Wejść w buty Alana Moore’a i nie wywinąć orła na pierwszym zakręcie to prawdziwa sztuka. Tomowi Kingowi, scenarzyście albumu “Rorschach” się ona udaje. King nie tylko z taneczną gracją śmiga w butach legendarnego poprzednika, ale również proponuje kilka własnych kroków. Jego “Rorschach” to album ciekawy, nie żerujący na sławie poprzednika, ale budujący własną historię w oparciu o kilka elementów znanych z oryginalnych “Strażników”.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alan Moore. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alan Moore. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 grudnia 2022
poniedziałek, 7 listopada 2022
Liga Niezwykłych Dżentelmenów, tomy 1 i 2 - recenzja
W wypadku recenzji „Ligi Niezwykłych Dżentelmenów” trudno silić się o napisanie czegoś nowego. Od czasu swego debiutu w 1999 roku seria Alana Moore’a i Kevina O’Neilla uznawana jest za kultową i jedną z najważniejszych powieści graficznych w historii. Analizowana wzdłuż i wszerz, stanowi niemałą zagwozdkę dla współczesnego recenzenta – no bo jak napisać coś nowego? Na siłę udowodnić, że film z 2003 roku był lepszy? Bez żartów.
niedziela, 13 czerwca 2021
Top 10. Smax i inne opowieści – recenzja
W „Top 10” Alan Moore i Gene Ha nakreślili fascynujący obraz świata, gdzie wszyscy posiadają supermoce, więc tak naprawdę nikt nie jest super. Była to wielowątkowa historia o gliniarzach, którzy musieli rozwiązywać nadnaturalne śledztwa, ale tak naprawdę byli przede wszystkim sfrustrowani codziennymi problemami – praca była stresująca, rodzina dawała w kość, a niewiele wskazywało na to, że sytuacja wkrótce miałaby się zmienić. W „Top 10. Smax i inne opowieści” wracamy do tych realiów. Otrzymujemy trzy nowe historie, które jednocześnie spójnie kontynuują wcześniejszą wizję twórców, jak i oferują powiew świeżości.
piątek, 27 grudnia 2019
Promethea, księga 2 [Alan Moore, J. H. Williams III] - recenzja
W drugim tomie „Promethei” akcję śledzimy dwutorowo. Choć słowo „śledzimy” nie jest tu chyba najtrafniejsze, bo Alan Moore (scenarzysta) wrzuca nas w środek magicznego świata, w którym nic nie jest linearne, wszystko jest skomplikowane, a tylko niektóre rzeczy są tłumaczone (i to zawile). Głowna bohaterka pierwszego tomu przemierza sfery pozaziemskie, spotyka na swej drodze magów, poetów, dawnych bogów oraz istoty piekielne. Każda kraina, którą odwiedza, jest niezwykle bogata, większość jest też niebezpieczna. Z kolei na Ziemi nowa Promethea, nie przejmując się półśrodkami, wymierza sprawiedliwość twardą ręką. O ile ten drugi wątek jest niezbyt skomplikowany fabularnie i prowadzony „po bożemu”, tak pierwszy może przyprawić o zawrót głowy.
niedziela, 16 czerwca 2019
Promethea. Księga pierwsza [Alan Moore, J.H. Williams III]– recenzja
Promethea to bohaterka z długą i tajemniczą historią. Pierwsze wzmianki o niej pojawiły się już w XVIII wieku w poemacie fantasy, następnie na początku XX wieku stała się postacią znaną z gazetowych pasków komiksowych, by później zostać bohaterką serii groszowych opowiadań, które finalnie posłużyły jako inspiracja dla kolejnej serii komiksów fantasy wydawanych jeszcze przed II wojną światową. Seria Alana Moore’a i J.H. Williamsa III tworzona dla Vertigo to już piąte wcielenie Promethei – tym razem akcja osadzona jest w futurystycznym Nowym Jorku lat 90., a pierwsze skrzypce gra studentka Sophie, która bada dzieje tajemniczej wojowniczki. Gdy zostaje zaatakowana przez mroczne siły, odradza się jako nowa Promethea i wkracza do świata magii i wyobraźni, który jest o wiele bardziej namacalny, niż jej się to wcześniej wydawało…
poniedziałek, 10 grudnia 2018
Alan Moore przedstawia: Saga o Potworze z Bagien
Pierwsze zbiorcze wydanie „Sagi o Potworze z Bagien” liczy 430 stron i składają się na nie dwa oryginalne trejdy, pierwotnie zbierające zeszyty 21-34 serii pisanej przez Alana Moore’a oraz zeszyt specjalny, będący pomostem między akcją zeszytów #31 i #32. W wydaniu zbiorczym materiał został uzupełniony przez pierwszą w historii opowieść o Potworze z Bagien napisaną przez Moore’a, będącą wprowadzeniem do jego długoletniego runu, jak i domknięciem wątków poprzednich scenarzystów. Historie były pierwotnie publikowane między styczniem 1984 roku a marcem 1985, w czasach gdy większość twórców i czytelników komiksów superbohaterskich wciąż tkwiła mentalnie w latach 70., a dwa tytuły, które miały zrewolucjonizować branżę, jeszcze nie nadeszły („Powrót Mrocznego Rycerza” i „Strażnicy” - oba wydane w 1986). Z tego też powodu opasły tom przeleżał na mojej półce kilka miesięcy zanim wreszcie postanowiłem dać mu szansę.
