> expr:class='"loading" + data:blog.mobileClass'>

środa, 31 grudnia 2008

Post 58- Happy New Year!

Najlepszego!
Z okazji nowego roku graficzka :}




PS. Chłopaki, lepiej by było gdybyśmy składali życzenia razem a nie każdy osobno nie? ;]

Post 57- To był dobry rok


W tym miejscu powinna się znaleźć, noworocznym zwyczajem, lista najlepszych/najgorszych filmów/komiksów jakie czytałem w mijającym roku. Powinna. Ale to nie dzięki nim ten rok był dobry. Dlatego dzisiaj będę opijał kilka innych wydarzeń, dzięki którym mam co świętować tej nocy. Po pierwsze, zakończenie pracy nad jednym z najważniejszych projektów komiksowych w moim dotychczasowym życiu: po ponad roku pracy (rozpoczętej w październiku 2007) nareszcie mogę uznać pierwszy album serii "Szrama" za zamknięty. Z tego miejsca dziękuję wszystkim zaangażowanym w prace nad komiksem i mam nadzieję, że spotkamy się niedługo, aby wznieść wspólny toast za powodzenie człowieka z blizną.
Po drugie, poznałem wielu intrygujących ludzi, wspaniałych przyjaciół i znajomych, których obecność pozwoliła mi przetrzymać okresy nudy i znużenia życiem.
Po trzecie i najważniejsze: poznałem kogoś, kto stał się najważniejszą osobą w moim życiu. I jej także dziękuję.

Szczęśliwego Nowego Roku!

niedziela, 28 grudnia 2008

Post 56- Metal Slug Antology [PSP]


Nie będę się rozpisywał jak to się kiedyś grało na automatach, ile kasy traciliśmy na partyjkach w ukochane gierki. Wiadomo, że były pozycje obowiązkowe dla graczy. Na przykład liczący już 10 lat Metal Slug.
Król automatów był wielbiony przez graczy za jego postapokaliptyczny (tak, tak :)) klimat, pomysły- wykręcony design pojazdów, mase różnorodnych przeciwników (od żołnierzy stylizowanych na nazistów, przez yeti, na zombie kończąc)- grywaloność (niejeden sobie paluchy połamał podczas walki z bosami).

Właściwa gra zawiera siedem części, w które mieliśmy okazje pograć w przeszłości.
Możemy sobie dowolnie: ustawić sterowanie, przystosować ekran do gry, przejść każdy epizod. Gracze mniej wprawieni (np ja :)) mają możliwość pogrania na nieograniczonej ilości tokenów, ambitni do ograniczenia sobie tej swobody.
Za przejście epizodu dostajemy żetony, które wydajemy na gwóźdź programu! Mamy bazę z mnóstwem artów, konceptów, tapet, tracków z gry, które wrzucamy na memory sticka i dysponujemy wg własnego widzimisie.
Oko cieszą zwłaszcza koncepty, w końcu każdy jest ciekawy jak wyglądały rysowane wersje wykręconych obiektów w grze.

Słabą stroną jest zdecydowanie słabe menu, widać, że twórcy poszli ostro na łatwiznę. Szwankuje strona muzyczna (niekiedy zupełnie nie trafione utwory, słaba jakość dźwięku).



Mimo wszystko, to jednak Metal Slug. Niestety przekonwertowany bezpośrednio z automatów a nie z PSX'a (nie mamy tu rewelacyjnych mini-gierek), ale to i tak obiekt kultu retro-graczy, warty odświeżenia.

poniedziałek, 22 grudnia 2008

Post 55 - Życzenia od Ponurych Grzybów


No, to co się, prawda, rozwodzić - świąt wesołych życzymy! A i nasze ulubione życzenia świąteczne zapodajemy, bo nic przyjemniejszego nad wspomnienie dawnych gwiazdek (z kasetami na VHSach, figurkami i innymi cudnymi duperelami, znajdowanymi pod choinką) być chyba nie może (jasne, że może, ale dla klimatu o tych innych rzeczach pisać nie będziemy, przynajmniej do końca świąt). Kliku klik.
Pamiętajcie: zamiast "Kewina samego w domu" lepiej oglądnąć "Christmas with the Joker". Bo zdrowiej i przyjemniej.

