> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura Gniewu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura Gniewu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2026

Mały palec pod gilotynę - rzut okiem

Powrót do dzieciństwa z przełomu lat 80. i 90. XX wieku wydaje się ostatnio coraz chętniej poruszanym tematem licznych komiksów autobiograficznych. Wątki te podjęli w ostatnim czasie m.in. Kasia Babis (“Okruchy”), Marcin Podolec (“Sezon spadających gwiazd”) czy Natalia Legutko (“To był najlepszy koniec świata”). Niedawno do tego grona dołączyła również Maria Rostocka z albumem “Mały palec pod gilotynę” wydanym pierwotnie we Francji.


poniedziałek, 20 lipca 2026

Palce z kwarcu - wrażenia

KaeReL powraca w wielkim stylu. W swoim najnowszym komiksowym albumie Karol Kalinowski zabiera nas na całkowicie szaloną przejażdżkę, która sięga samych granic wyobraźni. To jedna z tych opowieści, która łączy różne porządki, to co wysokie i to, co niskie, i tworzy odjechaną mieszankę. Przewracając kolejną stronę nigdy nie wiadomo, czego się można spodziewać. KaeReL zaskakuje absurdalnym humorem, galerią groteskowych postaci, rozbrajająco celnymi dialogami i akcją, która ani przez moment nie łapie zadyszki, mimo że fabularne twisty w pewnym momencie piętrzą się w piramidalnych proporcjach. Tylko od chęci czytelnika zależy, czy dotrzyma kroku autorowi i jego błyskotliwym pomysłom.


piątek, 17 lipca 2026

“Ancymonstra. Co z tą mumią?” - wrażenia

“Ancymonstra. Co z tą mumią?” - scenarzystka Ewa Betlewska i rysownik Łukasz Mazur zabierają nas do barwnego świata potworów, który trochę stoi na głowie. Bo rzecz zaczyna się w starym zamczysku, którego opustoszałe korytarze są udekorowane pajęczynami, podłoga wydaje złowieszcze skrzypienia, a tajemnice zdają się skrywać za każdym rogiem. Jednak tym, co odbija się echem od ścian, nie jest demoniczne zawodzenie czy piekielne jęki, których można byłoby się spodziewać, a… beztroski śmiech kilku dzieciaków.


czwartek, 31 października 2024

"Smoła" [Piotr Marzec, Kultura Gniewu] - recenzja

Strzeżcie się wszyscy, którzy wchodzicie do tego lasu nieskrępowanej wyobraźni. Tu sen i jawa idą w parze, wirując w szalonym tańcu, a fikcja jest motorem napędowym rzeczywistości, jej sercem bijącym w rozedrganym rytmie wrażeń. W “Smole” Piotra Marca, tym komiksowym garncu, w którym warzy się magiczny eliksir lynchowsko-burnsowskich fascynacji, miesza się niskie i wysokie, dobre i złe, ambitne i rozrywkowe. Tylko od czytelnika zależy, co wyciągnie z tych historii. Ci z Was, którzy oczekujecie linearnej fabuły, porzućcie wszelką nadzieję - spodziewajcie się niespodziewanego i przygotujcie się na opowieść o szkatułkowej strukturze, która potrafi nieźle zryć beret.


poniedziałek, 1 lipca 2024

Przesilenie [Joanna Sępek, Kultura Gniewu] - wrażenia

"Przesilenie" to historia fantasy z antropomorficznymi zwierzakami, które idą ubić smoka w magicznym świecie. Wcześniej, niczym w standardowym RPG-u, muszą zebrać drużynę i wykonać szereg misji pobocznych, by zdobyć doświadczenie. Czy Joanna Sępek serwuje nam odgrzewanego kotleta i nie sili się na oryginalność?


piątek, 28 czerwca 2024

Furia [Kultura Gniewu] - recenzja komiksu

Legendy arturiańskie, które stanowią punkt wyjścia dla “Furii” (scen. Geoffroy Monde, rys. Mathieu Burniat), od lat inspirują kolejnych twórców. Niekiedy służą do stworzenia monumentalnego cyklu fantasy (“Mgły Avalonu” Marion Bradley), innym razem są podstawą opowieści dla najmłodszych (seria książek “Był sobie raz na zawsze król” T.H. White’a, disneyowska animacja “Miecz w kamieniu”), nie brakuje również postmodernistycznej zabawy w łączenie legend ze współczesnym kinem gatunkowym (film “Król Artur: Legenda Miecza” Guya Ritchie’ego). “Furii” najbliżej do tej ostatniej kategorii - rewizjonistycznej opowieści na nowe czasy.