Etykiety:
Alan Moore,
DC Comics,
Egmont,
horror,
John Totleben,
komiks,
recenzja,
Saga o Potworze z Bagien,
Stephen Bissette,
Swamp Thing,
vertigo
poniedziałek, 15 października 2018
Top 10 - Alan Moore i supergliniarze
W mieście, gdzie wszyscy mają supermoce, nikt nie jest super. Wiedzą o tym funkcjonariusze Komisariatu Dziesiątego, o których opowiada komiks Top 10 Alana Moore'a (scenariusz) i Zandera Cannona oraz Gene'a Ha (rysunki). Zbiorcze wydanie 12 zeszytów serii to już drugie podejście Egmontu do tego tytułu – pierwsze siedem zeszytów, zamknięte w dwóch tomach, ukazało się pierwotnie w 2003 i 2004 roku. To, czego nie docenili czytelnicy piętnaście lat temu, dziś powinno trafić na podatny grunt.
środa, 12 lutego 2014
398 - Najlepsze komiksy 2013 roku
Wiem, że dycha mocno spóźniona (podobnie, jak rok i dwa lata temu), ale musiałem doczytać kilka pozycji, zaś potem czekałem, aż zestawienie ukaże się na Alei, gdzie dorzuciłem trzy grosze. Potem były inne teksty, wymagające bieżącego opublikowania, potem sesja (która wciąż się ciągnie), ale w końcu jest. Zeszły rok był dla mnie bardzo dobry, zarówno pod względem osobistym, filmowym, jak i komiksowym, choć jak zawsze nie przeczytałem wszystkiego i kilka pozycji leży jeszcze na półce i czeka. Część na mojej, część na sklepowej.
Moja dycha - lecimy z tematem:
10. Czerwony Pingwin musi umrzeć
Przez wielu niedoceniony, dla mnie absolutnie ociekający zajebistością. Fabularna jazda bez trzymanki i najlepszy graficznie komiks ubiegłego roku. Sporo akcji, humoru i różnych dziwnych odpałów w stylu tych, jakie Grzybiarze lubią najbardziej. Śledziu potrzebował takiego oddechu, od "Osiedla", od lekkich, ale wciąż jednak poważnych na swój sposób projektów. Widać, jak dobrze się tutaj bawił, gdy mógł popuścić (za przeproszeniem) wodze wyobraźni i zachłysnąć się zajawką. A ja bawiłem się równie dobrze, bo łapię klimat, czuję zajawkę i bardzo szanuję.
9. Wojna Domowa
„Wojna Domowa” to komiks niezwykle ważny dla uniwersum Marvela.
Przełomowy, medialny, mający na koncie ogromny sukces finansowy i
wyznaczający nową drogę dla przyszłych komiksów tego wydawnictwa. Nie
jest to event w stylu tych, które nie mają żadnego znaczenia - „Wojna
Domowa” odcisnęła ogromne piętno na praktycznie wszystkich
superbohaterach, a często kontrowersyjne reperkusje na długi czas
zmieniły niektóre serie Domu Pomysłów. Dodatkowo jest to po prostu
świetnie napisany i zilustrowany tytuł, który do dziś pozostaje świeży,
mimo kilku lat, które minęły od jego premiery i wielu innych komiksowych
wydarzeń o podobnej skali. „Wojna Domowa” to nie tylko świetny komiks
superbohaterski, ale bardzo dobry komiks w ogóle. Rozrywka na najwyższym
poziomie. Przeczytaj recenzję!