Pozdrawiamy!

Post 54 - Gadka, w sumie, o niczym


Witajcie ludziska. Święta idą. Przychodzi czas refleksji. Składania życzeń. Prezentów. Kolęd. Wyprzedaży w supermarketach. I rozmowy.
Dlatego ja z Wami porozmawiam. Będzie to poważna rozmowa o niczym. Właściwie to monolog. Choć, z łaski swej, możecie odpowiadać w komentach. A co. Jeśli czas pozwoli to może jutro jakiś prezent się skołuje.

Jako, że czas pozwala, wchłaniam dużo, co, dziwnym nie jest.

Przeczytałem "Zieloną Milę" Stephena Kinga. Genialna. Lepsza od ekranizacji o wiele. Smutna i wzruszająca, ale genialna. Jak to u Kinga - wyraziści bohaterowie, wspaniale zarysowani. Książka przemyślana od początku do końca, z zwrotami akcji, czasami powalającymi na kolana (jak to dobrze, że czytałem wyd. zbiorcze, bo jakbym miał czekać kilka tygodni (miesięcy?) na następny rozdział, to nie wiem czy bym wytrzymał). Książkę się dosłownie wciąga, co jest pewnego rodzaju charakterystycznym elementem w powieściach i opowiadaniach Kinga. Jeszcze żądna książka Króla mnie nie zawiodła, ale "Zielona Mila" plasuje się w czołówce jego najlepszych książek.

Słucham sobie ostatnio Gorillaz. I zarąbiście jest.

Oglądałem wczoraj V for Vandetta. I bardzo mi się spodobało. Tak bardzo, że entuzjastycznie sięgnąłem po komiks (oryginalny integral), lecz zaraz odłożyłem , przeczytawszy zaledwie kilka stron. Ano późno było i mnie zmógł sen. Ale niedługo pewnie coś naskrobie, jak skończę. W filmie jest kilka motywów, które mnie zastanawiają i mam nadzieję, że ujście swojej ciekawości znajdę właśnie w komiksie Moore'a. "Remember, remember, the 5th of November..."

Kończę Sagę o Widźminie Sapkowskiego. Aktualnie dochodzę do cztery-setnej strony w Pani Jeziora. I muszę powiedzieć, że Sapek się postarał i nawet mu wychodzi. Po genialnych opowiadaniach, bardzo dobrym początku sagi (1-2 tom), słabawym trzecim i dobrym czwartym tomie zapowiada się na to, że zakończenie będzie trzymało poziom pierwszych dwóch tomów. Denerwują mnie tylko niektóre wątki (np. Jarre) i to, że z Sagi o Wiedźminie robi się Saga o Wszystkich Innych oprócz Wiedźmina. Bardzo często podchodzę do książek emocjonalnie, dlatego strasznie zasmuciła mnie SPOILER! śmierć wielu bohaterów, których już zdążyłem polubić... Natomiast ucieszył mnie los Bonharta - dobrze mu tak, skurczybykowi jednemu! Trza go było jeszcze potorturować troche! KONIEC SPOILERA! Na później ostały mi jeszcze 2 opowiadania ze świata Wiedźmina, (lecz spoza cyklu) ze zbioru "Coś się kończy, coś się zaczyna...".

Wiedźmin: the game - gra "Polak potrafi" również mnie porwała i nie chce puścić. Staram się wykonać wszystkie zadania, i te poboczne, i te - oczywiście - główne, więc siedzę w pierwszym akcie już chyba ze dwa dni. Ale mam dużo zabawy (i trzy karty xD), a o to przecież chodzi, nie o szybkość ukończenia gry. Prawda?