wtorek, 10 października 2023

Ostateczna przygoda Czopka Piotrka - recenzja

Wracając wczoraj pociągiem z MFK do domu, wchłonąłem kilka komiksów, które udało się kupić w Łodzi. Na pierwszy ogień poszła “Ostateczna przygoda Czopka Piotrka”, która uświadomiła mi, jak bardzo tęskniłem za komiksami Marka Lachowicza, choć nie zdawałem sobie z tego sprawy. Czy dobrze liczę, że ostatni album autora ukazał się ponad dekadę temu?


poniedziałek, 13 grudnia 2021

Jeśli zrobisz to teraz, to co będzie zaraz? - recenzja w świetle teorii narracji sieciowej

Bartosz Sztybor to być może najgorętsze polskie nazwisko w branży scenariuszowo-komiksowej. Polak pracuje obecnie przy komiksach ze świata “Wiedźmina” oraz “Cyberpunk 2077”, wciąż znajdując czas na rozwijanie autorskich projektów. Z kolei Piotr Nowacki konsekwentnie od lat buduje markę twórcy wszechstronnego, który zjadł zęby na komiksie dziecięcym (wystarczy wspomnieć serię “Miś Zbyś” tworzoną z Maćkiem Jasińskim). Na tegorocznym MFKiG premierę miał ich wspólny album “Jeśli zrobisz to teraz, to co będzie zaraz?”. Jak wypadła kolejna, po serii "W koronie" czy przygodach pewnego kapitana, współpraca obu artystów?


czwartek, 20 maja 2021

Między słowami - recenzja komiksu "Niedoskonałości" [Adrian Tomine, Kultura Gniewu]

Adrian Tomine tworzy historie obyczajowe bliskie życiu. W „Niedoskonałościach” pozwala nam śledzić parę w długoletnim związku, która stopniowo się od siebie oddala. On jest trzydziestoletnim kierownikiem kina w Berkeley i zapatrzonym w siebie, przemądrzałym dupkiem, który ciągle narzeka. Ona chce wyjechać do Nowego Jorku na staż, który może być trampoliną do spełnienia marzeń. Ona zarzuca mu, że ogląda się za białymi dziewczynami i nie ma życiowych ambicji. On twierdzi, że jej odbija. I tak to się toczy – aż w końcu ona wyjeżdża, a on próbuje zabić wszechogarniającą nudę codzienności, wdając się w przelotne romanse.


piątek, 2 kwietnia 2021

Miotacz śmierci [Daniel Clowes, Kultura Gniewu] - recenzja

„Miotacz śmierci”, najnowszy komiks Daniela Clowesa dostępny na polskim rynku, mimo niespecjalnie imponującej liczby stron, z pewnością budzi uznanie bogactwem treści. Na pierwszy rzut oka to kolejna zgrywa z komiksów superhero, których popularność nie słabnie od kilku dekad. Wystarczy spojrzeć na okładkę i tytuł, by móc przypuszczać, że wiadomo, czego się spodziewać. Jest w tym domyśle tyle samo prawdy, co błędu. Ale po kolei.


niedziela, 25 października 2020

Czerwony Pingwin musi umrzeć, tom 2 - recenzja

Przed lekturą drugiego tomu serii „Czerwony Pingwin musi umrzeć” sięgnąłem po tom pierwszy – nic dziwnego, że chciałem sobie przypomnieć przygody bohaterów zważywszy na fakt, że premiery obu komiksów dzieli aż siedem lat. Wiadomo, życie. Album, w którym debiutują kapitan Budo i wygłodniały Momos wciąż uwodzi szatą graficzną - dynamiczną kreską, pięknymi kolorami, oryginalnymi projektami postaci - i wieloma szalonymi pomysłami, od których czytelnik łapie zadyszkę. Mimo że tempo jest zawrotne, a żarty pojawiają się niczym wystrzeliwane z karabinu maszynowego, to po zamknięciu albumu czułem pewien niedosyt. Zrozumiałem, że pierwszy tom serii „Czerwony Pingwin musi umrzeć” to tylko wstęp do Prawdziwej Przygody. Wydłużona ekspozycja, która prezentuje świat i rozstawia pionki na planszy, a dopiero cliffhanger na koniec obiecuje należyte rozwinięcie. Cieszę się, że dziś mogłem od razu po nie sięgnąć.