8. Batman: Długie Halloween
Jedna z moich ulubionych opowieści o Mrocznym Rycerzu, jeden z pierwszych komiksów, jakie kupiłem i przeczytałem po angielsku, jeszcze w czasach, gdy taki album dało się bez promocji wyrwać za pięć dyszek. I jeden z dwóch komiksów w tym zestawieniu, których ponoć nie dało się wydać. Świetna, kryminalna historia. Napisana, kiedy Jeph Loeb jeszcze umiał tworzyć wciągające opowieści, może i przeładowane postaciami, ale potrafiące czytelnika pozytywnie zaskoczyć (co w "Hushu" już mu nie wyszło, nie wspominając nawet o "B/S: Public Enemies"). Klimatyczne i nawiązujące do estetyki noir rysunki Tima Sale'a doskonale uzupełniają kryminalny scenariusz.
7. Fugazi Music Club
Choć Marcin Podolec na spotkaniu podczas ostatniego MFK zapowiadał rychły koniec komiksowej kariery, najnowsze wieści z komiksowa zdają się temu przeczyć. Kolejny album Kolec stworzy z Danielem Chmielewskim i zapowiada się ów bardziej niż zachęcająco (BREAKING NEWS: premiera podczas MFK 2014 ;)). Cieszę się, że Daniel da Marcinowi scenariusz, bo o ile Kolec doskonale rozwija się pod względem graficznym, co potwierdza niezwykle lekkie "Fugazi", tak wolę, gdy pracuje przy cudzych scenariuszach, choć do jego ostatniego komiksu nie mogę się zbytnio przyczepić.
6. 566 kadrów
Krótko: piękna i bardzo ciepła saga rodzinna, okraszona cudowną pierwszoosobową narracją. Pierwotnie publikowana w necie przez 566 dni, każdego dnia pojawiał się więc kadr. Eksperymentalna i ryzykowna forma pracy, ponoć scenariusz powstawał na bieżąco a Wojda nie rysował wcześniej własnych komiksów. Tym lepiej, że wyszło doskonale. Dla nieprzekonanych, polecam kliknąć i zacząć czytać, a jak się spodoba, to może warto kupić, bo WAB wydało Wojdę bardzo przyzwoicie.
5. Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne Akta
W żadnym zestawieniu Alana Moore'a zabraknąć nie może, nawet jeśli to zestawienie 10 najlepszych kebabów w mieście. Tym bardziej nie może brakować maga, szaleńca i geniusza w zestawieniu najlepszych komiksów 2013 roku, ponadto ta "Liga" to drugi z tych komiksów, których przez wiele lat się wydać nie dało, a tu proszę - niespodzianka! Może i "Czarne akta" nie są tak dobre, jak pierwsze dwa tomy oryginalnej "Ligi", ale historia schodzi tu nieco na drugi plan, bo ważne są tu wszelakie dodatki. Nie wiem, jak wypada pod względem edytorskim edycja rodzima, ale oryginał jest mistrzowski. Jak zwykle u Moore'a pełno tu smaczków, a od intertekstualnych nawiązań
komiks wręcz pęka (większości pewnie i tak nie wyłapałem). To miejscami
trudna i wymagająca lektura (zwłaszcza stylizowane dodatki stanowią
wyzwanie), potwierdzająca geniusz Brytyjczyka. Wnętrze tytułowych akt są właśnie najciekawsze - notatki na temat
poprzednich Lig, zapisy spotkań, niedokończona sztuka Szekspira,
fragmenty pamiętników Miny i wiele wiele więcej. Na koniec zostaje
zabawa z 3D.
4. Strefa bezpieczeństwa Gorazde
Podobnie jak "Fotograf", którego SPOILER znajdziecie w tym zestawieniu kilka oczek niżej KONIEC SPOILERA najcenniejsza w "Strefie..." jest dla mnie wartość poznawcza. Nigdy specjalnie nie interesowałem się historią bośniackich konfliktów i komiks Joe Sacco znacząco pogłębił moją wiedzę na ten temat. To prosty pod względem wyrazu i mocny reportaż, wątpię by kogokolwiek po lekturze pozostawił obojętnym. Mną wstrząsnął (fragment o butach zaserwował mi liczenie na macie), nie dałem rady łyknąć całości na raz.