Jakiś czas temu pojawił się trailer Wolverine'a. I muszę powiedzieć, że od razu mi się spodobał. Zobaczymy co z tego wyjdzie, pewnie masówka (pozdro Chudy :P), ale może być fajnie.

O komiksach będzie innym razem.

Na koniec jeszcze takie przyjemne filmidło (pozdro Chudy xD):




sobota, 20 grudnia 2008

Post 53 - Prorok, czy co?


Ledwie zamieściłem tekst o komiksie "Piotruś Pan" Loisela, nieustraszony internetowy przeszukiwacz Grzybiarz odnalazł w odmętach sieci niedawno umieszczone doniesienie o... ekranizacji rzeczonego komiksu! Zbieg okoliczności nielichy, bowiem oryginał powstał w 1990, polskie wydanie na początku wieku XXI, a ja sam dopiero w zeszłym tygodniu na ten tytuł wpadłem... Przeznaczenie nie śpi, a tymczasem zapodaję linka do wspomnianego doniesienia - kogoś, kto potrafi powiedzieć po francusku cokolwiek więcej, niż de volaille, prosimy o pomoc w tłumaczeniu: http://www.graphivore.be/news.php?idnews=1851

PS. I dzięki dla Chudego, który wspomógł nieustraszonego internetowego przeszukiwacza Grzybiarza!

Post 52- Kevin kręci moralnego pornucha


Kevin Smith umie zrobić kontrowersyjny film. Udowodnił to zarówno poprzednimi produkcjami (ot chociażby Dogma) ale prym zdecydowanie wiedzie nowa produkcja. Za "porno" w tytule Smith otrzymał dużego smuta od władz Filadelfii, a spora część plakatów została pocenzurowana.

Samego porno w filmie jest dość dużo. Mamy cycki, gołe pupy, nawet Jasona Mewesa (aktora grającego u Smitha uwielbianego Jaya. btw: strasznie się zawiodłem, że w filmie nie było jego ani Cichego Boba), który paraduje po korytarzu z sisiakiem na wierzchu.
Sama pornografia została ukazana jako nadzieja na zarobek dla grupki przyjaciół, ich wspólne "hobby", dobrą okazję do poznania wspaniałych ludzi. Nikt tu nie narzuca nam szkodliwości pornografii, ba, Smith uzmysławia nam jak pozytywne jest to zjawisko.

Wszystko jednak po to, aby przedstawić nam rozwój związku Zacka i Miri. Dwóch przyjaciół znających się ze szkoły, u których szufladka z zapłaconymi rachunkami jest nieproporcjonalnie mniej zapchana niż ta z niezapłaconymi, którzy decydują się na kręcenie filmu pornograficznego, przy okazji odkrywając swoje uczucia
Smith ponownie potwierdza, że dobrze się czuje w tematach miłosnych (pamiętacie W pogoni za Amy?), ale w taki...inny sposób.

Mamy tu świetnych aktorów- ponownie wspomne o Mewsie, który mimo tego, że odciął się od roli Jaya gra tu jeszcze bardziej perwersyjną i wulgarną postać (tak to możliwe!).
Wrażenie robi Seth Rogen i znany nam z poprzednich części Anderson (Randall w Clercs, choć reszta "stałych aktorów" z filmów Smitha gdzieś przepadła.

Najbardziej za to boli poziom żartów. Mało finezyjne, niekiedy prostackie przypominającą durne American Pie i komedie z Sandlerem i Stillerem. Parę niezłych momentów (I'll be Oprah-Rich!) niestety nie ratuje filmu i tu zdecydowanie na minus.
Nie to kochaliśmy w filmach Kevina...
Mało jest tu nawiązań do komiksów (choć mamy tu pornola w klimatach Star Wars :)).

O ile "Zack i Miri..." jest o wiele słabszy od reszty filmów reżysera, to i tak wybija się ponad pewną poprzeczkę filmów o miłości i wciąż jest warty obejrzenia.