poniedziałek, 28 października 2019

Osiedle Swoboda. Centrum [Michał "Śledziu" Śledziński] - recenzja

Album „Osiedle Swoboda. Centrum” to w większości premierowy materiał – trzy dłuższe opowieści i garść shortów z bohaterami znanymi z „Produktu”. Śledziu wraca po latach do znanych nam postaci i miejsc, ale również prezentuje sporo nowości. Wszystkie historie dzieją się po wydarzeniach z kolorowej serii – mamy więc okazję zobaczyć, jak potoczyły się dalsze losy Niedźwiedzia, Szopy, Kundzia, Kufaja, Sztamy i Ciachciarachciacha. Nie brakuje zaskoczeń i świeżego podejścia do tematu – Śledziu znów komentuje otaczającą nas rzeczywistość, a ta się trochę zmieniła od 2006 roku, gdy ostatni raz oglądaliśmy pełnometrażowy premierowy materiał ze Swobody. Nie lękajcie się jednak – to najlepsza rzecz w osiedlowych klimatach od czasów „Z pamiętnika Wiraża”.


poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Anastazja

Anastazja Magdaleny Lankosz i Joanny Karpowicz zabiera czytelnika do Hollywood lat 20. XX wieku. Akcja komiksu rozpoczyna się w erze kina niemego. Bohaterkami Anastazji są matka i córka, które przyjeżdżają do Los Angeles skuszone obietnicą lepszego życia i marzeniami o wspaniałej karierze aktorskiej. Szybko okazuje się, że za wielkimi kasowymi produkcjami stoją równie wielkie i mroczne tajemnice, a Fabryka Snów dla wielu może okazać się prawdziwym koszmarem.


piątek, 5 stycznia 2018

Zakładnik (Kultura Gniewu)

Wszyscy znamy złotą zasadę dobrej opowieści według Alfreda Hitchcocka – najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. U Guya Delisle'a jest inaczej. Najpierw szybka akcja: wjazd na chatę, porwanie i ucieczka za granicę. A potem mamy gościa, który przez ponad 300 stron siedzi zamknięty w pokoju. Czasem leży, czasem porywacze pozwolą mu rozprostować nogi, albo wezmą go do toalety - generalnie jednak nie ma zbyt wielu możliwości. Godziny zmieniają się w dni, tygodnie, miesiące. Porwany, przetrzymywany wbrew własnej woli, pozbawiony nadziei - oto tytułowy bohater „Zakładnika” Guya Delisle'a.



czwartek, 23 listopada 2017

Recenzja: Na szybko spisane. 2000 - 2010

Trzeci tom Na szybko spisane na szybko przeczytany – to dziwne uczucie trzymać w rękach komiks, na który czekało się prawie dziesięć lat. Gdy ukazała się pierwsza część trylogii Śledzia byłem nastolatkiem, najbliżej mi było do bohatera środkowego segmentu Na szybko spisane, zmagającego się z trudami dojrzewania. Dziś chodzę do pracy i kończę studia, trudno mi się więc całkowicie utożsamiać z wąsaczem, którego poznajemy w domknięciu trylogii, jednak tak jak w dwóch poprzednich częściach, tak i tu Śledziu opowiada w pewien sposób uniwersalną historię. Bohater ma dziecko i jest programistą, ale wcale nie znaczy to, że nie znajdziemy w nim cech, które definiują nas samych. 


poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Najlepsze komiksy 2015 roku

W natłoku zajęć, pomiędzy pisaniem kolejnych fragmentów pracy magisterskiej, a licznymi recenzjami i zamówionymi tekstami, gdzieś umykało mi sporządzenie topki najlepszych komiksów wydanych w 2015 roku. Oto jest, mocno spóźniona, pospiesznie napisana, acz gruntownie przemyślana. Zapraszam.



poniedziałek, 5 października 2015

Relacja: 26. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier - Łódź 2015

Piąte MFK za mną. Jak zawsze bawiłem się przynajmniej dobrze i w telegraficznym skrócie postaram się przybliżyć kilka spotkań, na które udało mi się dotrzeć. Serwisy komiksowe podały już pewnie inne ważne informacje - Egmont zapowiada mnóstwo nowości (Scalped!), a przygodowy Ivan Kotowicz został ogłoszony najlepszym albumem roku. Formalności spełnione, przejdźmy do spotkań z zaproszonymi gośćmi.


poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Krótko o Vreckless Vrestlers, Hitch-hiker, Pustce




Relację z 16. Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu napiszę jeszcze w tym tygodniu, tymczasem zapraszam do bardzo krótkich wpisów o dwóch filmach noir i jednym komiksie.



