroko rozwarte ręce więziennictwa. Tym razem jest inaczej, co samo w sobie stanowi niewątpliwy plus, w dodatku to najzabawniejsza historia w zbiorku i zdecydowanie najlepiej rozwinięta pod względem scenariusza.
Dowcip Goscinnego jest szybki i celny niczym kula wystrzelona przez Lucky Luke'a. Choć komiksy powstały w latach 60. XX wieku ciągle bawią i dostarczają mnóstwo frajdy. Zaskakująco dobrze czytało mi się dialogi, co szybko wyjaśniła stopka redakcyjna – na stanowisko tłumacza powróciła Maria Mosiewicz. Morris jak zawsze staje na wysokości zadania i swym karykaturalnym, luźnym stylem doskonale ilustruje scenariusze Gościnnego i dostarcza dobra dla oczu, jak mało kto. Co tu dużo mówić – czerwony tom to kolejny mistrzowski popis umiejętności obu artystów.
Ocena: 8/10
A tutaj o niebieskim.
sobota, 28 września 2013
362 - Przedpremierowo o Wróblewskim
Na drugi tom serii Z archiwum Jerzego Wróblewskiego składają się dwie
humorystyczne historie utrzymane w klimacie Dzikiego Zachodu. Pierwsza z
nich - Tom Texas, ukazująca się na łamach Dziennika wieczornego od 1
do 29 kwietnia 1961 r. - opowiada o młodym kowboju, który pomaga
schwytać niebezpieczną szajkę przestępców. W programie również atak
Indian i rodeo. Sam bohater jest dzielny, rycerski, zamiast piwa woli
lemoniadę, a jego najwierniejszym druhem jest koń Slim. Dzięki odwadze i
sprytowi kowboj pokonuje wszystkie przeszkody. Być może w bardziej
skomplikowanej fabule poradziłby sobie lepiej – niestety owa fabuła jest
raczej pretekstowa, dialogi naiwne (nawet jak na komiks dla młodszego
odbiorcy), a narracja – z dzisiejszego punktu widzenia – mocno
przestarzała, opisuje bowiem to, co widać na obrazkach. Mimo wszystko, Tom Texas ma dużo uroku, niczym nieme westerny z Tomem Mixem, które
cieszyły widzów w latach 20. XX wieku.
Rycerze prerii, ukazujący się w Dzienniku wieczornym od 29 kwietnia
do 13 lipca 1965 r. - druga z zaprezentowanych w albumie opowieści – to
całkiem inna para kaloszy. To bardziej bogato ilustrowane opowiadanie.
Nie ma tu dymków, wszystkie teksty zapisane są od pauz dialogowych pod
odpowiednimi kadrami. Również narracja występuje tu w ilości
zastraszającej, również pod obrazkami, które ilustrują owy tekst.
Czytania jest naprawdę dużo, a ilustracje sprawiają wrażenie dodatku.
Historia jest dużo bardziej zawiła, co wychodzi jej na dobre, a postacie
bardziej złożone i nie tak jednowymiarowe jak w Tomie Texasie. W
przeciwieństwie do pierwszej opowieści, tu humor się nie zestarzał i
ciągle bawi. Rycerze prerii bardzo miło mnie zaskoczyli, to sprawnie
napisana historia, która po prawie 50 latach od wydania jej po raz
pierwszy wciąż dostarcza dużo frajdy.
Kreska Wróblewskiego jest prosta, kanciasta i charakterystyczna. Pomiędzy dwoma prezentowanymi historiami widać różnicę – późniejsi o dwa lata Rycerze prerii są narysowani zdecydowanie lepiej. Cartoonowy styl dobrze współgra z historiami, a autor świetnie operuje czernią i bielą, zwłaszcza, gdy w swobodny sposób bawi się cieniem, a także pierwszym i drugim planem.
Drugi tom Z archiwum Jerzego Wróblewskiego to dwie historie, z czego jedna jest wyraźnie lepsza. Mimo to, obie czyta się przyjemnie, a sam albumik – bardzo ładnie wydany na kredzie w poziomym formacie – jest wspaniałą ciekawostką dla nowych czytelników, którzy zobaczą, że serie humorystyczne warte poznania to nie tylko Kajko i Kokosz czy Tytus. Starym zaś pozwoli wrócić do dzieciństwa i bawić się świetnie odrestaurowanymi graficznie kadrami autorstwa legendarnego polskiego komiksiarza. Premiera już za tydzień na 24. Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier.
Kreska Wróblewskiego jest prosta, kanciasta i charakterystyczna. Pomiędzy dwoma prezentowanymi historiami widać różnicę – późniejsi o dwa lata Rycerze prerii są narysowani zdecydowanie lepiej. Cartoonowy styl dobrze współgra z historiami, a autor świetnie operuje czernią i bielą, zwłaszcza, gdy w swobodny sposób bawi się cieniem, a także pierwszym i drugim planem.
Drugi tom Z archiwum Jerzego Wróblewskiego to dwie historie, z czego jedna jest wyraźnie lepsza. Mimo to, obie czyta się przyjemnie, a sam albumik – bardzo ładnie wydany na kredzie w poziomym formacie – jest wspaniałą ciekawostką dla nowych czytelników, którzy zobaczą, że serie humorystyczne warte poznania to nie tylko Kajko i Kokosz czy Tytus. Starym zaś pozwoli wrócić do dzieciństwa i bawić się świetnie odrestaurowanymi graficznie kadrami autorstwa legendarnego polskiego komiksiarza. Premiera już za tydzień na 24. Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier.
Ocena: 7/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















