Ostatni album o przygodach gromowładnego syna Odyna jest zarazem zwieńczeniem runu Donny'ego Catesa oraz jego kontynuacją autorstwa Torunn Grønbekk. Wielokrotnie powtarzałem, że bardzo lubię podejście pierwszego z wymienionych do świata Marvela. Zawsze wydawał mi się on fanem, który bierze z uniwersum jak najwięcej, by z jednej strony dać nam historię zakorzenioną w mitologii danej postaci, a z drugiej doprawić ją gościnnymi występami. Tak było z jego "Thanosem", "Strażnikami Galaktyki" i "Venomem". W wypadku ostatniego tomu "Thora" mam pewien problem. Wydaje mi się, że Catesowi po raz pierwszy zaczęła się rozłazić wielowątkowa konstrukcja. Z kolei jego następczyni starała się zaproponować swoją wersję tej narracji — i nie do końca jej to wyszło.