Spośród ok. 350 filmów jakie powstały w złotych czasach klasycznego noir (od Sokoła Maltańskiego po Dotyk zła) tylko jeden z nich wyreżyserowała kobieta. Ida Lupino, znana z High Sierra, gdzie wystąpiła u boku samego Bogarta, nakręciła noir nietypowe, zrealizowane poza wielkim studiem z minimalnym budżetem. Hitch-Hiker z 1953 roku opowiada o mordercy-autostopowiczu, zaś akcja filmu w większości osadzona jest w aucie sunącym wolno przez rozgrzane od słońca meksykańskie bezdroża. Tragedia rozpisana na trzech aktorów jest kameralna, zaś atmosfera duszna i klaustrofobiczna. Polecam, 70 minut szybko mija, a miło czasem odpocząć od wielkich metropolii skąpanych w deszczu oraz detektywów w prochowcach i kapeluszach. W 1986 roku zrealizowano równie udany remake z Rutgerem Hauerem w roli głównej.

środa, 12 lutego 2014

398 - Najlepsze komiksy 2013 roku

Wiem, że dycha mocno spóźniona (podobnie, jak rok i dwa lata temu), ale musiałem doczytać kilka pozycji, zaś potem czekałem, aż zestawienie ukaże się na Alei, gdzie dorzuciłem trzy grosze. Potem były inne teksty, wymagające bieżącego opublikowania, potem sesja (która wciąż się ciągnie), ale w końcu jest. Zeszły rok był dla mnie bardzo dobry, zarówno pod względem osobistym, filmowym, jak i komiksowym, choć jak zawsze nie przeczytałem wszystkiego i kilka pozycji leży jeszcze na półce i czeka. Część na mojej, część na sklepowej.

Moja dycha - lecimy z tematem:


10. Czerwony Pingwin musi umrzeć


Przez wielu niedoceniony, dla mnie absolutnie ociekający zajebistością. Fabularna jazda bez trzymanki i najlepszy graficznie komiks ubiegłego roku. Sporo akcji, humoru i różnych dziwnych odpałów w stylu tych, jakie Grzybiarze lubią najbardziej. Śledziu potrzebował takiego oddechu, od "Osiedla", od lekkich, ale wciąż jednak poważnych na swój sposób projektów. Widać, jak dobrze się tutaj bawił, gdy mógł popuścić (za przeproszeniem) wodze wyobraźni i zachłysnąć się zajawką. A ja bawiłem się równie dobrze, bo łapię klimat, czuję zajawkę i bardzo szanuję.

9. Wojna Domowa


„Wojna Domowa” to komiks niezwykle ważny dla uniwersum Marvela. Przełomowy, medialny, mający na koncie ogromny sukces finansowy i wyznaczający nową drogę dla przyszłych komiksów tego wydawnictwa. Nie jest to event w stylu tych, które nie mają żadnego znaczenia - „Wojna Domowa” odcisnęła ogromne piętno na praktycznie wszystkich superbohaterach, a często kontrowersyjne reperkusje na długi czas zmieniły niektóre serie Domu Pomysłów. Dodatkowo jest to po prostu świetnie napisany i zilustrowany tytuł, który do dziś pozostaje świeży, mimo kilku lat, które minęły od jego premiery i wielu innych komiksowych wydarzeń o podobnej skali. „Wojna Domowa” to nie tylko świetny komiks superbohaterski, ale bardzo dobry komiks w ogóle. Rozrywka na najwyższym poziomie. Przeczytaj recenzję!

8. Batman: Długie Halloween


Jedna z moich ulubionych opowieści o Mrocznym Rycerzu, jeden z pierwszych komiksów, jakie kupiłem i przeczytałem po angielsku, jeszcze w czasach, gdy taki album dało się bez promocji wyrwać za pięć dyszek. I jeden z dwóch komiksów w tym zestawieniu, których ponoć nie dało się wydać. Świetna, kryminalna historia. Napisana, kiedy Jeph Loeb jeszcze umiał tworzyć wciągające opowieści, może i przeładowane postaciami, ale potrafiące czytelnika pozytywnie zaskoczyć (co w "Hushu" już mu nie wyszło, nie wspominając nawet o "B/S: Public Enemies"). Klimatyczne i nawiązujące do estetyki noir rysunki Tima Sale'a doskonale uzupełniają kryminalny scenariusz.

