W trzecim tomie „Niezwyciężonego” nie brakuje atrakcji. Mark leci w kosmos, odwiedza inne wymiary, ponownie spotyka ojca, w międzyczasie wciąż broni Ziemi przed najróżniejszymi zagrożeniami i komplikują się jego relacje z ukochaną Amber. Wracają starzy przeciwnicy, pojawiają się nowi. Można by rzec: „superbohaterski standard”. Nic bardziej mylnego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niezwyciężony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niezwyciężony. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 14 maja 2019
czwartek, 3 stycznia 2019
INVINCIBLE, tom 2
W drugim tomie Invincible Robert Kirkman (scenarzysta) i Ryan Ottley (rysownik) z powodzeniem kontynuują to, co działało w tomie pierwszym – bawią się znanymi superbohaterskimi motywami (bez zadęcia i aspiracji do dekonstrukcji gatunku, za to ze sporym wyczuciem absurdu), a epickie potyczki między superbohaterami i superłotrami przeplatają dobrze zarysowaną obyczajówką.
poniedziałek, 1 października 2018
INVINCIBLE, tom 1 - recenzja
Robert
Kirkman znany jest w Polsce przede wszystkim jako autor Żywych
Trupów i Outcast.
Opętania, zaczynał
jednak od pisania serii superbohaterskiej Invincible.
Z pozoru to komiks jakich wiele: Mark Grayson chodzi do liceum a
pewnego dnia ujawniają się jego supermoce, wkłada więc maskę i
leci spuścić manto przestępcom. Z
czasem do CV może sobie dopisać walkę z najróżniejszymi
rodzajami
potworów,
obronę Ziemi przed najeźdźcami z kosmosu i powstrzymanie szalonego
naukowca. Ciągle poznaje
swoje
moce
i zdobywa nowe umiejętności, w czym pomaga mu jego własny ojciec –
superbohater na pełen etat znany
jako Omni-Man. Jednocześnie
Mark próbuje nie opuścić się w nauce (egzaminy na studia
coraz bliżej) i przeżywa pierwsze licealne miłości.
Brzmi znajomo? No jasne, dlatego smakuje tak dobrze.
sobota, 25 września 2010
172 - NIEZWYCIĘŻONY w konkursie
Czyli pitu-pitu.

Kiedyś żaliłem się, że rzadko cokolwiek udaje mi się wygrać. Ostatnio sytuacja uległa zmianie i wygrałem konkurs na blogu Pawła Deptucha o Niezwyciężonym. Zabawna sprawa, bo w konkursie w ogóle startować nie miałem (teraz pewnie inni uczestnicy przeklinają zmianę mojej decyzji). Pchnięty nagłym impulsem, idąc totalnie na żywioł, odpaliłem worda. Tekst zacząłem pisać o 20:30, a o 20:38 został już wysłany. Właściwie nie wiem, co mną kierowało. Byłem pewny, że nie wygram. I może dlatego wygrałem. Ciężko mi szło składanie literek, a kiedy skończyłem i całość przeczytałem, stwierdziłem, że moje zabawne żarty umieszczone w tekście wcale nie są zabawne. Kliknąłem wyślij i niech się dzieje wola Nieba.
"Wiadomość została wysłana". O nie! - krzyknąłem i walnąłem się w czoło otwartą dłonią. Zabolało. Wysłałem na konkurs jakiś bełkotliwy zlepek słów, a nagle do głowy wpadł mi g-e-n-i-a-l-n-y pomysł! Zapisując go i wysyłając wygrałbym z pewnością! Nowa wizja była wyrazista, ciekawa i całkowicie ukształtowana. Przyszła w jednym momencie. O kilka sekund za późno. Może trochę zalatywała plagiatem z Ultimates i Superman/Batman, ale na pewno nikt takiego czegoś na konkurs nie wysłał. Pewnie już wiecie jaka była moja wizja. Tak,zgadza się - chciałem napisać mini scenariusz (dialogi i kilka didaskaliów) w którym Mark i Atom Eve rozmawiają (oczywiście, by było dość klimatycznie, podczas walki z jakimś badassem) o ekranizacji przygód Niezwyciężonego. Jakich aktorów widzą w rolach, kogo za kamerą itp.
