Były w sumie trzy powody, przez które sięgnąłem po Diamentową gorączkę. Tytuł trafił na listę filmów do obejrzenia, gdy przygotowywałem się do napisania dłuższego, przekrojowego tekstu o heist movies i od dawna czekał na swoją kolej. Kilka dni temu zmarł William Goldman, więc czułem, że powinienem obejrzeć jakiś jego film – zamiast kolejny raz stawiać na Narzeczoną dla księcia, wolałem wybrać coś nowego. Robert Redford w głównej roli też nie był bez znaczenia, bo po seansie Gentlemana z rewolwerem miałem po prostu ochotę na więcej Redforda.