7. Fugazi Music Club


Choć Marcin Podolec na spotkaniu podczas ostatniego MFK zapowiadał rychły koniec komiksowej kariery, najnowsze wieści z komiksowa zdają się temu przeczyć. Kolejny album Kolec stworzy z Danielem Chmielewskim i zapowiada się ów bardziej niż zachęcająco (BREAKING NEWS: premiera podczas MFK 2014 ;)). Cieszę się, że Daniel da Marcinowi scenariusz, bo o ile Kolec doskonale rozwija się pod względem graficznym, co potwierdza niezwykle lekkie "Fugazi", tak wolę, gdy pracuje przy cudzych scenariuszach, choć do jego ostatniego komiksu nie mogę się zbytnio przyczepić.

6. 566 kadrów


Krótko: piękna i bardzo ciepła saga rodzinna, okraszona cudowną pierwszoosobową narracją. Pierwotnie publikowana w necie przez 566 dni, każdego dnia pojawiał się więc kadr. Eksperymentalna i ryzykowna forma pracy, ponoć scenariusz powstawał na bieżąco a Wojda nie rysował wcześniej własnych komiksów. Tym lepiej, że wyszło doskonale. Dla nieprzekonanych, polecam kliknąć i zacząć czytać, a jak się spodoba, to może warto kupić, bo WAB wydało Wojdę bardzo przyzwoicie.

5. Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne Akta


W żadnym zestawieniu Alana Moore'a zabraknąć nie może, nawet jeśli to zestawienie 10 najlepszych kebabów w mieście. Tym bardziej nie może brakować maga, szaleńca i geniusza w zestawieniu najlepszych komiksów 2013 roku, ponadto ta "Liga" to drugi z tych komiksów, których przez wiele lat się wydać nie dało, a tu proszę - niespodzianka! Może i "Czarne akta" nie są tak dobre, jak pierwsze dwa tomy oryginalnej "Ligi", ale historia schodzi tu nieco na drugi plan, bo ważne są tu wszelakie dodatki. Nie wiem, jak wypada pod względem edytorskim edycja rodzima, ale oryginał jest mistrzowski. Jak zwykle u Moore'a pełno tu smaczków, a od intertekstualnych nawiązań komiks wręcz pęka (większości pewnie i tak nie wyłapałem). To miejscami trudna i wymagająca lektura (zwłaszcza stylizowane dodatki stanowią wyzwanie), potwierdzająca geniusz Brytyjczyka. Wnętrze tytułowych akt są właśnie najciekawsze - notatki na temat poprzednich Lig, zapisy spotkań, niedokończona sztuka Szekspira, fragmenty pamiętników Miny i wiele wiele więcej. Na koniec zostaje zabawa z 3D.

4. Strefa bezpieczeństwa Gorazde


Podobnie jak "Fotograf", którego SPOILER znajdziecie w tym zestawieniu kilka oczek niżej KONIEC SPOILERA najcenniejsza w "Strefie..." jest dla mnie wartość poznawcza. Nigdy specjalnie nie interesowałem się historią bośniackich konfliktów i komiks Joe Sacco znacząco pogłębił moją wiedzę na ten temat. To prosty pod względem wyrazu i mocny reportaż, wątpię by kogokolwiek po lekturze pozostawił obojętnym. Mną wstrząsnął (fragment o butach zaserwował mi liczenie na macie), nie dałem rady łyknąć całości na raz.

3. Na własny koszt


Drugi z najważniejszych "debiutów" na komiksowym rynku w 2013 roku (obok "Strefy Bezpieczeństwa Goražde" Joe Sacco). Chester Brown porusza niełatwy temat w bardzo przystępny sposób. Minimalistyczna kreska dopełnia wciągającej opowieści i daje czytelnikowi do myślenia nad rzeczami pozornie oczywistymi. Dokumentalny charakter całości tylko dodaje wszystkiemu smaku.

2. Portugalia


Po baśniowych "Trzech Cieniach" przyszedł czas na równie baśniową, choć osadzoną w rzeczywistości historię o poszukiwaniu własnej tożsamości. Cudownie leniwy klimat, rodzinne anegdoty, podróż po świecie i moc wspomnień - to wszystko w mającej znamiona autobiografizmu opowieści Pedrosy sprawia potężne wrażenie. Przepiękne malarskie rysunki i oszczędna, tworząca niezwykłą atmosferę, paleta barw doskonale współgrają z tą ciepłą opowieścią.

