„Miotacz śmierci”, najnowszy komiks Daniela Clowesa dostępny na polskim rynku, mimo niespecjalnie imponującej liczby stron, z pewnością budzi uznanie bogactwem treści. Na pierwszy rzut oka to kolejna zgrywa z komiksów superhero, których popularność nie słabnie od kilku dekad. Wystarczy spojrzeć na okładkę i tytuł, by móc przypuszczać, że wiadomo, czego się spodziewać. Jest w tym domyśle tyle samo prawdy, co błędu. Ale po kolei.