3. Na własny koszt
Drugi z najważniejszych "debiutów" na komiksowym rynku w 2013 roku
(obok "Strefy Bezpieczeństwa Goražde" Joe Sacco). Chester Brown porusza
niełatwy temat w bardzo przystępny sposób. Minimalistyczna kreska
dopełnia wciągającej opowieści i daje czytelnikowi do myślenia nad
rzeczami pozornie oczywistymi. Dokumentalny charakter całości tylko dodaje wszystkiemu smaku.
2. Portugalia
Po baśniowych "Trzech Cieniach" przyszedł czas na równie baśniową, choć
osadzoną w rzeczywistości historię o poszukiwaniu własnej tożsamości.
Cudownie leniwy klimat, rodzinne anegdoty, podróż po świecie i moc
wspomnień - to wszystko w mającej znamiona autobiografizmu opowieści
Pedrosy sprawia potężne wrażenie. Przepiękne malarskie rysunki i
oszczędna, tworząca niezwykłą atmosferę, paleta barw doskonale
współgrają z tą ciepłą opowieścią.
1. Fotograf
Najważniejsza w "Fotografie" jest jednak wartość
poznawcza, którą album z sobą niesie. Czytelnik utożsamia się z
tytułowym bohaterem, obchodzi go jego los, przeżywa historię tak, jakby
opowiadał ją ktoś znajomy. Czytelnik wraz z głównym bohaterem jest z
początku zagubiony w całkiem nowym świecie, tak dalekim od znanych nam
europejskich standardów kulturowych. Wraz z poznaniem reguł w nim
panujących, zaczyna fascynować się całkiem odmienną tradycją oraz
podziwiać odwagę Lekarzy Bez Granic i samego fotografa. To cudowna,
poruszająca historia, doskonale wydana i świetnie zrealizowana
formalnie. Przeczytaj recenzję!
Nie czytałem Zaduszek, Najlepszych wrogów, Maczużnika, Noir ani Ludzi, którzy nie brudzą sobie rąk. Tesla mnie nie powalił, a komiksów dziecięcych (Miś Zbyś, Hilda itd.) nie uwzględniałem w zestawieniu. Kota Rabina znam li tylko w wersji filmowej, więc również się nie załapał.
Większość tagów z tego posta odsyła na razie tylko do niego, jak znajdę chwilę to postaram się uzupełnić wcześniejsze posty o tagi wydawnictw.
Etykiety:
Alan Moore,
Batman,
Centrala,
DC Comics,
Egmont,
komiks,
Kultura Gniewu,
Marvel,
Mucha Comics,
Śledziu,
Timof,
WAB,
Wojna Domowa,
Wydawnictwo Komiksowe
czwartek, 23 grudnia 2010
179 - Są ludzie, są historie...
środa, 6 maja 2009
Post 92- Understanding Houdini

Bajer."Houdini: The Handcuff King" to jedna z najlepszych rzeczy jakie ostatnio czytałem.
Houdini to gwiazda, ulubieniec tłumów z obsesją na punkcie bycia najlepszym magikiem, ale prywatnie wspaniały, kochający mąż. Cała akcja skupia się wokół wydarzenia z 1908, gdzie znany "escape artist" skacze skuty z mostu w Cambridge.
Piękna historia jak przystało na Jasona Lutesa (Karuzela Głupców, Berlin) specyficznie zilustrowana przez Bertozziego ( The Salon, The Masochist). Historia utrzymana w jednej tonacji, masa świetnych zabiegów na kadrach komiksu- przykład, moment gdy Houdini znajduje się pod wodą pokazujący zarówno zawieszonego w toni magika jak i podekscytowaną widownie. Do tego dodamy ogromne pełne, zapierające dech swoja prostotą kadry i świetną, oszczędną krechę.
Zdecydowanie do wydania w Polsce!