1. Fotograf  


Najważniejsza w "Fotografie" jest jednak wartość poznawcza, którą album z sobą niesie. Czytelnik utożsamia się z tytułowym bohaterem, obchodzi go jego los, przeżywa historię tak, jakby opowiadał ją ktoś znajomy. Czytelnik wraz z głównym bohaterem jest z początku zagubiony w całkiem nowym świecie, tak dalekim od znanych nam europejskich standardów kulturowych. Wraz z poznaniem reguł w nim panujących, zaczyna fascynować się całkiem odmienną tradycją oraz podziwiać odwagę Lekarzy Bez Granic i samego fotografa. To cudowna, poruszająca historia, doskonale wydana i świetnie zrealizowana formalnie. Przeczytaj recenzję!



Nie czytałem Zaduszek, Najlepszych wrogów, Maczużnika, Noir ani Ludzi, którzy nie brudzą sobie rąk. Tesla mnie nie powalił, a komiksów dziecięcych (Miś Zbyś, Hilda itd.) nie uwzględniałem w zestawieniu. Kota Rabina znam li tylko w wersji filmowej, więc również się nie załapał.
Większość tagów z tego posta odsyła na razie tylko do niego, jak znajdę chwilę to postaram się uzupełnić wcześniejsze posty o tagi wydawnictw.

czwartek, 10 października 2013

367 - Miś Zbyś na tropie

Prywatny detektyw Miś Zbyś i jego asystent Borsuk Mruk na tropie kolejnej zbrodni! Tym razem prowadzą śledztwo w sprawie przebiegłego lisiego złodzieja! W programie spektakularna ucieczka z miejsca zbrodni, nie mniej spektakularny pościg ziemią, wodą i powietrzem oraz szczęśliwe rozwiązanie zagadki znikającego miodu.


Może nie brzmi to wszystko zbyt zachęcająco, ale należy pamiętać, że komiks skierowany jest do najmłodszych. Dla dorosłego czytelnika historia może wydawać się schematyczna, liniowa, postacie jednowymiarowe, a zakończenie zbyt oczywiste i cukierkowe. Gdy jednak weźmiemy pod uwagę, kto jest targetem tej opowieści, dostaniemy do rąk uroczy komiks, który z chęcią przeczytamy młodszemu rodzeństwu czy potomstwu. Jeśli tylko podejdziemy do tego komiksu z odpowiednim nastawieniem, nie będziemy oczekiwać zawiłej intrygi kryminalnej ani wiarygodnych portretów psychologicznych (większość postaci pojawia się i znika, gdy tylko pomoże dwójce głównych bohaterów), to miło spędzimy czas wraz z młodszym członkiem rodziny. Tyle, że on będzie bawił się o wiele, wiele lepiej.

Rysunkowo jest naprawdę świetnie. Powtórzę po raz kolejny: to rok Piotra Nowackiego. Popularny Jaszczu wyśmienicie sobie radzi z projektami bohaterów, a oszczędne tła tylko podkreślają jego świetną cartoonową kreskę. Trudno odmówić temu charakterystycznemu stylowi mnóstwa uroku. Większa część plansz podzielona jest na dwa, równe kadry. Czasem pojawi się jakiś mniejszy, dodający dynamizmu lub efektowny jedno- lub dwustronicowy splashpage. Warto zwrócić uwagę na te dwustronicowe rysunki, wypchane po brzegi postaciami, wśród których warto poszukać uciekającego Lisa. Życia rysunkom nadaje stonowana, acz różnorodna paleta barw zastosowana przez Norberta Rybarczyka, świetnie współgrająca z rysunkami Nowackiego, przez co w warstwie graficznej albumik prezentuje się doprawdy doskonale.

Miś Zbyś to bardzo sympatyczny komiks. Scenariusz, choć prosty, nie obraża niczyjej inteligencji, rysunki to klasa sama w sobie – zwłaszcza tak ładnie pokolorowane. Albumik świetnie prezentuje się na półce – twarda oprawa, gruby papier i cała paleta barw, obok której żadne dziecko nie powinno przejść obojętnie. Sam chętnie kartkuję komiks bez powodu, ciesząc oczy warstwą graficzną, bo Nowacki na spółkę z Rybbem odwalili kawał dobrej roboty. To komiks doskonale zrealizowany formalnie, któremu trudno cokolwiek zarzucić poza tym, że się niestety już z niego wyrosło. 

Ocena: 8/10