Polski slasher Bartosza M. Kowalskiego W Lesie Dziś Nie Zaśnie Nikt sprawnie realizuje założenia konwencji. Po kolei odhacza obowiązkowe punkty programu, nie wstydzi się swojego rodowodu, nie próbuje wymyślać koła na nowo. Został zrealizowany z polotem (pomysłowe sceny morderstw, choć podpatrzone u klasyków), wykorzystując eleganckie efekty praktyczne i ze sporą dozą samoświadomości. Nie spodziewajcie się jednak dekonstrukcji gatunku ani autoironicznej zabawy na metapoziomie w stylu "Krzyku" czy "Nowego koszmaru" - "W lesie dziś nie zaśnie nikt" mruga czasem do widza, ale jednocześnie pozostaje klasycznym przykładem slashera.