Understanding Comics- obowiązkowa książka dla każdego komiksiarza, który chciałby wejść głębiej w zagadnienia związane z historjami obrazkowymi. Komiks o komiksie. McCloud w bardzo fajny i nowatorski sposób analizuje medium, techniki, zabiegi używane na kadrach. Autor otwiera nam oczy na wiele oczywistych rzeczy, o których nikt nie myśli czytając komiksy i w bardzo prosty sposób pokazuje wyjątkowość komiksu jako medium. Bardzo dobra, nieco zabawna, czasami przegadana ale nowatorska rzecz. No i oczywiście wielki plus za komiksowy trójkąt.
grafika pochodzi z motywu drogi
Do przeczytania leżą The Complete Bone Adventures (niby wydanie i jakość słaba, ale to Bone i tanio i chciałbym trochę Smitha poczytać. Jeśli ktoś ma Bone'a w tomach naprawdę może odsapnąć, bo nic wyjątkowego w integralu nie ma) oraz zaległy Killing Joke Deluxe, którego chyba nikomu nie muszę polecać :)
PS. Anonimowy zapowiedział zmianę layoutu bloga kolo wakacji. Zrobimy porządek, nowe banery tak, że blogas będzie full profesjonalny :) Stay tuned!!
wtorek, 13 stycznia 2009
Post 63- 20 razy Homer

Przyznam, że od czasu kiedy Canal+ zaczęło puszczać Simpsonów kompletnie się rozleniwiłem i przestałem myszkować w poszukiwaniu odcinków.
No nic.
Z ciekawości odwiedziłem jedną z moich ulubionych stron aby sprawdzić co tam ostatnio piszczy w bierzącym świecie Simpsonów. Po rewelacyjnym odcinku z Moore'm, napaliłem się na nowe odcinki i z chęcią przymęczyłem kilka epizodów brand new sezonu nr 20 (Ttak, tak. To już 20 sezon kurde bele!!!) .
Wow.
Simpsonowie wciąż trzymaja fason jak ochrona prezydenta. IMHO moi faworyci to okolice 15-17 sezonu, jednak wciąż perypetie Homera i rodzinki potrafia przyprawić o ból brzucha :) Jak najbardziej polecam!
Uniwersum Wartości rodzinnych poszerza się o e-pizody. Bardzo zacna inicjatywa. W ostatnim odcinku Śledziu wyjawia nam tajemnice Maszy. Ała!
Japoński trailer Watchmenów daje radę, choć wciąż nie wiem co myśleć o tym filmie.
Czas pokaże.
Etykiety:
Alan Moore,
DeBe,
film,
komiks,
simpsons
poniedziałek, 22 grudnia 2008
Post 54 - Gadka, w sumie, o niczym

Witajcie ludziska. Święta idą. Przychodzi czas refleksji. Składania życzeń. Prezentów. Kolęd. Wyprzedaży w supermarketach. I rozmowy.
Dlatego ja z Wami porozmawiam. Będzie to poważna rozmowa o niczym. Właściwie to monolog. Choć, z łaski swej, możecie odpowiadać w komentach. A co. Jeśli czas pozwoli to może jutro jakiś prezent się skołuje.
Jako, że czas pozwala, wchłaniam dużo, co, dziwnym nie jest.
Przeczytałem "Zieloną Milę" Stephena
Kinga. Genialna. Lepsza od ekranizacji o wiele. Smutna i wzruszająca, ale genialna. Jak to u Kinga - wyraziści bohaterowie, wspaniale zarysowani. Książka przemyślana od początku do końca, z zwrotami akcji, czasami powalającymi na kolana (jak to dobrze, że czytałem wyd. zbiorcze, bo jakbym miał czekać kilka tygodni (miesięcy?) na następny rozdział, to nie wiem czy bym wytrzymał). Książkę się dosłownie wciąga, co jest pewnego rodzaju charakterystycznym elementem w powieściach i opowiadaniach Kinga. Jeszcze żądna książka Króla mnie nie zawiodła, ale "Zielona Mila" plasuje się w czołówce jego najlepszych książek.Słucham sobie ostatnio Gorillaz. I zarąbiście jest.
Oglądałem wczoraj V for Vandetta. I bardzo mi się spodobało. Tak bardzo, że entuzjastycznie sięgnąłem po komiks (oryginalny integral), lecz zaraz odłożyłem , przeczytawszy zaledwie kilka stron. Ano późno było i mnie zmógł sen. Ale niedługo pewnie coś naskrobie, jak skończę. W filmie jest kilka motywów, które mnie zastanawiają i mam nadzieję, że ujście swojej ciekawości znajdę właśnie w komiksie Moore'a. "Remember, remember, the 5th of November..."Kończę Sagę o Widźminie Sapkowskiego. Aktualnie dochodzę do cztery-setnej strony w Pani Jeziora. I muszę powiedzieć, że Sapek się postarał i nawet mu wychodzi.