Ale cóż, kości zostały rzucone i pozostało mi tylko czekać. Z jednej strony jakaś cząstka mnie wiedziała, że jestem w stanie napisać coś lepszego, jednak gdzieś w głębi tliła się nadzieja.
Tekst do przeczytania, o tukej. Mam trochę mieszane uczucia - i mówię to całkiem serio - bo z jednej strony uważam, że te kilka tysięcy znaków które spłodziłem w pięć minut nie zasługują na takie wyróżnienie, z drugiej okropnie się cieszę, bo uwielbiam INVINCIBLE'a, a ze spin-offami nie miałem się jeszcze okazji zapoznać.
Bądź co bądź - dzięki wielkie Pawle. Piona!
Samego NIEZWYCIĘŻONEGO ogromnie polecam. Obok Savage Dragona to najlepsza obecnie wychodząca seria super-hero. Może kiedyś zbiorę się w sobie i napiszę jakiś większy tekst na temat.

Kiedyś żaliłem się, że rzadko cokolwiek udaje mi się wygrać. Ostatnio sytuacja uległa zmianie i wygrałem konkurs na blogu Pawła Deptucha o Niezwyciężonym. Zabawna sprawa, bo w konkursie w ogóle startować nie miałem (teraz pewnie inni uczestnicy przeklinają zmianę mojej decyzji). Pchnięty nagłym impulsem, idąc totalnie na żywioł, odpaliłem worda. Tekst zacząłem pisać o 20:30, a o 20:38 został już wysłany. Właściwie nie wiem, co mną kierowało. Byłem pewny, że nie wygram. I może dlatego wygrałem. Ciężko mi szło składanie literek, a kiedy skończyłem i całość przeczytałem, stwierdziłem, że moje zabawne żarty umieszczone w tekście wcale nie są zabawne. Kliknąłem wyślij i niech się dzieje wola Nieba.
"Wiadomość została wysłana". O nie! - krzyknąłem i walnąłem się w czoło otwartą dłonią. Zabolało. Wysłałem na konkurs jakiś bełkotliwy zlepek słów, a nagle do głowy wpadł mi g-e-n-i-a-l-n-y pomysł! Zapisując go i wysyłając wygrałbym z pewnością! Nowa wizja była wyrazista, ciekawa i całkowicie ukształtowana. Przyszła w jednym momencie. O kilka sekund za późno. Może trochę zalatywała plagiatem z Ultimates i Superman/Batman, ale na pewno nikt takiego czegoś na konkurs nie wysłał. Pewnie już wiecie jaka była moja wizja. Tak,zgadza się - chciałem napisać mini scenariusz (dialogi i kilka didaskaliów) w którym Mark i Atom Eve rozmawiają (oczywiście, by było dość klimatycznie, podczas walki z jakimś badassem) o ekranizacji przygód Niezwyciężonego. Jakich aktorów widzą w rolach, kogo za kamerą itp.
Ale cóż, kości zostały rzucone i pozostało mi tylko czekać. Z jednej strony jakaś cząstka mnie wiedziała, że jestem w stanie napisać coś lepszego, jednak gdzieś w głębi tliła się nadzieja.
Tekst do przeczytania, o tukej. Mam trochę mieszane uczucia - i mówię to całkiem serio - bo z jednej strony uważam, że te kilka tysięcy znaków które spłodziłem w pięć minut nie zasługują na takie wyróżnienie, z drugiej okropnie się cieszę, bo uwielbiam INVINCIBLE'a, a ze spin-offami nie miałem się jeszcze okazji zapoznać.
Bądź co bądź - dzięki wielkie Pawle. Piona!
Samego NIEZWYCIĘŻONEGO ogromnie polecam. Obok Savage Dragona to najlepsza obecnie wychodząca seria super-hero. Może kiedyś zbiorę się w sobie i napiszę jakiś większy tekst na temat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