Po genialnych opowiadaniach, bardzo dobrym początku sagi (1-2 tom), słabawym trzecim i dobrym czwartym tomie zapowiada się na to, że zakończenie będzie trzymało poziom pierwszych dwóch tomów. Denerwują mnie tylko niektóre wątki (np. Jarre) i to, że z Sagi o Wiedźminie robi się Saga o Wszystkich Innych oprócz Wiedźmina. Bardzo często podchodzę do książek emocjonalnie, dlatego strasznie zasmuciła mnie SPOILER! śmierć wielu bohaterów, których już zdążyłem polubić... Natomiast ucieszył mnie los Bonharta - dobrze mu tak, skurczybykowi jednemu! Trza go było jeszcze potorturować troche! KONIEC SPOILERA! Na później ostały mi jeszcze 2 opowiadania ze świata Wiedźmina, (lecz spoza cyklu) ze zbioru "Coś się kończy, coś się zaczyna...".
Wiedźmin: the game - gra "Polak potrafi" również mnie porwała i nie chce puścić. Staram się wykonać wszystkie zadania, i te poboczne, i te - oczywiście - główne, więc siedzę w pierwszym akcie już chyba ze dwa dni. Ale mam dużo zabawy (i trzy karty xD), a o to przecież chodzi, nie o szybkość ukończenia gry. Prawda?Jakiś czas temu pojawił się trailer Wolverine'a. I muszę powiedzieć, że od razu mi się spodobał. Zobaczymy co z tego wyjdzie, pewnie masówka (pozdro Chudy :P), ale może być fajnie.
O komiksach będzie innym razem.
Na koniec jeszcze takie przyjemne filmidło (pozdro Chudy xD):
wtorek, 18 listopada 2008
Post 43- Sto lat i tyleż dzieł!
sobota, 6 września 2008
Post 12 - Niusy

Tegoroczne MFK zbliza się wielkimi krokami. Szykuję kaskę, bo jak zwykle w pazdzierniku wydaje się więcej komiksow niz podczas całego Bozego roku. Do tego dobry wrzesień (Fables#3, FMA#12, Janko Pistolet, Hellboy:Animated i oczywiście FROM HELL).
Zig Zap puszcza Batman TAS (od 15 września), Puls Simpsonów (pn-pt o 18:30, niestety z dabingiem, chociaż Homer fajnie brzmi), TVP1 w każdy piątek zapodaje Rzymem (polecam wersję nieocenzurowaną na TVP2 ok. 23 w sobotę), Polsat leci z kolejnym sezonem Gotowych na Wszystko a słyszałem też jakieś pogłoski na temat Dextera. Tylko siedzieć i oglądać TV. Niestety...
... w LO nie jest łatwo. Nauczyciele od razu walą z grubej rury i nie obchodzi ich wymówka, że nie mogłem zrobić zadania, bo oglądałem Simsonów...
Smutne wieści to takie, że ani Wartości Rodzinne Śledzia, ani Zebrane Osiedle Swoboda nie ukażą się w październiku(Szrama Kołsuta tez nie). Osiedle jest przesunięte na 2009 (akurat będzie okrągła rocznica serii). Możecie o tym poczytać na blogu Śledzia. Te smutne wieści rekompensuje świetna plansza osadzona mocno w klimatach Osiedlowych, która jednak nic nie znaczy.
Podobno na serio nic. Ale i tak jest fajna.
Wspomniano o mnie na Motywie Drogi, nazywając mnie "Największym fanbojem Śledzia na Ziemi". Teraz Scarr się ze mnie śmieje i ciągle mówi "Grzybiarz, lol, wspomniano o Tobie na motywie dorgi!".
Podobno Manzkou ma prawa do komiksów Moore'a. Podobno mają wydać jakieś Top10 zbiorcze. Czy cuś. Fajnie by było jakby jeszcze coś wydano u nas Wujka Alana, jak go niektórzy nazywają. Wiem, wiem. Jest przecież From Hell, ale tak to już jest, że ciągle się chce więcej...
Wreszcie przyszła paczka z Savage Dragon Archiwes vol.1. To 616 stronicowe tomisko ledwo zmieściło mi się na półce. Ale będę miał czytania... :)
Powoli zbliżam się do końca Studium we Mgle, ale mam już pomysł na następne części. Jak zwykle - będzie się działo.
Trzymajcie się.

P.S. Chyba nikt nie czyta tego bloga, ale fajnie tak sobie czasem popisać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















